Ząbkowanie po latach

Psss... Stworzyłam "coś" świetnego! Najlepszą i JEDYNĄ taką instrukcję jak, krok po kroku, aplikować o pracę! Kliknij i aplikuj o pracę z głową!

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!

Niestety, moją ciążową przypadłością okazuje się ząbkowanie. Po pierwszej ciąży bogatsza byłam o dwa zęby mądrości. Teraz pojawiają się kolejne dwa- jednocześnie. Mam wrażenie, że wszystkie zęby po kolei się ruszają… Okropieństwo.

Pamiętam, że po urodzeniu Młodego, kiedy tylko doszłam do siebie, udałam się do dentysty w celu usunięcia jednej z ósemek. Obyło się bez problemów, ponieważ była już na wierzchu. Z drugą było gorzej. Dostawałam średnio dwa razy w miesiącu szczękościsku. NIE MOGŁAM JEŚĆ (a bez jedzenia to ja nie potrafię- i nie będą to jakieś super papki, zblendowane sosiki i inne mamałygi- musi być MIĘSO). Zmuszona byłam udać się na chirurgiczne usuwanie zęba.

Zadzwoniłam do przychodni. Zarejestrowałam się na za dwa miesiące i grzecznie czekałam.

Ustawiłam sobie przypomnienie na tydzień przed umówioną wizytą. I chwała Bogu, bo zapomniałabym o skierowaniu. Wparowuję do naszej lokalnej przychodni, a tu okazuje się, że pani dentystki nie ma przez najbliższe dwa tygodnie- urlop. Wsiadłam w samochód i nie zastanawiając się nawet pojechałam do dentysty w miejscowości obok. Nie ma on zbyt pochlebnych opinii, ale mnie przecież potrzebne było tylko skierowanie…!

– Kochana moja- powiedziała do mnie pani asystentka dentysty- nam się nie opłaca zakładać dla pani karty tylko dlatego, że potrzebuje pani skierowania.

Na co ja, nawet się nie zastanawiając odpowiedziałam:

– Jeśli będę z państwa zadowolona chętnie zmienię dentystę.

Karta została założona. Pan dentysta patrzył na mnie bardzo dziwnym, powiedziałabym nawet szalonym, wzrokiem. Przypominał mi Dekstera…

– A gdzie się pani wybiera wyrywać tego zęba.

– W Krakowie.

– A to ja wiem, kto będzie rwaał…- powiedział (a właściwie to zanucił melodyjnym głosem, niczym przedszkolak mówiący- „jesteś u pani!”) i zachichotał pod nosem patrząc na mnie znad okularów.

Zaczęłam się go bać. Dobrze, że ta kobieta cały czas siedziała przy nas bo bym uciekła. Szalony doktorek zajrzał mi do paszczy. Popatrzył, powkładał lusterko, ucisnął dziąsła, usiadł i wypisał skierowanie. Grzecznie podziękowałam, zabrałam dokument i szybciutko opuściłam to dziwne miejsce.

W dzień zabiegu wyruszyłam w podróż do Krakowa. Umówiona byłam na 9:00, ale weszłam przed 11:00. Nie złościłam się. Naczytałam się oczywiście w internecie (który jest przecież skarbnicą wiedzy+lekarzem domowym w jednym), że może mnie boleć, mogę być opuchnięta… Także jakoś odwlekanie tego było mi trochę na rękę.

Weszłam do gabinetu, dałam lekarzowi skierowanie i usadowiłam się wygodnie w fotelu. Lekarz zajął się lekturą. Nagle odwrócił się w moją stronę, popatrzył zdziwiony: to na mnie, to na skierowanie.

– Pani do tej pory nie wyrznęły się szóstki?

– Proszę? Nie no, szóstki to dawno… nawet tego szczerze mówiąc nie pamiętam. Przyszłam usuwać chirurgicznie ósemkę.

– W takiej sytuacji niestety nie mogę nic zrobić, ponieważ dentysta dał pani skierowanie na chirurgiczne usunięcie nie mogącej się wyrznąć szóstki. Proszę umówić się na inny termin, przyjść z nowym skierowaniem.

Już teraz wiem, dlaczego dentysta Dekster ma mało klientów- pacjentów…

– Niech się pan nade mną zlituje. Co chwilę dostaję szczękościsku. Nie mogę jeść, boli mnie głowa. Czekałam na wizytę dwa miesiące… Błagam.

Popatrzył na mnie i chyba zrobiło mu się mnie bardzo żal, bo zgodził się mi usunąć tego nieszczęsnego zęba. Otwarłam szeroko usta. Szerzej już nie mogłam. A właściwie to mi się wydawało, że nie mogłam. Pan chirurg bezproblemowo doprowadził do takiego rozwarcia szczęk, że popękały mi  kąciki ust. Dostałam znieczulenie.

– Proszę teraz trzymać głowę mocno i sztywno.

Tak też zrobiłam. Najpierw nacinanie dziąsła. To było w porządku, nic nie czułam. Nagle, jak nie zaczął mną szarpać. Starałam się utrzymać głowę w jednej pozycji, ale najzwyczajniej w świecie nie byłam w stanie. Lekarz nie mógł się dostać do tej mojej ósemki.

– Ale się franca trzyma!

Po około pięciu minutach walki udało się (a było to bardzo długie pięć minut). Usłyszałam tylko dźwięk spadającego na metalową tackę zęba. Zszywanie to już pikuś.

Opuchlizna mnie niestety nie minęła. Przez cały tydzień chodziłam tak obolała i tak spuchnięta, że środki przeciwbólowe i okłady z Altacetu były zbawieniem. Bardzo wdzięczna jestem jednak panu chirurgowi, który był tak miły i nie narażał mnie na kolejny dzień jazdy i stania w kolejkach. A pan Dekster ma u mnie wielkiego minusa!

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!


Chcesz znaleźć pracę, ale nie wiesz, jak się za to zabrać?

...i bądź lepsza od innych kandydatów!

Instrukcja, jak skutecznie apikować o pracę

Cześć! Jestem Monika i piszę bloga. Zostań ze mną- razem raźniej!

Post a Comment