Ząbkowanie, czyli wieczór z wampirem

Psss... Stworzyłam "coś" świetnego! Najlepszą i JEDYNĄ taką instrukcję jak, krok po kroku, aplikować o pracę! Kliknij i aplikuj o pracę z głową!

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!

Młody, niczym małe wampirzątko, wgryza się to w moją rękę, to w udo… Ślady ukąszeń są wyraźnie widoczne. Od paru dni jest jakiś niespokojny. Odkąd pamiętam wkładał wszystko do dzióba, dlatego pierwszych objawów pojawiających się trzonowców nie zauważyłam. Zaniepokoił mnie dopiero widok syna, który próbował ukoić swój ból za pomocą…keksówki. Przeszły mnie dreszcze, kiedy to zobaczyłam. Formę zabrałam. Okazuje się jednak, że w domu jest mnóstwo przedmiotów, na których swobodnie można się wyżyć i rozładować napięcie związane z „dyskomfortem dziąsłowym”. A propos rozładowywania. Kolejnym łupem Młodego była ładowarka. Brakowało tylko napisu „charging” na jego małym czółku i charakterystycznego obrazka baterii napełniającej się w miarę dostarczania coraz to większych dawek energii.

Najgorsza okazała się noc. Naszym sposobem na usypianie Młodego jest wkładanie go do łóżeczka z zestawem czterech smoczków. Do tej pory działało to w ten sposób, że Syn zmieniał cumelek na kolejny dopóki nie zasnął. Uwielbia to! Po tej nocy śmiało mogę powiedzieć, że smoczki w ręku naszego dziecka to broń biała! Najpierw oberwałam jednym w czoło, drugim w ucho, kiedy wstawałam trzecim dostałam w nos. „Jest jeszcze czwarty…”- pomyślałam. I rzeczywiście- był. Dostałam nim prosto między oczy. Młody wrzeszczał na całe gardło. Była pierwsza w nocy. On był całkowicie wyspany. Mógłby hasać do rana. Co ja piszę… Praktycznie hasał. Po godzinie walki udało mi się go ułożyć w łóżeczku z jego czterema cumelkami. W obawie natomiast przed kolejnym bombardowaniem postanowiłam stworzyć wokół siebie coś w rodzaju okopu. Otoczyłam się wszystkimi poduszkami jakie miałam pod ręką…NIE POMOGŁO. Bomby wpadały ponad barierą… Postanowiłam nie reagować. Krzyki Młodego były jednak tak… donośne, że postanowiłam zapalić światło. Młody praktycznie stał na głowie, zagryzał poduszkę i warczał. Przypomniała mi się jedna ze scen „Zmierzchu”…

Tak do godziny szóstej… Młody praktycznie zasnął. Myślę sobie-CUDOWNIE. Człowiek w takich chwilach docenia spokój.

DRYŃŃŃŃŃŃŃŃŃŃŃŃŃŃŃŃ

Budzik mojego Męża. Czas wstawać do pracy. Ja na równe nogi, Młody na równe nogi, Mąż włącza drzemkę… O nie!! Tego było za wiele. Wykopałam go z łóżka razem z jego telefonem. Dzisiaj brak opcji- drzemka!

„Kochanie, o co Ci chodzi- pyta zdziwiony.- Chciałem jeszcze przy Tobie poleżeć.”- popatrzył na mnie.- Źle spałaś?”

Tego było za wiele. Został wyrzucony z łóżka. Młodego wzięłam pod pachę do łóżka. Przytuliłam. Spaliśmy spokojnie do 9.

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!


Chcesz znaleźć pracę, ale nie wiesz, jak się za to zabrać?

...i bądź lepsza od innych kandydatów!

Instrukcja, jak skutecznie apikować o pracę

Cześć! Jestem Monika i piszę bloga. Zostań ze mną- razem raźniej!

Comments

  • reply
    ~Dorota

    Dziekuje za ten artykul. I za inne. Naprawde pisze Pani wysmienicie – komentarze bardzo trafione! Wywolala Pani usmiech na mej twarzy (ba, wiecej – smiech, choc cichy bo czytam w „miejscu publicznym”). Zycze wszystkiego dobrego i czekam na inne artykuly! Pozdrawiam.

    6 listopada 2014
    • reply
      na_macierzynskim

      Jest mi bardzo miło, że komuś podoba się to, co piszę 🙂 To ja dziękuję Pani za tak piękne słowa 🙂

      6 listopada 2014

Post a Comment