Wolnoć Tomku w swoim domku


Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!

Wiele razy zdarzyło mi się obejrzeć program jednej ze stacji telewizyjnych, gdzie piękna pani chodzi i sprawdza czystość domów w „teście białej rękawiczki”. Zastanawiało mnie za każdym razem jedno: czy ludzie naprawdę żyją w takim syfie, czy zapuszczają domy specjalnie do programu (zabrzmiało jak zapuszczanie włosów do komunii ;)).

Moja mama, w całej rodzinie, słynie ze swojej pedantyczności. W domu od dziecka mamy tzw. warunki sterylne. Po części ze względu na mojego brata- astmatyka, po części na mnie- alergiczki dosłownie na wszystko! Ja aż tak skrajną pedantką nie jestem. Zabawki się niestety walają po podłodze dopóki Młody szaleje. Ale kiedy tylko idzie spać wrzucam je do jednego wielkiego pudła (Młody zabawek ma niewiele- jestem zdania, że posiadanie sterty zabawek większej niż ilość przedmiotów użytkowych w przeciętnym przedszkolu, jest zbędne). Co innego kłęby kurzu, śmieci na podłodze i, co najgorsze, zwierzęca sierść czy „wzbogacony kocim kałem lub moczem” piasek z kuwety…

Należę do naturalnych wykrywaczy kurzu. Wystarczy mi ok. 20 minut w danym domu/mieszkaniu/pomieszczeniu, żeby stwierdzić, czy jest systematycznie sprzątane. Straszny ze mnie gość! Tak, wiem. Z tym, że dla mnie to średni komfort przebywać w miejscu, w którym przez całe odwiedziny kicham, smarkam i mam duszności. Sama w domu odkurzam co najmniej dwa razy w tygodniu, dokładnie wycieram kurze i jestem dzięki temu w stanie funkcjonować z drożnym nosem. Można by powiedzieć, że do pracy nie chodzę, w domu siedzę i tylko dziecko mam na głowie. Ale dziecko nie zawsze ma ochotę na porządki. Nie mogę zrobić tego kiedy śpi, bo nasz odkurzacz, poczciwy stary Rainbow, to istny kombajn! Czasami Młody wędruje za mną trzymając rurę. Jest to jednak dla niego zajęcie na góra 5 minut. Później się nudzi. Co robi matka? Puszcza bajkę! Tak, jestem złą matką, a Super Niania nasłałaby na mnie kuratora. Ale dzięki temu zajmuje mi to wszystko pół godziny i nie oddychamy samymi roztoczami (więc warto systematycznie sprzątać niż później robić tygodniowy maraton po domu i płakać przed całą Polską, że skoro nikt nam w domu nie pomaga, to i ja mam sprzątanie w dupie).

Zwierzęta w domu? Niestety alergia na sierść zwierząt jest bardzo uciążliwa. Niestety…ona też determinuje moje podejście do sprawy trzymania zwierząt w budynku. Sama nie wyobrażam sobie codziennego usuwania kociej sierści w mebli, wiecznie niemiłego zapachu (niestety, jak się ma w domu zwierzęta zapach zawsze jest „inny” i osoba nie posiadająca czworonogów u siebie czuje to tak, jak niepalący wyczuwa papierosy od palacza), łażenia zwierząt po blacie, na którym przygotowuję posiłki dla rodziny i w najgorszym wypadku- robienia z domu istnej stajni.

Dla mnie jest różnica między „bałaganem” a „syfem”. Bałagan robi się w minutę, syf- tygodniami. Chyba lepiej dziecięce zabawki wysypać na czysty dywan, raczkujące dziecko „puścić” po wytartej podłodze, niż pozwolić maluchowi „zjadać” to, co na tej podłodze znajdzie?

Oczywiście obowiązuje zasada „wolnoć Tomku w swoim domku”. Z tym, że nikt mi nie wmówi, że można nie mieć czasu na sprzątanie. Mała analiza. Ile czasu dziennie człowiek spędza przed telewizorem/komputerem/tabletem/telefonem? Pewnie średnio dwie godziny. Godzina (nie dziennie, a dwa razy w tygodniu) zamiast tego, poświęcona na wytarcie kurzu sprawiłaby, że programy, takie jak wspomniany na początku, byłyby fikcją. Jeśli ktoś posiada zwierzęta musi liczyć się z codziennym sprzątaniem.

Jednym zdaniem: Czysty dom, czy brudny dom- zawsze jest to nasz wybór!

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!


Chcesz znaleźć pracę, ale nie wiesz, jak się za to zabrać?

...i bądź lepsza od innych kandydatów!

Instrukcja, jak skutecznie apikować o pracę

Cześć! Jestem Monika i piszę bloga. Zostań ze mną- razem raźniej!