Nad polskie morze z dziećmi- czy warto?

Psss... Stworzyłam "coś" świetnego! Najlepszą i JEDYNĄ taką instrukcję jak, krok po kroku, aplikować o pracę! Kliknij i aplikuj o pracę z głową!

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!

Tygodniowe wczasy z dwójką dzieci za nami. Podchodziłam do tego wyjazdu bardzo sceptycznie. W większości dziedzin życia jestem przesadną optymistką, która, w razie porażki lub niepowodzenia, potrafi machnąć ręką, mówiąc sobie w myślach głośne „TRUDNO”. Jednak, jeśli chodzi o dzieci,  jestem realistką zalatującą chwilami pesymizmem. Napiszę Wam dlaczego tak bardzo stresowałam się wyjazdem nad polskie morze z dziećmi.

Czego się obawiałam?

Bałam się tego wyjazdu bardziej niż matury. Bałam się dlatego, że jestem człowiekiem z natury wygodnym. Nie lubię utrudniać sobie życia. Wybieram zawsze dobre dla siebie i maluchów rozwiązania- wyjeżdżamy gdzieś maksymalnie na jeden dzień. Lubię, kiedy moje dzieci zasypiają spokojnie w swoich łóżkach, kiedy nie muszę z nimi walczyć o zamknięcie powiek. Uwielbiam jeść obiad przy swoim stole, gdzie nie muszę dzieciaków trzymać na kolanach. Każde z nich spokojnie je w swoim foteliku. Nie lubię całodobowego wrzasku, niezadowolenia, noszenia na rękach non stop i bycia w biegu. W domu mam wszystko pod ręką. Nie muszę kombinować z jedzeniem, usypianiem, bawieniem. Jak widzicie, typowy ze mnie „domator wygodnicki”. Wiele nasłuchałam się od znajomych na temat wczasów z dziećmi. Wiele też przeczytałam. Pamiętam również wszystkie moje dziecięce wyjazdy, czy to ze szkoły, czy z rodzicami, polegające na zwiedzaniu, tułaniu się całymi dniami, tak, że wieczorem nie wiedziałam jak się nazywam. Później moi rodzice zrezygnowali ze wspólnych wczasów, a ja pokochałam ten stan, kiedy nie muszę gnać gdzieś, bo „tak im się zachciało”. Może dlatego chciałam oszczędzić moim dzieciom tego, czego ja nienawidziłam. Dlatego również Lubemu dopiero teraz, po prawie czterech latach, udało się wyciągnąć mnie gdzieś na dłużej.

Zaplanowaliśmy wszystko „pod dzieci”

Postanowiliśmy tak zorganizować nasz wyjazd, aby, najzwyczajniej w świecie, było nam wszystkim wygodnie. Chcieliśmy wypocząć. W naszym „planowaniu” chodziło właściwie o to, aby nie planować niczego, co do godziny, a jedynie mieć cele, które możemy, ale niekoniecznie musimy zrealizować. Na początek ustaliliśmy oczywiste oczywistości:

  • wyruszamy tak, aby jechać w nocy (droga zajęła nam około 10 godzin, dlatego chcieliśmy, aby dzieciaki przespały podróż)
  • jedziemy przed sezonem,  aby uniknąć tłumów (Młoda ma prawie rok, Młody prawie trzy lata-  póki nie chodzą do szkoły, mamy możliwość wyjazdu w okresie przedkulminacyjnym)
  • omijamy Trójmiasto i wszelkie wielkie kurorty szerokim łukiem- chcieliśmy spędzić czas bez zwiedzania (które do życia rocznego dziecka nie wnosi absolutnie nic i można je odłożyć na czas, kiedy dzieciaki będą starsze), na czystych  plażach, w spokoju i za mniejsze pieniądze.

Nie doceniałam swoich dzieci

Spodziewałam się wrzasków,  marudzenia i nadużywania słowa „nie”. Okazało się, że i Młody i Młoda byli fantastyczni! Przy zachowaniu zasady „luz przede wszystkim”, spędziliśmy cudowny czas, ciesząc się sobą. Wstawaliśmy rano bez zrywania o konkretnej godzinie. Spokojnie jedliśmy śniadanie. Szliśmy na plażę w godzinach snu Młodej (której nadmorskie powietrze bardzo służyło- przysypiała średnio sześć godzin dziennie, a później calutką noc!). Trafiły się nam trzy pochmurne dni i cztery dni upałów. Unikaliśmy ostrego słońca, dlatego z plaży schodziliśmy około 11:00 i wracaliśmy po 15:00. Dzięki temu dzieci były spokojne, nie przegrzane. Młody bawił się fantastycznie, Młoda zresztą też. Nie zależało nam na ciemnych opaleniznach, tym bardziej na zrobieniu z siebie skwarek. Chodziło o dobrą i bezpieczną zabawę.

Nad polskie morze z dziećmi- czy warto?

Uważam, że naprawdę warto. Jest tam pięknie. Wybraliśmy plaże mało uczęszczane w Jarosławcu i Rusinowie. Było cicho, czysto i spokojnie. Zaciągaliśmy się jodem i delektowaliśmy spokojnym morzem. Dzięki temu wypadowi zorientowaliśmy się, na co możemy pozwolić sobie z dziećmi. Znałam je doskonale, ale z perspektywy matki niepodróżującej. Teraz wiem, jak przygotować się na następne wypady. Wiadomo, że im dzieciaki większe, tym więcej można zaplanować i coraz bardziej rozszerzać i urozmaicać grafik. Jest jednak jeden minus wyjazdu nad polskie morze z dziećmi. Mianowicie, brak pewności, co do udanej pogody. Osobiście jednak, nie wyobrażam sobie wczasów w tropikach z maluchami. Dlatego pogoda pół na pół, którą my mieliśmy, była optymalna. Jeśli planujecie kiedyś wybrać się na wczasy za granicę, warto zrobić krajowy rekonesans i sprawdzić, jak dziecko znosi polskie, mniej ostre, słońce.

Zmiana o 180 stopni

Zmieniło się moje podejście, co do podróżowania z dziećmi. Przekonałam się, że nawet 10- godzinna podróż jest dla nich do zniesienia. Warto, choć raz, zorganizować taki rodzinny wypad. Chociażby po to, aby przekonać się, jak takie podróże znoszą nasze dzieci. Być może, tak jak w naszym przypadku, okaże się, że dzieciaki będą zachwycone i nie będą chciały wracać do domu.

Tutaj (klik) notka na temat ułatwiaczy i niezbędników na wakacjach z dziećmi- czyli lista rzeczy, których matka nie wzięła, a podpatrzyła u innych matek 😀

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!


Chcesz znaleźć pracę, ale nie wiesz, jak się za to zabrać?

...i bądź lepsza od innych kandydatów!

Instrukcja, jak skutecznie apikować o pracę

Cześć! Jestem Monika i piszę bloga. Zostań ze mną- razem raźniej!

Comments

  • reply
    Kasia

    My z mezem pojechalismy w Tatry z malymi dziecmi (jedo 8 miesiecy, drugie 3 lata)i bylo super . A nad morze obowiazkowo jezdzimy co roku . Dzieciaki je kochaja.

    27 czerwca 2016
  • reply
    lenalel

    Oj warto podróżować,warto!!! Dwa lata temu byliśmy w Wiciach, tuż obok Jarosławca. Dzieci 6 i 1. Cudne plaże, mieścina wyludniona i pozbawiona dziecięcych pokus. Udane 2 tyg, na mniej nie jeździmy. Rok temu polecieliśmy już na Lanzarote. Polecam bardziej niż upalną Turcję, Grecję. Pogoda urocza!!!! 2 tyg the Best. Za kilka dni znowu Wicie. Dzieci już większe, inaczej się pakujemy, jestem ciekawa tych wczasów. Warto!!!

    28 czerwca 2016

Post a Comment