Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie, a…bratnie dusze? Blogując!

 Klikając tutaj przejdziesz do najlepszej i JEDYNEJ takiej instrukcji- jak, krok po kroku, aplikować o pracę! Kliknij i aplikuj o pracę z głową!

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!

Stare, znane wszystkim przysłowie mówi, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Jest jeszcze druga wersja, mówiąca, że prawdziwych przyjaciół poznaje się po tym, jak znoszą Twój sukces. Niemniej, jeśli dopiero zaczynasz blogowanie i zależy Ci na rozkręceniu Twojego  miejsca w sieci, muszę napisać Ci prawdę niesamowicie brutalną. Mianowicie- nie licz w tym temacie na znajomych. Znajomi nie rozkręcą Twojego miejsca w sieci. Musisz zrobić to sam.

Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie?

Pamiętaj, że ewentualne niepowodzenie Twojego bloga nie jest „biedą”. W związku z tym Twoi znajomi nie czują potrzeby „pomagania” Ci w rozkręcaniu miejsca w sieci. I uważam, że absolutnie nie powinniśmy mieć o to do naszych znajomych żalu. Dlaczego? To tak, jakby ktoś miał do mnie pretensje, że jego biznes się nie kręci, bo u niego nie kupuję. Albo tak, jakby pewien jegomość zakładał biznes licząc na to, że wszyscy znajomi zaczną nagle korzystać systematycznie z jego usług i w ten sposób dorobi się milionów. Nonsens! Doskonale o tym wiemy. Dlaczego więc zapominamy o tym w momencie, gdy mówimy o blogu? A przecież dokładnie tak samo jest z pisaniem. Nikt na siłę nie będzie ślęczał nad naszymi wypocinami tylko i wyłącznie dlatego, że nas lubi. Noł łej. Czytamy to, co lubimy. Czytamy w wolnym czasie. Osobiście nie znam osoby, która w wolnym czasie robi coś, czego nie lubi.

Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie, a bratnie dusze? Blogując!

Dokładnie tak! W blogowaniu chodzi bowiem o to, aby znaleźć osoby, które będą nadawały na tych samych falach. Które będą czytały nas z ochotą, które będą wierzyły w nasze poczynania. W blogowaniu chodzi o znalezienie bratnich dusz.W blogowaniu, tak jak w każdym innym biznesie, chodzi o dotarcie do odpowiedniej grupy docelowej.

Zazwyczaj blog, którego prowadzimy, jest blogiem specjalistycznym. Miejscem, w którym opisujemy i  rozkładamy na czynniki pierwsze konkretną sferę życia. Nie każdego spośród naszych znajomych ta konkretna sfera życia interesuje. Tak po prostu.

Twoi znajomi nie mają pojęcia…

Twoi znajomi często naprawdę nie wiedzą, że dając „lajka” zwiększają Twój zasięg. Oni o Twoich „zasięgach”, generowaniu ruchu i statystykach nie mają zielonego pojęcia. Ja wśród  swoich znajomych mam osoby, które nie potrafią korzystać z funkcji „udostępnij”. Dla śmiertelników żyjących poza strefą „blogerską i biznesową” facebook służy tylko do wertowania treści.

Twoi znajomi nie chcą…

No bo wybaczcie, jeśli coś jest beznadziejne to sama ani nie „lajkuję” ani nie udostępniam. Proste. Nawet, jeśli jest to coś, co tworzy mój znajmy. W pocie czoła. Bo moja tablica, to moja tablica. Nie chcę, aby było na niej coś, czego mogłabym się wstydzić, lub z czym się nie zgadzam. Dlatego doskonale rozumiem moich znajomych, którzy absolutnie nie chcą mieć nic wspólnego z moim blogiem. I to szanuję. Do tego jednak musiałam dojrzeć.

Pomagam tym, którym chcę pomóc

Już o tym wspominałam, ale wspomnę jeszcze raz. Bardzie nie lubię komentarzy na fb „w  imieniu strony”. Nie tyle mnie one drażnią, co uważam, że blokują rozwój blogera. Dlaczego? Bo komentarz jako „strona”, autorowi komentowanego posta nie daje nic. Jeśli miałbyś zerowy fanpage, a pod Twoim postem pojawiłoby się 10 polubień od „stron” (nie z prywatnych kont), Twój zasięg wyniósłby 10 osób. To przykre. Bo gdyby te osoby polubiły post jako profile prywatne, zasięg ten wynosiłby około 800. Dlatego ja od jakiegoś czasu komentuję zawsze jako Monika Konefał. Z szacunku do autora. Widzę tym samym, że mnóstwo moich znajomych czyta autorów, u których jestem aktywna. Widzę również, jak wielu znajomych moich znajomych czyta teksty na moim blogu!

Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie i po tym, jak znoszą Twój „sukces”

Sukces. Tak, bo dla mnie zgromadzenie wokół siebie tak wielkiej grupy ludzi jest ogromnym sukcesem. I właśnie teraz chciałabym coś dodać, a propos aktywności znajomych. Moi znajomi są w tym momencie bardzo aktywni! Widzę, że zawsze około 10-30 osób, które znam, pozostawia po sobie ślad pod postem. Wiecie dlaczego tak się dzieje? Bo nauczyłam się pisać „w miarę poprawnie”. Mam w tym momencie „coś” do zaoferowania. Tak więc i wśród moich znajomych znaleźli się tacy, którym mój styl przypadł do gustu.

Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie

Pamiętaj, prawdziwych przyjaciół powinieneś mieć w realu. Miarą ich sympatii do Ciebie są wiadomości pisane po nocach i ich obecność- nieważne czy jest dobrze, czy źle. W sieci zdobywasz czytelników. A miarą sympatii Twoich czytelników do Ciebie są rosnące statystyki. Nie łącz tych dwóch sfer i nie żyw urazy. Sam również pomagaj innym swoim lajkiem! Będzie dobrze. Trzymam za Ciebie kciuki! Wierzę, że znajdziesz swoją niszę i ludzi, którzy myślą podobnymi kategoriami do Ciebie.


Może spodobać Ci się również:

Blogowanie. Trzy etapy błędów blogerskich.
Jak zaprosić do polubienia strony na facebooku.
Jak zwiększyć ruch na blogu.
Fanpage na facebooku- co to jest i co powinieneś o nim wiedzieć.
Środki stylistyczne kreatywnie.

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!


Chcesz znaleźć pracę, ale nie wiesz, jak się za to zabrać?

...i bądź lepsza od innych kandydatów!

Instrukcja, jak skutecznie apikować o pracę

Cześć! Jestem Monika i piszę bloga. Zostań ze mną- razem raźniej!

Post a Comment