O odchudzaniu, trudnych pytaniach i szparze między nogami.

Psss... Stworzyłam "coś" świetnego! Najlepszą i JEDYNĄ taką instrukcję jak, krok po kroku, aplikować o pracę! Kliknij i aplikuj o pracę z głową!

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!

Weszłam rano do łazienki rodziców. Waga stała pod oknem wyjęta z szafki. Postanowiłam  z niej skorzystać. Dawno się nie ważyłam.

– Aaaaaa! 52 kg!- ucieszyłam się. Ostatni raz ważyłam tyle dawno, dawno temu!

Zeszłam z wagi i od razu poczułam, że mniejszą siłą oddziałuję na płytki. Popatrzyłam do lustra.

– No faktycznie…jakoś tak…hm… policzki mi się zapadły.- ślęczę przed lustrem, gadam do siebie i twarz wykrzywiam to w prawo to w lewo.

Głupio tak jednak po twarzy oceniać spadek masy całego ciała. Udałam się więc piętro niżej, gdzie to stacjonuje nasze cudowne wielkie lustro, o którym dawno temu pisałam TUTAJ.

Rozanielona zeszłam więc na dół. Zaczęłam dokładnie przyglądać się sobie we wspomnianym lustrze. Tak  długo stałam i się gapiłam, aż zauważyłam ten brak kilogramów. Zauważyłam zwężone biodra, talię osy. Nie stałam dłużej, bo się bałam, że lustro zacznie do mnie wołać „Angelino”.

W głowie przeanalizowałam, co ostatnimi czasy jadłam oraz czego nie jadłam, w celu ustalenia dalszego przebiegu diety. Jedyną jednak rzeczą, którą zdołałam ustalić był fakt, że jadłam wszystko. Swój spadek masy ciała zaczęłam więc tłumaczyć dwoma treningami typu „Skalpel” oraz niemyśleniem o chudnięciu.

– Muszę więc robić tak dalej!- pomyślałam- Ale jak tu kurde nie myśleć o odchudzaniu, skoro ja już wiem, że chudnę. Nie chcę tego powstrzymać!- powiedziałam do siebie, wpadając niejako w błędny tok myślenia. Bo przecież 52 kg nie ukazywały się na mojej wadze NAWET W SNACH. Po co mi więc chudnąć bardziej?

I tak trwałam cały dzień, przechodząc hallem wyjątkowo często. Zdążyłam zauważyć, że wyeksponował się mój obojczyk (a właściwie jego kości), zmniejszyła pupa, a między nogami pojawiła się charakterystyczna szczelina (i nie chciałabym zostać źle zrozumiana! chodzi mi o niestykanie się ud).

Kiedy Luby wrócił z pracy postanowiłam wziąć go podstępem. Stanęłam przed nim i z ogromnym uśmiechem na ustach rozkazałam:

– Zgaduj!

Luby jak stał, tak stał. Oczywiście nie spodziewałam się fajerwerków, ale jakby…reakcji jakiejś oczekiwałam.

On wyczuł. Wyczuł, że coś nie gra. Widziałam strach w jego oczach. On często się boi. Boi się powiedzieć to, co mu przyjdzie do głowy, gdy ja, tak znienacka, zaskoczę go trudnym pytaniem. Bo te rzeczy, co mu do głowy przychodzą, często wnoszą w nasz związek jedną czarną chmurkę, która ustrzeli go piorunem.

– To znaczy?- próbował się ratować.

– No powiedz, co się we mnie zmieniło.

Ja widziałam, że na włosy najpierw spojrzał. Kiwnęłam mu tylko głową, że to nie to. Żeby wiedział i nie tracił szansy- jednej z trzech. Patrzył więc dalej. Ale tak patrzył, że…ja to nie pamiętam, kiedy on w ogóle tak długo i z takim skupieniem na mnie patrzył.

– No dobra! Powiem Ci!

Widziałam, jak Luby spuszcza z siebie powietrze. Ja widziałam jak jego mięśnie ulegają relaksacji.

– Schudłam!

– Serio?- zapytał zdziwiony, po czym dodał w pośpiechu.- To super kochanie.

– No wiem. Dawno się nie ważyłam, więc doznałam dzisiaj szoku. Uwielbiam takie niespodzianki!

– To ja idę się zważyć!- zawołał Młody.

To dla niego ta waga wyciągnięta. Ważenie stało się jego hobby.

– Tatooooooo!- woła już z łazienki- Chodź zobacz ile ważę.

Luby poszedł do niego. Za moment wracają. Małżonek mój się chichra, Młody krzyczy:

– Mamo! Ważę dwanaście kilo.

– Niemożliwe.

– Tak naprawdę ważę szesnaście, ale tata powiedział, że była przestawiona wskazówka na wadze i mam ci nie mówić…

Detoks cukrowy?- historia bardzo osobista

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!


Chcesz znaleźć pracę, ale nie wiesz, jak się za to zabrać?

...i bądź lepsza od innych kandydatów!

Instrukcja, jak skutecznie apikować o pracę

Cześć! Jestem Monika i piszę bloga. Zostań ze mną- razem raźniej!

Comments

  • reply
    Michalina Chmurak

    Ojej, jak ją to dobrze znam. Gdy mówię, że schudłam, On „Naprawdę?” i widząc mój gasnący entuzjazm idzie mnie przytulić i wypala „No jakoś tak faktycznie, łatwiej Cię objać”…. I nie wiem, czy ciosać pioruny, czy kochać jeszcze bardziej ☺

    Zapraszam do siebie
    zglowawchmurkach.blox.pl

    18 lutego 2017
    • A ha ha, no właśnie. Ja walę piorunami. Ale z każdym piorunem nasze uczucie jest głębsze 😉

      18 lutego 2017
  • reply
    Agni

    O maaatko…. Nie widziałaś obrazka krążącego po necie, w jaki sposób należy się ważyc? Kładziesz się, nogi do góry, waga na stopy i wio 😀 Ale swoją drogą to okrutne co Cię spotkało 😛

    18 lutego 2017
  • Ha,ha:-) A jednak lustro zweryfikowalo twój wyglad, po co wiec zawracać sobie lepetyne cyframi???Weź też pod uwagę porę roku…
    Ja pod koniec lutego trochę przytomnieje,zapisalam się na Pilates i 2 razy w tyg. chodzę na nordic walking…
    Tyle,ze… Po pierwszym rmtreningu zachorowała instruktorka, a w piatek nie poszlsm na nordic bo lało.Ale poza tym.. Pełna Gotowość 🙂

    Ps U mnie działa dieta bezglutenowa.Miesiac bez chlebusia to średnio 3 kg do tyłu, ale zimą bez pieczywa jest strasznie ciężko… 🙂

    19 lutego 2017
    • reply
      Ewa Pogodzińska

      Ale prawdziwa dieta bezglutenowa czy po prostu dieta bez chleba? Mm córkę na diecie bezglutenowej prawdziwej, bez śladowych ilości. I dlatego się czepiam 😉

      20 lutego 2017
      • W moim przypadku zero chlebusia, zero słodyczy takich ze sklepu, okazjonalnie desery w niedziele, malutkie porcje, ale przede wszystkim zero wyrobów typu pierogi.
        Wtedy funkcjonuje na błonniku, sokach warzywnych i ostatni posilek jem o 18. Jest to na ogół jajko lub mala porcja twarogu, ewentualnie pieczony w piekarniku ziemniak popity kefirem 🙂

        20 lutego 2017
        • Boże…ja tak bardzo chciałabym przestać jeść słodycze. Choć, skoro nadal je jem, to chyba nie tak bardzo…

          20 lutego 2017
          • Ależ teraz je jem. Tyle, że staram się pilnowac co do ilości :))) Ale w marcu planuję miesiąc przerwy.

            21 lutego 2017
  • Hahaha you made my day 😀 Co do odchudzania na macierzyńskim, moja babcia zawsze mawiała że najlepiej się chudnie biegając za dzieckiem 🙂

    19 lutego 2017
  • Ahahahhahaha 😀

    19 lutego 2017
  • Ha ha ha, jak to przyziemna banalna waga potrafi nami manipulować. I jaką ma nad nami władzę. Pozdrawiam serdecznie Beata

    21 lutego 2017

Post a Comment