"Nieekskluzywni" menele

 Klikając tutaj przejdziesz do najlepszej i JEDYNEJ takiej instrukcji- jak, krok po kroku, aplikować o pracę! Kliknij i aplikuj o pracę z głową!

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!

No tak. Kobieta ciężarna, jak to zwykle bywa, może odczuwać różnego typu dolegliwości. Tak też jest i ze mną. Póki siedzę w domu jest ok. Blisko toaleta- w razie konieczności jakoś tam dobiegnę. No i świadków zdecydowanie mniej. Gorzej, kiedy jestem w trasie…

Tak się złożyło, że musiałam jechać na kolejne (bezużyteczne jak się niestety okazało) szkolenie. Obowiązkowe to obowiązkowe. Pojechałam. Żeby nie pchać się w godzinach szczytu do centrum miasta postanowiłam skorzystać z tak wychwalanej komunikacji miejskiej.

Po pierwsze- cena biletu mnie powaliła! W końcu już studentką nie jestem. Opłata 100%. Masakra!

Po drugie- atmosfera w tramwaju… średnia. Może nawet nie atmosfera, a unoszący się w powietrzu zapach moczu. Nie wiem, czy to mój węch teraz odbiera bodźce z 400- krotnym wzmocnieniem, czy wszyscy to czuli, a tylko ja miałam nos wciśnięty w szal usiłując chociaż po części przefiltrować to, co trafia do moich nozdrzy…

Przed sobą miałam 10 przystanków. Przewidywałam jakieś pół godziny drogi. Modliłam się, żeby nie zwymiotować.

Niestety nie jestem człowiekiem-szczęściarzem. Wręcz przeciwnie. Mogłam więc przeczuwać, że coś jeszcze mnie spotka. Przecież nieszczęścia lubią chodzić parami. Tramwaj zatrzymuje się, a na przystanku zaczyna kotłować się grupka bezdomnych.

– Panie Boże, żeby nie wsiedli! Proszęęęę!- pomyślałam.

Niestety za późno zaczęłam się modlić. Wsiedli. Musiałam się przetransportować w miejsce najbardziej odległe od nich. Mimo wszystko czułam ich „obecność”. Chyba zaczęłam robić się zielona, bo jakaś kobieta zapytała czy wszystko w porządku. Kiwnęłam tylko głową. Bałam się, że jeżeli otworzę usta to dam upust dzisiejszemu śniadaniu. Panowie Menele (niestety nie Ekskluzywni Menele ;)) towarzyszyli mi do końca trasy.

Wysiadłam, odetchnęłam powietrzem (może i nie świeżym, ale jakoś bardziej znośny jest zapach spalin). Udałam się do budynku, w którym miało odbyć się szkolenie.

– Witam- usłyszałam już w progu.

Rozebrałam się, wygodnie usiadłam.

– Proszę mi powiedzieć, czy ma Pani jakieś pytania?

– W zasadzie to nie. Nie mam pytań. Od niedawna prowadzę działalność. Biznes rozkręca się zdecydowanie szybciej i prężniej niż przewidziałam. Mam optymalną ilość klientów. Z księgowością też nie mam problemów.

– Rozumiem. No cóż. Nie ma więc sensu pani tutaj trzymać. Proszę podpisać listę obecności i wypełnić ankietę.

Oniemiałam. Ponad dwie godziny drogi dla podpisania głupiej listy. Oczywiście, zszokowana, wykonywałam wszystkie polecone mi czynności.

Ankieta. Pierwsze pytanie: Jak ocenia Pani kompetencje prowadzącego szkolenie? Skala od 1-5

Drugie pytanie: Czy uzyskała Pani odpowiedzi na wszystkie nurtujące Panią pytania?

Trzecie pytanie: Czy jest Pani zainteresowana uczestnictwem w podobnym szkoleniu w przyszłości?

Odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Pani nie była zbytnio zadowolona. Odebrała ode mnie kartki zamaszystym ruchem i nie patrząc nawet na mnie powiedziała:

– Żegnam Panią w takim razie. A w przypadku kolejnego szkolenia proszę się bardziej przygotować.

PRZYGOTOWAĆ! Dobre 🙂 Myślałam, że to oni chcieli mnie czegoś nauczyć. No cóż, po szybkim coachingu musiałam odbyć kolejną, tym razem trzygodzinną podróż. Zamiast tramwajem, postanowiłam pokonać drogę pieszo. Nawet lepiej. W ciąży ruch jest wskazany (i nie tylko w ciąży oczywiście).

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!


Chcesz znaleźć pracę, ale nie wiesz, jak się za to zabrać?

...i bądź lepsza od innych kandydatów!

Instrukcja, jak skutecznie apikować o pracę

Cześć! Jestem Monika i piszę bloga. Zostań ze mną- razem raźniej!

Post a Comment