Muzeum Inżynierii Miejskiej w Krakowie- #rodzinneweekendy

 Klikając tutaj przejdziesz do najlepszej i JEDYNEJ takiej instrukcji- jak, krok po kroku, aplikować o pracę! Kliknij i aplikuj o pracę z głową!

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!

– Jedziemy do muzeum.- oznajmił Luby w sobotę z samego rana.
– Do muzeum…?- jęknęłam z niezadowoleniem, niczym gimnazjalistka zmuszana do zwiedzania.

Muzea nie są moim najukochańszym punktem docelowym, jeśli chodzi o weekendowy wypoczynek. Bo o ile ja sama lubię zwiedzać i mogłabym się gapić w obrazy z mniejszym lub większym zachwytem, o tyle wypad do muzeum z trzylatkiem wydawał mi się…kiepskim pomysłem.

– Ale nie do zwykłego muzeum.- sprostował Luby.- Wybierzemy się do Muzeum Inżynierii Miejskiej. Widziałem na stronie internetowej, że dzieci świetnie się tam bawią.

Skoro tak, spakowaliśmy manatki, Młodego (Młodą zostawiliśmy z dziadkami) i wyruszyliśmy w Kraków. Zaparkowaliśmy przy Błoniach i postanowiliśmy tramwajem wyruszyć na Kazimierz.

– Będziesz jechał tramwajem!- powiedział Luby do Młodego.
– A cio to jest trambaj?
– Nie trambaj, tylko tramwaj. To taki minipociąg.

Wsiedliśmy. Młody zachwycony usadowił się przy oknie. Ruszyliśmy.

– Kiedy trambaj pojedzie szybciej?
– Obawiam się, że to będzie jego maksymalna szybkość.-  odpowiedziałam Młodemu, na co on skrzywił  swoje małe usta i coraz bardziej rozczarowany ciągłymi postojami na przystankach, zaczął wypatrywać gołębi.
– Jesteśmy!

Wysiedliśmy i pomaszerowaliśmy do muzeum. Droga od przystanku trwała pół godziny, a mierzyła około 600 metrów. Młody był tak zachwycony rozganianiem gołębi, że postanowił się nie spieszyć.

Kiedy już udało się nam dotrzeć na miejsce Młody nie wiedział, gdzie pójść najpierw. Jako, że należy do miłośników kół, kółek i wielośladów- był to dla niego raj na ziemi. Nie ukrywam, że my z Lubym również bawiliśmy się doskonale.

Pierwsza sala to miejsce, gdzie wszystko kręci się wokół… koła. Są to stanowiska, które obsługują sami zwiedzający. Można pojeździć rowerem o kwadratowych kołach, podnieść 115 kg (podniosłam!), zobaczyć, w jaki sposób działają zębatki. Wystawa podobno przeznaczona dla dzieci i młodzieży, ale my z Lubym złapaliśmy się na tym, że z własnym dzieckiem i między sobą walczyliśmy o „sprzęty” 😛 .

Następnie przeszliśmy na salę, gdzie obejrzeć można zabytkowe pojazdy. Młody, w tym miejscu, był bardzo nieusatysfakcjonowany,  ponieważ samo patrzenie było  dla niego niewystarczające i do wszystkiego chciał  koniecznie wsiąść!

Na długi czas zatrzymaliśmy się przy wystawie „Więcej światła”. Fizyka zaprezentowana łopatologicznie i zrozumiale. Wszystko kręciło się wokół żarówek, świetlówek i diod LED. Młody mógł włączać, wyłączać, cykać bez ograniczeń…czyli robił to, co dla dzieci jest kuszące. Generalnie interesowało go głównie przełączanie. My z Lubym obeszliśmy wszystkie 20 stanowisk wykonując doświadczenia zgodnie z instrukcjami.

Bawiliśmy się doskonale. Jeśli będziecie kiedyś w Krakowie zajrzyjcie do Muzeum Inżynierii Miejskiej. Jest to „Miejsce przyjazne maluchom”. Nie bez powodu przyznano mu ten tytuł (choć moim zdaniem dopiero trzylatek jest w stanie w pełni skorzystać z dobrodziejstw tego miejsca).

I na zakończenie krótki viny 🙂 Koniecznie włącz dźwięk!

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!


Chcesz znaleźć pracę, ale nie wiesz, jak się za to zabrać?

...i bądź lepsza od innych kandydatów!

Instrukcja, jak skutecznie apikować o pracę

Cześć! Jestem Monika i piszę bloga. Zostań ze mną- razem raźniej!

Comments

  • Widać, że bawiliście się przednio! Bardzo fajna propozycja spędzenia wolnego czasu! Myślę, że kiedyś się tam wybierzemy, ponieważ po przeczytaniu Twego wpisu jak i obejrzeniu fotek stwierdzam, że to naprawdę interesujące miejsce! 🙂 Muszę pokazać to mojemu A. On lubi takie „atrakcje” motoryzacyjne (i nie tylko). pozdrawiam 🙂

    17 października 2016
  • Luby miał naprawdę extra pomysł, widać, że bawiliście się dobrze:) Najtrudniej wyjść z domu, potem można czuć satysfakcję, że się cżlowiek zmobilizował.Brawo!

    26 października 2016

Post a Comment