Wszystko co powiesz może zostać użyte przeciwko Tobie

 Klikając tutaj przejdziesz do najlepszej i JEDYNEJ takiej instrukcji- jak, krok po kroku, aplikować o pracę! Kliknij i aplikuj o pracę z głową!

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!

Zawsze każdy powtarzał, żeby uważać na to, co mówi się przy dzieciach. Ale, że ja jestem matką, delikatnie mówiąc, niefrasobliwą, pokutuję za to, że języka nie trzymam za zębami.

*

Z racji tego, że kończyły się powoli zapasy jedzenia w domu, zabrałam Młodego do „InterMarsze” na grubsze zakupy. Jedziemy sobie suskim ryneczkiem, gdy nagle, na czerwonym świetle (dla pieszych oczywiście) wchodzi mi pod koła jakaś mloda siksa z komórką przy uchu. 

– A to krowa!- wrzasnęłam i wyhamowałam z piskiem (dobrze, że jechałam 30 km/h… uff…)

Dziewczyna popatrzyła w moją stronę, zerknęła na światła. Zorientowała się, co jest grane i zwiała z drogi szybciej niż Usain Bolt. Serce biło jej pewnie jak mnie- prawie wyskakując z piersi.

Dotarliśmy na parking. Pozostawiliśmy naszą karocę na jednym z miejsc i weszliśmy do hipermarketu. A propos naszej poczciwej Skody. Nie wiem czy już o tym pisałam, ale kiedy kupiliśmy ten samochód- czarny kombiak, i pojechałam nim pierwszy raz do dziadka, to prawie dostał zawału myśląc, że to karawan…

Wracając do tematu. Przechadzamy się między alejkami i nagle, z jednej z nich, wyjechała wózkiem starsza pani- oczywiście prosto w nasz wózek.  Zderzyłyśmy się, ale nic większego się nie stało.  Uśmiechnęłam się, powiedziałam, że nic nie szkodzi. Już się rozjeżdżałyśmy, kiedy Młody spojrzał na mnie i swoim bardzo donośnym i grubym jak na dwulatka głosem rzekł:

– Krowa. 

Spojrzałam na poczciwą starowinkę. Na szczęście tego nie słyszała. Tłumaczę Młodemu,  że to, że tamto. Że matce się wyrwało i tak jest nieładnie. Że tak nie wolno, bo pani będzie płakała… I w duchu dziękowałam Bogu, że nie mam w zwyczaju siarczyście zakląć przy dziecku!

*

Jak to w życiu bywa- ludzie się kłócą (my z Lubym z pewnością podnosimy statystyki). A że ja do delikatnych nie należę, kiedy coś mi się nie podoba, otwarcie o tym mówię. Często głośno, bo Luby chyba tylko na takich częstotliwościach odbiera pewne informacje. Tak też było i wczoraj, kiedy to małżonek mój osobisty, kolejny raz zarzucił skarpetami w kąt (zapraszam tutaj, przeczytacie conieco o meskich skarpetach). Przekroczona została granica mojej cierpliwości.
– Czy nie mógłbyś jeden, jedyny raz wrzucić tych skarpetek prosto do prania?! Ja chodzę i zbieram te smrody jak ziemniaki na wykopkach. No trafi mnie kiedyś…
Młody stał i  patrzył na swoją sfrustrowaną matkę, a Luby do niego.
– Popatrz jak mama krzyczy na tatę.- zrobił smutną minę- Biedny tata.
Młody popatrzył na niego, przytulił (gdy ktoś jest smutny to go przytula) i poszedł bawić się dalej.
Później, kiedy znosiłam do pralni te nieszczęsne skarpetki, usłyszałam rozmowę  mojej mamy z Młodym w kuchni:
– Co robi mama?
– Krzyczy na tatę.- odpowiedział jej Młody.
– O rany!- odpowiedziała babcia lekko zdezorientowana.
– Biedny tata.- dodał nasz kochany syn.

A czy zdajecie sobie sprawę, że czytając wiersze Tuwima również można, w towarzystwie, spalić się ze wstydu?

Spacerujemy sobie wspomnianym wcześniej suskim ryneczkiem, kiedy mija nas jakiś chłopiec.
– Głupi Gabryś!- wykrzyczał Młody.
I rzeczywiście, chłopiec, który nas mijał, do złudzenia przypominał głupiego Gabrysia z naszej książki. I weź tu wytłumacz dziecku co i jak…

Wam też się zdarzyło chlapnąć czymś przy dziecku i usłyszeć to później z jego ust 😉 ?

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!


Chcesz znaleźć pracę, ale nie wiesz, jak się za to zabrać?

...i bądź lepsza od innych kandydatów!

Instrukcja, jak skutecznie apikować o pracę

Cześć! Jestem Monika i piszę bloga. Zostań ze mną- razem raźniej!

Comments

  • Ojjj tak… gdy córka była w wieku Twojego syna (może trochę starsza), jechaliśmy samochodem. Kierował mąż, a ja siedziałam z córką z tyłu. Wyjechał nam przed maskę jakiś samochód, tak, że ledwo uniknęliśmy stłuczki. Mąż strasznie się wkurzył i mruknął pod nosem: „co za ciul.” Nie trzeba było długo czekać… córka uśmiechnęła się do mnie i delikatnym głosem powiedziała: „Mamusiu… Ty też jesteś ciul. ” 🙂

    20 listopada 2015
  • reply
    paulina.biegajlo

    Hej 🙂 weszłam kiedyś przypadkiem na Twojego bloga, bardzo lubie czytac historie domowe, masz bardzo ciekawy, zabawny styl pisania. Zawsze usmiecham sie do monitora gdy tu wchodze. 😉

    Kiedys kolezanka opowiadała, że myła podłoge w przedpokoju i jej corka biegała co chwile z podworka, w brudnych butach. W koncu kolezanka nie wytrzymała i mowi do niej ” Majka! Jeszcze raz a Cie zabije normalnie.. ” Mąz kolezanki wracał do domu ze swoim szefem, zastał Majke (siedzaca na schodach), ktora powiedziała im, że nie moze wrocic do domu bo mama powiedziała, że planuje ja zabic.
    Nastepna kolezanka opowiadała, jak mała z przedszkola przyniosła słowo ‚szmata’. Były kiedys w miesnym, gdy mała pokazując na mamę paluchem zaczeła wołac ‚ Szmata, szmata” ;o

    Przy dzieciach niestety trzeba uwazac co sie mowi, szybko łapia 🙂

    Zapraszam na mojego bloga: http://polka-w-anglii.blog.pl/

    23 listopada 2015
  • Pół biedy jak dziecko powie: „Głupi Gabryś”. Gorzej gdyby powiedziało : „Głupia babcia”;)
    W tym wieku każde dziecko ma „gumowe ucho” i trzeba ekstremalnie uważać co się przy nim mówi:)

    11 grudnia 2015
  • reply
    Marta

    Może trochę z innej beczki ale…

    Wołam synka (4latka) żeby mi coś tam przyniósł ( już nie pamiętam co ) wołam i wołam a on za każdym razem : Co mamo? I tak z 5 razy ,wiec wkoncu odpowiedziałam pod nosem JAJCO ! A to już doskonale usłyszał 🙂

    Czasami te nasze dzieci a słyszą to co chcą słyszeć 🙂

    19 listopada 2016

Post a Comment