Pole lizać

 Klikając tutaj przejdziesz do najlepszej i JEDYNEJ takiej instrukcji- jak, krok po kroku, aplikować o pracę! Kliknij i aplikuj o pracę z głową!

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!

Każdy z nas, choć raz w życiu, chciał wykazać się błyskotliwością i elokwencją. Wiecie, taki moment nagle przychodzi, taka chwila, w której się nam wydaje, że jesteśmy chodzącym leksykonem, matką i ojcem nauki, mistrzem Podlasia w rozwiązywaniu krzyżówek i najbardziej oczytanym człowiekiem w kraju, po czym zaczynamy wypowiedź korzystając ze słowa pochodzącego ze słownika wyrazów obcych, które to ni chu chu nie pasuje do całości wypowiedzi.

O ile głupio się robi takiemu mądralińskiemu w momencie, gdy druga strona zaczyna podśmiechiwać się pod nosem, o tyle najlepsza jest ta chwila, gdy „przeciwnik” ni cholera nie zrozumiał, ale przytakuje- udając z taką samą dozą pewności, że użyte słowo jest mu znane. Do tego potrafi odpowiedzieć drugim- równie trudnym słowem.

Ja, odkąd znam mojego męża, zdążyłam nauczyć się wielu trudnych słów. Nigdy takowych nie używałam, gdyż twierdzę niezmiennie od lat, że najlepszym językiem jest język prosty. Mój mąż jednak należy do ludzi, którzy bardzo często korzystają z trudnych wyrazów. Przykład? Ja, jeśli zajdzie taka nieprzyjemna potrzeba, zęby wyrywam. Mój mąż je ekstrahuje. I nie, żebym ja tego słowa nie znała. O nie nie. Ja to słowo znam. Natomiast gdy pierwszy raz otrzymałam SMS o treści: „Kochanie, jestem już po ekstrakcji” musiałam przeczytać to piętnaście razy, bo z racji tego, że chemię w tamtym czasie studiowaliśmy, to nie do końca wiedziałam, czy przypadkiem nie pomylił dentysty z agh-owskim laboratorium.

Dla mnie problematyczny jest fakt, że akurat mąż mój, o którym wspominałam, korzysta z wyrazów trudnych znając jednocześnie dokładną ich definicję. Nie ukrywam, że zdarzają się wśród nich wyrazy, których naprawdę nie znam, w związku z czym musiałam w pewnym momencie przestać odruchowego przytakiwania, gdyż coraz więcej poważnych decyzji w naszym życiu było podejmowanych. Głupio by tak było np. zgodzić się na coś niekorzystnego nie mając przy tym pewności, na co człowiek się godzi…

I po tym długim wstępie, który stał się upustem dla mojego psychicznego dyskomfortu związanego z częstym korzystaniem ze słownika, napiszę Wam jak dzisiaj syn mój najukochańszy wpadł do kuchni i z płaczem najrzewniejszym rzucił się w me matczyne ramiona. Historia ta mrozi krew w żyłach. Bo ja przestraszyłam się i pytam, co się stało i gdzie się uderzył, bo jeśli mój syn płacze to w 99% są to łzy pouderzeniowe. I gdy już się uspokoił, gdy oddech złapał i siorbać przestał, to wydusił z siebie:

– Bo tata… (i siorbie i nosem pociąga) tata kazał…mi pole lizać!!

I w tym momencie na korytarzu dało się słyszeć gruby głos hrabiego małżonka:

– Polemizować synu. Polemizować.

#NawetSynaNieOszczędzi #ZaParęLatBędąRazemEkstrahować

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!


Chcesz znaleźć pracę, ale nie wiesz, jak się za to zabrać?

...i bądź lepsza od innych kandydatów!

Instrukcja, jak skutecznie apikować o pracę

Cześć! Jestem Monika i piszę bloga. Zostań ze mną- razem raźniej!

Comments

  • reply
    Magdalena89

    😂😂😂dobre. Osobiscie irytuje mnie uzywanie skomplikowanych slow zwlaszcza ze wydaje mi sie iz w eiekszosci przypadkow ludzie Robia to by pokazac jacy sa wyksztalceni lub “madrzy” np uzywanie laciny na dodatek bez powOdu. Ja wstawiam angielskie slowa z przyzwyczajenia bo od osmiu lat mieszkam w innym kraju ale nie popusuje sie tym, moja mama gdy uzywa trudniejsze slowo to wiem ze sie nie popusuje ale gdy np czytam artykul napisany trudnym jezykiem to mam ochote Spytac autora dla kogo pisze- normalnych odob czy profesorow. Uwazam ze gdyby ludzie czasem uzywali prostRzYch slow a nie skomplikowanych to latwiej byloby sie dogadac. Pozdrawiam i dziekuje za kazdy tekst na blogu bo czyta sie to bosko! Ogromna radosc i dobra zabawa i rozrywka z tego twojego bloga. Prosze cie tylko bys nie dopyscila Do sutuacji bym nie miala co czytac! 😘😘😘

    16 września 2018

Post a Comment