Wspólne konto na fb? Nie, nie, nie i jeszcze raz- NIE!

Psss... Stworzyłam "coś" świetnego! Najlepszą i JEDYNĄ taką instrukcję jak, krok po kroku, aplikować o pracę! Kliknij i aplikuj o pracę z głową!

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!

Facebooka mam od dawna i zawsze zastanawiałam się, dlaczego małżeństwa, czy też pary, decydują się na wspólne konta w tymże właśnie kanale społecznościowym. Prowadzę od ponad roku zakładkę blogowanie (KLIK), w której opisuję wszystko, co wiem na temat Mediów Społecznościowych, i o dziwo, trafia do mnie mnóstwo osób, które zadają mi takie właśnie pytanie. Czy warto zakładać wspólne konto na fb? Dlatego postanowiłam napisać zupełnie oddzielny tekst, który będzie na nie odpowiedzią. Otóż, jestem zdecydowanie na nie. Nie byłabym sobą, gdyby nie napisała dlaczego!

Jedno ciało, jedna dusza, jedno konto…?

Ja wiem, że początki związku są… specyficzne. Też byłam na tym etapie i doskonale pamiętam, że my z mężem moim, a wtedy chłopakiem, byliśmy nierozłączni. Razem studiowaliśmy, mieszkaliśmy w jednym akademiku… uwierzcie mi- naprawdę, spędzaliśmy ze sobą 100% czasu. Mogę więc przypuszczać, że to właśnie na tym etapie najczęściej pada decyzja o wspólnym koncie na fb. I ja zdaję sobie również sprawę, że na tym etapie człowiek nie myśli o tym, że coś może nie wyjść. Że może dojść, powiedzmy to głośno… do rozstania… ALE CZASAMI DOCHODZI. I muszę przyznać, że jakoś tak dziwnie usuwać wtedy imię byłego partnera z nazwy konta… Usuwać z listy znajomych jego znajomych… Jeszcze gorzej, gdy miejsce Marcina zajmuje Łukasz…?

Ale co tam! Taka podmiana. Nikt nie zauważy!

Prywatność, a wspólne konto na fb- czyli co z wiadomościami?

Zaufanie. Tak dużo się o tym mówi. I ja też powiem, bo na tym punkcie mam BZIKA. Jestem w stanie znieść wszystko- ale jeśli ktoś narusza moją prywatność, obrywa równo. Różne mam dni, z różnymi osobami piszę i o wielu rzeczach. I gdyby mąż mój zaczął czytać moje wiadomości w celu ich weryfikacji, to bym go zamordowała. Nie dlatego, że chcę coś ukryć. Nie, nie, bo jeśli mnie o coś zapyta lub o coś poprosi, to ja mu to wszystko pokażę. I nieważne, czy byłaby to wiadomość z dnia naszej kłótni i pożaliłam się na niego najlepszej przyjaciółce, czy chwaliłam się mamie nowymi butami. Mam takie prawo. Może mi się coś nie podobać, mogę mieć problem, o którym chcę pogadać z kim innym i od tego mam przyjaciół, bym się mogła wyżalić. I nadal uważam, że partner, mimo to, nie ma prawa zaglądać w moje wiadomości.

Nie byłabym w stanie mieć z mężem wspólnego konta. Chcę, by moje konwersacje były moje. Nie nasze. Zresztą, mnie też średnio interesuje, o czym on pisze ze znajomymi. Różne mamy dni, w różny sposób reagujemy na pewne rzeczy i jestem zdania, że czasami o pewnych sprawach lepiej pogadać z kimś innym. Nie dlatego, że coś ukrywamy, a dlatego, że kto inny może zrozumieć nas lepiej.

Prywatność. Własna przestrzeń- nawet w sieci. To muszę mieć.

Znajomi, a wspólne konto na fb

Jakoś nie odczuwam potrzeby oglądania na swojej tablicy postów i zdjęć znajomych mojego męża, których w życiu na oczy nie widziałam.

Na sam koniec

Oczywiście każdy z nas jest inny, niemniej uważam, że tak samo jak w życiu, tak i w sieci potrzebujemy czegoś, co nazywa się własną przestrzenią. Warto otworzyć się na siebie, być blisko, ale czasem oddzielnie- a nie zamykać się ze sobą w każdej sferze życia.

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!


Chcesz znaleźć pracę, ale nie wiesz, jak się za to zabrać?

...i bądź lepsza od innych kandydatów!

Instrukcja, jak skutecznie apikować o pracę

Cześć! Jestem Monika i piszę bloga. Zostań ze mną- razem raźniej!

Post a Comment