Męska rzecz!

 Klikając tutaj przejdziesz do najlepszej i JEDYNEJ takiej instrukcji- jak, krok po kroku, aplikować o pracę! Kliknij i aplikuj o pracę z głową!

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!

Moje dziecko zadziwia mnie coraz bardziej. Nie mniej niż jego tata. Dlatego stwierdzam, że wdał się w niego kropka w kropkę. Wizualnie- nie ma żadnych wątpliwości. Po mnie nie ma niczego (no może poza rzadkimi brwiami, ale jemu jeszcze urosną- ja swoich nie odratuję po gimnazjalnych eksperymentach). A może po prostu tak jest, że pewne zachowania u mężczyzn są po prostu wrodzone. Mamy do czynienia niejako z odruchami bezwarunkowymi.

Przykład. Wchodzę do salonu, po ciemku (a co!? jak się gdzieś mieszka od 23 lat można nauczyć się rozmieszczenia mebli w danym pomieszczeniu do tego stopnia, że idzie się na tzw. czuja 😉 ). Niestety, nie uwzględniłam jednej, jakże zasadniczej rzeczy- możliwości wystąpienia przeszkody na podłodze. Koordynację ruchową mam dobrą. To mnie uratowało, bo jakby ciężarna wywróciła się z wielkim hukiem to różne mogłyby być tego skutki. Ale najlepsze to to, co okazało się przeszkodą. Skarpetki. Skarpetki mojego taty. Zwinięte w bardzo ścisły kłębuszek i rzucone pod drzwi (oczywiście, żeby o nich nie zapomnieć i znieść do pralni…). Podjechałam na nich niczym na skórce od banana. Prawie coś mi się z ust wymknęło… ale że matce nie wypada, ugryzłam się w język. Oczywiście powiedziałam co myślę o takim rzucaniu brudnych skarpet po salonie i sama rzuciłam nimi w właściciela.

Udałam się na górę. Tak po prostu, żeby sprawdzić co porabia mój ukochany pilnujący syna w trakcie, kiedy ja piekłam szarlotkę. Tym razem wchodząc do pokoju zapaliłam światło (tak na wszelki wypadek). Stanęłam w drzwiach. Mąż siedział na swoim „wspaniałym”, skórzanym fotelu, który „okazyjnie” nabył na studiach (fotel wygląda już jak mebel przedwojenny- ale mój mąż jest bardzo sentymentalny… niczego nie wyrzuca, bo wszystko ma „jakąś” wartość). Laptopa miał na kolanach, a nogi wyłożone na biurko. Gołe stopy! Popatrzyłam tylko pod swoje nogi i zobaczyłam szare, zwinięte w kłębuszek skarpetki rzucone pod drzwi.

– No nie mogę, co te skarpetki tu robią?!

– Jak będę wychodził to je wezmę do prania.

– Taaa, jasne… i patrzę na jeszcze dwie pary leżące w kąciku z wczoraj i przedwczoraj. Uparcie postanowiłam nie sprzątać po nim smrodów!

– Jak chcesz mieć cuchnące skarpety w każdym kąciku swojej twierdzy, proszę bardzo. Ale pamiętaj, że od jutra każda napotkana przeze mnie para śmierdzieli rzucona w przestrzeń zostanie rytualnie spalona w centralnym!

– Boże, jak Ty się czepiasz…

– A Ty syfisz… Co Ty myślisz, że jak brudy rzucasz w kąt to same się transportują do pralni? Gdzie Młody, miałeś się nim zajmować?

– W sypialni.

Wchodzę do sypialni, a Młody w łóżeczku (tak, aby odetchnąć, zdarza nam się dziecko po prostu włożyć do łóżeczka- i on tam sobie siedzi, bawi się, itd.). Jedno mnie tylko zmartwiło. Dwie malutkie skarpetusie wyrzucone z łóżeczka w stronę drzwi (pewnie, żeby o nich nie zapomnieć i zanieść do pralni- przyp. red.). Nie były pozwijane w ściśliwy kłębuszek, ale to pewnie kwestia czasu…

Podobieństw jest wiele. To taki maleńki przykład zachowań „samczych” poparty badaniami na trzech pokoleniach 🙂

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!


Chcesz znaleźć pracę, ale nie wiesz, jak się za to zabrać?

...i bądź lepsza od innych kandydatów!

Instrukcja, jak skutecznie apikować o pracę

Cześć! Jestem Monika i piszę bloga. Zostań ze mną- razem raźniej!

Comments

  • No cóż, mężczyzni rozwiązują problem opieki nad dziecmi na własne sposoby 🙂

    12 stycznia 2015
    • reply
      na_macierzynskim

      Dokładnie! Są trochę leniwi… tak więc wymyślają swoje sposoby, żeby się nie narobić a żeby było dobrze ;).

      12 stycznia 2015

Post a Comment