Pasażer niekomfortowy

 Klikając tutaj przejdziesz do najlepszej i JEDYNEJ takiej instrukcji- jak, krok po kroku, aplikować o pracę! Kliknij i aplikuj o pracę z głową!

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!

Będę nieskromna mówiąc, że kierowcą jestem dobrym. Natomiast, delikatnie mówiąc, pasażer niekomfortowy ze mnie. Ten, komu towarzyszyłam w  podróży wie, że ze mną po prostu nie da się jeździć. Tym bardziej, jeśli w tym samym samochodzie znajdują się również moje dzieci (uaktywnia się wtedy dodatkowo instynkt macierzyński).

***

– Hammmmmmmmmmmmmmmmmuuuuuuuuuujjjjjj!- mówię głośno do Lubego i praktycznie przebijam się nogą do „wnętrzności” samochodu znajdujących się pod maską z przodu.

– Boże, kobieto. Uspokój się. Miałem do niego 200 metrów. Nie muszę zaczynać hamować z takiej odległości.

– Tak! Bo ty wiecznie podjeżdżasz na milimetry i hamujesz przed dupą tego z przodu. Jezu, dostanę zawału przy tobie.

– Chyba coś ci się popyrkało…

– Taki bogaty jesteś, żeby płacić komuś za zniszczone mienie?

– Dobra, cicho już bądź.

***

– WOLNIEJ!

– Jesteśmy na autostradzie!

– Czy ty sobie zdajesz sprawę z tego, że przy takich prędkościach ciężko zareagować jakkolwiek na cokolwiek….

– Dobra, ucisz się. Zaraz cię wysadzę.

– Dobra, już nic nie mówię.

-Ale pamiętaj tylko, że wieziesz dwójkę dzieci. O żonie nie wspominam, bo byś mnie pewnie wyrzucił przy takiej prędkości z samochodu.

– Błagam cię. Nie mów. Na chwilę.

***

– Boże, czy ty widziałeś jak ten pacan zajechał ci drogę? Wbija się tak i myśli, że jest fair. Że tak mu wolno. Czuje się bezkarny. No nie mogę, jak mnie tacy ludzie denerwują.

– Na szczęście nic się nie stało.

– To nie jest dla niego wytłumaczenie. Ciekawe, czy chociaż popatrzył do lusterka.  Przecież przy takich prędkościach ciężko wykonać manewr ratujący.

– Swoim gadaniem nic nie zmienisz. Za to, gdybyś zamilkła, to jazda byłaby trochę milsza.

– Dobrze, w takim razie już się w ogóle nie odezwę!

***

– Nosz rany boskie, NIE PODJEŻDŻAJ TAKKKKKKKKKK BLISKO, BO MNIE ZARAZ KREW ZALEJE!

– Proszę bardzo, staję na najbliższym MOP-ie i się zamieniamy.

– Proszę bardzo!

***

– Nie, nie możemy się zamienić. Mam przecież buty na koturnie. Źle mi się w nich jeździ.

– A wygodnie ci się w nich chodzi?

– Bardzo, a co?

– To na najbliższym MOP-ie wysiadasz i idziesz z  buta!

***

No właśnie… Taki ze mnie pasażer niekomfortowy…

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!


Chcesz znaleźć pracę, ale nie wiesz, jak się za to zabrać?

...i bądź lepsza od innych kandydatów!

Instrukcja, jak skutecznie apikować o pracę

Cześć! Jestem Monika i piszę bloga. Zostań ze mną- razem raźniej!

Comments

  • reply
    ~t

    Z Twojego opisu bardzo trudno ocenić czy rzeczywiście masz się czego bać, czy Twój strach jest na wyrost. Ja czasami też tak mam, kiedy jadę ze swoją – „Nie jedź tak szybko, bo wysiądę!” 🙂 😉
    Generalnie jest zasada, pewnie ją znasz , że jeśli odległość od poprzedzającego samochodu do Waszego wynosi trzy sekundy, to wszystko jest ok, każdy kierowca zdąży zahamować.
    Pozdrawiam.

    30 listopada 2015
    • Różnice w technikach jazdy (mojej i Lubego) są tak duże, że naprawdę boję się tego jego „hamowania w ostatniej chwili”- zwłaszcza na autostradzie. Nienawidzę podjeżdżania na milimetry, wolę zachowywać bezpieczną odległość. Z tym, że „bezpieczna odległość”, jak widać, jest pojęciem względnym.

      30 listopada 2015
  • reply
    ~Julia

    Cześć!
    Wpadłam na Twojego bloga dość przypadkowo, ale jako mama również dwóch smerfów – od razu mnie zainteresował! Masz świetny styl pisania, więc wszystkie posty (a przeczytałam każdy od dechy do dechy) lekko się czytało. Nie raz wybuchałam śmiechem przez Twoje trafne komentarze, udało mi się nawet opluć laptopa. 😀 Generalnie dobrze, że aktualnie spędzam samotny wieczór w domu, bo w innym przypadku domownicy dziwnie by się patrzyli widząc jak chichram się do komputera..
    A propos posta – ja chyba jestem przeciwieństwem, bo choć i ja i mąż jeździmy szybko (nie ma się czym chwalić, ale jestem szczera) to już na początku ustaliliśmy zasadę nie wpierdzielania się w styl jazdy drugiego, bo jak ktoś mi gdera nad uchem i mówi jak mam jechać to.. mam ochotę pogryźć, pobić a na koniec wykopać z auta. 😀 Choć nie ukrywam, że czasem gdy dzieciaki jadą z nami, a on wyprzedza w miejscu nie bardzo do tego przystosowanym – mam ochotę urwać mu łeb. Delikatnie mówiąc.. Ogólnie rzecz biorąc nie jest tak źle. Szalonymi rajdowcami nie jesteśmy..

    Na pewno będę tutaj regularnie zaglądać! Buziaki dla Ciebie i całej rodzinki! 🙂

    2 grudnia 2015
    • Ja miło! Zapraszamy oczywiście. A co do „nie wpierdzielania się” to podziwiam. Ja nie potrafię utrzymać języka za zębami. Co, swoją drogą, jest zazwyczaj powodem naszych kłótni 😀

      2 grudnia 2015

Post a Comment