W cudzym łożu leżenie

Psss... Stworzyłam "coś" świetnego! Najlepszą i JEDYNĄ taką instrukcję jak, krok po kroku, aplikować o pracę! Kliknij i aplikuj o pracę z głową!

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!

Noce bywają szalone. W nocy różne rzeczy „się robi”. Dzisiaj na ten przykład…

***

– Mamaaaaaa!

Zegar pokazuje 01:12. Ja- z cyckiem na wierzchu i w jeansach (jakoś tak wyszło, że zasnęłam w trakcie karmienia) zostaję brutalnie wyrwana z głębokiego snu. Biegnę. Pędzę. Galopem! Coby Młoda się nie obudziła od wrzasków Młodego. Kładę się obok niego w łóżku.

– Citulić…

Przytulam więc. Głaszczę. Zasnął. Sama zamykam już oczy. Odpływam…

– Aggggggg. Ehhhh. Ekhm. AAAAAAAAAAAAApsik. (czyt. Mamaaaaaaaaaa! Cyceeeeeeeeeeek!)

Znowu biegnę- tym razem jednak w przeciwnym kierunku. Wracam do swojego małżeńskiego łóżka (które, tak na marginesie, dawno przestało być małżeńskim, a stało się rodzinnym). Wyciągam pierś. Młoda zasysa się, a ja mogę zasnąć.

– Mammmaaaaaaaaaaa!

Znowu się zrywam! Głowa, ręka, mózg na ścianie. Schemat powtarza się tyle razy, że w pewnym momencie nie wiem czy jestem u Młodego i mam „masiować plećki”, czy u Młodej i wyskakiwać z piersią. Czasem się mylę, i o ile Młoda masowanie też lubi, to Młody za cycem nie przepada… I tak do rana!

***

Godzina 7:00. Budzę się u Młodego. Młoda z drugiego pokoju jęczy i kwili. Zwlekam się, czołgam do pomieszczenia, z którego dochodzą do mnie dziwne dźwięki.

– Kochanie.- zwraca się do mnie Luby, w momencie mojego wejścia do pokoju- Dlaczego nie było cię w łóżku? I dlaczego… masz już na sobie jeansy? Dawno wstałaś?- drąży dalej- I chyba nie zmyłaś tuszu wieczorem…- zauważa dyskretnie- Wiesz, Młoda jest chyba głodna.

Nie powiedziałam nic. Zacisnęłam zęby. Poszłam do łazienki. Spojrzałam w lustro, a w głowie zaczął przebijać się dawno niesłyszany bit:

Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co u nas i od czasu do czasu przeczytać krótką anegdotę z naszego dzikiego i szalonego żywota, zapraszam tutaj 🙂 —> klik

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!


Chcesz znaleźć pracę, ale nie wiesz, jak się za to zabrać?

...i bądź lepsza od innych kandydatów!

Instrukcja, jak skutecznie apikować o pracę

Cześć! Jestem Monika i piszę bloga. Zostań ze mną- razem raźniej!

Comments

  • Haha, dobrze że mój mąż tego nie czyta bo już jest sceptycznie nastawiony na drugie dziecko a po tym tekście kazałby mi to sobie wybic z głowy 🙂

    3 stycznia 2016
    • Ogólnie zalecam, żeby osoby, które nie do końca są pewne czy chcą drugiego potomka, nie czytał tego typu tekstow 😀

      3 stycznia 2016
  • reply
    ~Dorota Dorota

    Wlasnie jestem w ciazy za 2 miesiace będę miała drugie dziecko i właśnie tak sobie wyobrażam noce:)

    3 stycznia 2016
    • Podobno, gdzieś w okolicach zerówki starszego to się normuje 😛

      3 stycznia 2016
  • reply
    ~wierzna

    Tragiczne, ale jednak zabawne… tak to z czujnością tych naszych lubych…
    Jeszcze niecałe 3 miesiące i będziemy mieli drugiego maluszka. Mój mąż zarzeka się, że przecież będzie do maleństwa wstawał… Tylko jak go młoda (lat prawie 7) rano budzi (rano, nie w nocy) , to on potem pyta – a czemu mnie nie obudziłyście wcześniej? 😀
    Żyć nie umierać 🙂
    Współczuję i trzymam kciuki za Ciebie – dużo wytrwałości życzę 🙂

    3 stycznia 2016
    • I oby wstawał chętnie. Mój mąż też by wstawał. Ale jakoś nie słyszy 😉 Życzę powodzenia i szczęśliwego rozwiązania!

      3 stycznia 2016
  • reply
    ~Karola

    Cześć! Też jestem mamą dwójki dzieci w tej samej konfiguracji. Mój mąż wstaje wprawdzie do syna ale rzadko ma taką okazję bo przesypia zazwyczaj całe noce. Ale usypianie w opakowaniu z cyckiem na wierzchu to dla mnie chleb powszedni. Miałam nadzieję że jak syn pójdzie do przedszkola to trochę się ogarnę. Niestety chodzenie do przedszkola wiąże się z bardzo częstym siedzeniem w domu a córka skutecznie walczy o czas dla niej więc dalej jestem nieogarnieta sfrustrowana i zastanawiam się co jest ze mną nie tak …

    4 stycznia 2016
    • Przede wszystkim: WSZYSTKO Z TOBĄ OK! 🙂 Każda kobieta miewa chwile słabości (dłuższe lub krótsze). Tym bardziej, jeśli nie mamy do pomocy dziadków/innych opiekunów. Frustracja pojawia się na różnych etapach. U mnie dosyć systematycznie- co jakiś czas 😉 Przede wszystkim nie pozwól sobie wmówić (albo, co gorsze, sama sobie tego nie wmawiaj), że siedzenie w domu prowadzi do zatracenia własnego „ja”. Nie jestem psychologiem (pracę magisterską pisałam o cemencie na bazie krzemianów magnezu- o zgrozo!), nie mogę więc doradzać. Ale wiem jedno. Odkąd z wielu rzeczy zaczęłam się śmiać, jakoś mi to wszystko łatwiej przychodzi. A takie momenty, jak chociażby ten opisany na blogu, miewa wiele matek. Dziecko to dziecko. Potrzebuje bliskości i w nosie ma nasze potrzeby 🙂 Że tak powiem, trzeba to przetrwać. Dobrze, że mąż Ci pomaga. Mój też jest bardzo pomocny (tylko sen ma głęboki i mocny :-P). Kłócimy się, mamy różne zdania na wiele tematów- ale małżeństwo to kompromis. Trzeba sobie pomagać. Żadne z dwojga tak bliskich osób, nie powinno unosić się honorem.
      P.S.: Mam nadzieję, że słowo „cyc” Cię nie bulwersuje, bo właśnie zostałam za to zbesztana…

      4 stycznia 2016
      • reply
        ~Karola

        Miło jest czytać że nie jest się osamotnionym w swoich odczuciach 🙂 a moje noworoczne postanowienie: więcej się śmiać i wrzucić na luz 😀 P.S. dla mnie ‚cyc cycek’ i wszystkie pochodne w kontekście karmienia mają bardzo pozytywne znacznie i najlepiej oddają sytuacje 😉

        4 stycznia 2016
        • Możemy stworzyć kółko wzajemnej adoracji! Zawsze to raźniej wśród takich, co się rozumieją 🙂 😉

          4 stycznia 2016
  • Zaśnięcie w jeansach ma swój plus – nie musisz tracić czasu rano na ubranie 🙂 Niestety przy dzieciach jest zamieszanie. Szczególnie przy tak małej różnicy wieku. Pomyśl sobie, że niedługo będzie lepiej 🙂 Pozdrawiam.

    4 stycznia 2016

Post a Comment