Mamo, wrócę później

Psss... Stworzyłam "coś" świetnego! Najlepszą i JEDYNĄ taką instrukcję jak, krok po kroku, aplikować o pracę! Kliknij i aplikuj o pracę z głową!

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!

Follow my blog with Bloglovin

***

– Mamo! Mamoooooooooooo! Gdzie jeśteś? Przyjdź tu do mnie, bo ciuję się taki siamotny!- woła Młody. A ja, w trakcie robienia obiadu, mycia podłogi wściekam się, bo nie potrafi ani przez chwilę pobawić się sam…

***

Denerwuję się… kiedy widzę ciągle te zabawki na podłodze. Dopiero pozbierane, a już z powrotem walające się po ziemi. Te klocki, od których moja prywatna i osobista „podstopnica” boli i piecze. Te wszystkie puzzle, totalnie pomieszane, zupełnie niedobrane. Gdybym rzeczywiście chciała dzisiaj ułożyć puzzle- tak dla rozrywki, której mi brakuje, to nie miałabym takiej szansy. Bo głowa Smerfa wala się między fragmentami gwieździstego nieba i rakiety kosmicznej.

Denerwuję się. Kiedy chciałabym spokojnie zrobić zakupy i minąć dział z zabawkami. Bez wielkich krzyków i potwornej rozpaczy. Spokojnie jechać między regałami, z listą zakupów. Nic dodać, nic ująć. Nie gonić jednego dziecka, z drugim na rękach, czy w nosidle. Jak wariatka. Czując na sobie wzrok niematek i nieojców, niebabć i niedziadków, którzy z pogardą spoglądają w moją stronę tym swoim zakichanym kątem oka.

Denerwuję się. Kiedy moje dziecko jeść nie chce marchewki. Kiedy buraczki na talerzu odrzuca. Kiedy płacze, bo głodne nie jest, i wrzeszczy „Nie wciskaj mi mamo!”, ale na widok biszkopta i czekolady dostaje odruchu Pawłowa. Przecież ma jeść zdrowo! O to w tym wszystkim chodzi! Tylko jak wytłumaczyć niespełna trzylatkowi, że buraczki są dla niego lepsze niż Pince Polo?

Tak bardzo chciałabym w sobotni poranek wstać trochę później niż o 6:01. Chciałabym zostać obudzona zapachem świeżych bułeczek, a nie kupą w pampersie (klik). Móc spokojnie wypić kawę. Nie odgrzewaną w mikrofalówce, tylko taką zaraz po zalaniu. Chciałabym, aby sprzątanie domu nie było Syzyfową pracą…

Marzą mi się wakacje bezstresowe. Bez obawy o katarek, o wiaterek. Bez multiapteczki ze wszystkimi gadżetami, na każdą ewentualność. Bez 20 kg nadbagażu z kategorii „bo na pewno się przyda”. Ze spokojnymi wypadami na plażę/w góry. Bez chust i nosideł, z dwunogami samowędrującymi i mówiącymi, co dolega.

A kiedy już nastanie ten moment spokoju, błogiej ciszy, zasiądę w swoim czystym, cichym i poukładanym domu i… I co? No właśnie! I co?

Nie przyraczkuje nikt do mnie, nie stanie przy mojej matczynej nodze. Nie pokaże swoich dwóch małych zębów w szerokim uśmiechu. Nie przytuli. Nie ugryzie. Nie powie: „Mamo, podmuchaj!”. Będę siedziała w tym swoim cudownie czystym domu płacząc w tęsknoty za klockami, pomieszanymi puzzlami. Za tym wrzaskiem, krzykiem, płaczem. Za tą odgrzewaną kawą, pitą w pośpiechu. Obudzę się w sobotę o 6:30 i nie zobaczę nad sobą rozczochranej rudej głowy.  Nie wbije mi się w pierś małe stworzenie chcące po prostu, tak najzwyczajniej w świecie, przytulić się do matki.

Już nie będę czytać bajek. Zapomnę Jasia i Małgosię. A znam ją teraz na pamięć! Nie będę się spieszyła, kiedy gdzieś wyjadę. Nie będę patrzeć co chwilę na zegarek w obawie, że zbyt długo mnie nie ma.

Pójdę do sklepu i będę zerkać kątem oka w kierunku działu dziecięcego. W kierunku tych matek zmęczonych i walczących. I nie z pogardą będę zerkać, a z zazdrością.  Bo ja też kiedyś opędzałam się od małych potworków, które chciały do wózka spakować cały sklep. A teraz? Nie mam się od kogo odpędzać.

Już nie będę czuła, że jestem najważniejsza na świecie. Nie będę już tak potrzebna, tak kochana, tak niezastąpiona. I przyjdą takie chwile, że siedząc w tym swoim czystym domu, z gorącą kawą w ręku, będę odbierała telefon, słysząc tylko: „Mamo, wrócę później”…

***

_____________________________________________________________

Patrzę na te Twoje stopy. Te maleńkie. I nie myślę jeszcze w cale, gdzie Cię one poprowadzą.
Bo rozpływam się w zachwytach nad urokiem ich nieziemskim. I nie myślę wcale o tym
że to na nich mi uciekniesz.
Kiedyś… CZYTAJ KOLEJNĄ HISTORIĘ>>>

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!


Chcesz znaleźć pracę, ale nie wiesz, jak się za to zabrać?

...i bądź lepsza od innych kandydatów!

Instrukcja, jak skutecznie apikować o pracę

Cześć! Jestem Monika i piszę bloga. Zostań ze mną- razem raźniej!

Comments

  • reply
    Iza

    Doskonały tekst 🙂 taki ku pokrzepieniu serc 🙂 Chyba w dobrym momencie go odczytałam … wprawdzie w biegu między sprzątaniem, gotowaniem i „ogarnianiem” siebie żeby tylko zdążyć ze wszystkim przed tym jak mała się obudzi … ale naprawdę pomógł 🙂 Dziękuję 🙂

    14 czerwca 2016
  • reply
    Katarzyna

    Od razu na wstępie zaznaczę, że również mam dziecko (syn obecnie 6 lat), rozumiem również, że to subiektywne spojrzenie autorki na macierzyństwo i to co po nim. Ale czy nie ma w tym trochę przesady zarówno w części „obecnej” jak i „przyszłej”? Czy musimy wiecznie robić z siebie Matki Polki, które bez dzieci nie mogą istnieć (jak są małe to wieczne narzekanie, a później „o jak żal, że już urosło”)? Pewnie i mnie zakręci się kiedyś łezka w oku na wspomnienie chwili kiedy synek był mały i wiecznie siedział na kolanach, ale z drugiej strony baaaaaaardzo się cieszę, że to powoli mija – ileż można być „więźniem” własnego dziecka (co i u mnie miało miejsce)? Kocham mojego Filipa nad życie, czego nie zmienia fakt, że chcę się wyspać czy mieć 5 minut dla siebie! I to mi się absolutnie NALEŻY! Fajnie jest posiedzieć w czystym domu nie nadeptując co chwila na klocek LEGO, fajnie jest mieć chwilę na świeżą kawę/herbatę, fajnie jest wstać w sobotę o 9:00 !!! Dla pewnie sporej grupy oburzonych dodam, że pracuję zawodowo na etacie więc jestem ograniczana czasowo w kontaktach z dzieckiem, ale mimo wszystko z synem mam bardzo dobry kontakt, spędzam z nim dużo czasu i wszystko jest ok:)

    14 czerwca 2016
  • reply
    karolina

    Az sie wzruszylam … Wlasnie teraz leze pomiedzy dwojka spiacych urwisow. Jedno wbija we mnie posladki drugie przyssane do cyca. Mysle sobie jestem glodna chce mi sie siku nie ma obiadu a wszedzie balagan. No wlasnie. A za lat kilka juz tak nie będzie

    14 czerwca 2016
  • reply
    Edyta

    Widzę , że nie tylko ja piję kawę odgrzewaną w mikrofalówce. Do puki nie czyta się takich rzeczy człowiekowi wydaje się, że tylko on tak ma, albo że mając pretensje o chwilę tylko dla siebie jest złą matką. Przecież mamusia musi wszytsko …

    14 czerwca 2016
  • Aż przeszedł mnie dreszczyk. Ach. Ale tak to właśnie jest. Musimy cieszyć się każdym momentem w swoim życiu. Jak już usłyszysz „Mamo, wrócę później” też na pewno będziesz potrafiła znaleźć sobie powód do radości z życia. I będziesz ważna, bo mama zawsze taka jest 😉

    15 czerwca 2016
  • reply
    Asia

    Az mi się lezka zakrecila, bo moj maly dalej maly, ale kiedys skubany urosnie i chociaz teraz sie czasem wkurzam i wiem, ze jak podrosnie to tez będzie fajnie to już tesknie za tym malym slodziakiem.
    Babie nie dogodzisz 😉

    20 lipca 2016
  • reply
    Ssassanka

    Nie wiedziałam, że ktoś też pije kawę odgrzewaną w mikrofalówce 😀 A poza tym tekst świetny. Tak się składa, że mam dzieci w wieku 22, 19, 8 i 6. I cieszę się z takiej różnicy, bo jak te starsze zaczęły mówić: wrócę później mamo, to te młodsze uczepione mamy, rozwalały zabawki 😉 Robią to do tej pory, młodsze oczywiście, konsekwentnie, ja się wściekam… Ale jak sobie pomyślę, że one niedługo też powiedzą: mamo wrócę później, a mi już nikt inny nie będzie rozwalały zabawek, dom będzie czysty, ale jakis pusty…. to już mi się smutno robi.

    22 lipca 2016
  • reply
    Magdalena Tronow

    Świetny post!

    Gratuluję całego bloga 🙂 Dołączyłam dzisiaj, przeczytałam kilkanaście postów i są świetne! Przy niektórych płakałam ze śmiechu, a przy niektórych łezka mi się kręciła w oku na myśl, że za kilka miesięcy moja przygoda z macierzyństwem rozpocznie się na dobre 🙂

    Pozdrawiamy ciepło i życzę, aby każdy dzień przynosił tylko radosne momenty, którymi będziesz się z nami dzielić 🙂

    1 czerwca 2017

Post a Comment