Mądrość rodzicielska

Psss... Stworzyłam "coś" świetnego! Najlepszą i JEDYNĄ taką instrukcję jak, krok po kroku, aplikować o pracę! Kliknij i aplikuj o pracę z głową!

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!

Będąc przedszkolakiem byłam pośmiewiskiem z powodu swojej tuszy. Ale nie! Nie byłam jakaś nad wyraz gruba. Byłam grubsza od moich 17-kilogramowych koleżanek. Patrzę dzisiaj na swoje zdjęcia z tamtego okresu i widzę normalną dziewczynkę. Wtedy widziałam w sobie potwora.

Niestety to zostaje w głowie na zawsze. Do końca naszego życia. I nieważne czy mamy 10 lat, czy 40, czy 70. Tak rodzą się kompleksy. A z kompleksów ciężko się wyleczyć.

Zastanawiacie się pewnie dlaczego to piszę. Odstawiam uczuciowy ekshibicjonizm. Otóż, piszę to, bo jestem już dorosła. Bo mam to za sobą i wiem, jak wielką krzywdę potrafią człowiekowi zrobić rówieśnicy w dzieciństwie. Ale moi drodzy! Dziecko to stworzenie z natury niewinne. Dziecko nie wie, co jest „normą społeczną”, na jakiejkolwiek rozpatrywanej płaszczyźnie. A skoro nie wie, co jest normą, nie wie też, co jest odchyleniem od tej normy. Dziecięce postrzeganie świata uzależnione jest od nas- DOROSŁYCH. I jeśli dzieci krzywdzą inne dzieci- robią to przez nas.

„O matko. Kryśka dała córce na imię Dżesika. Biedne dziecko. Będą się z niej śmiać w przedszkolu”.

Serio? Czterolatek, dla którego imię Dżesika jest tak samo normalne/dziwne, jak Julka, czy Basia, będzie się śmiał? Nie! Nie będzie. No chyba, że mama/tata wpoi mu, że takie imię to „coś śmiesznego”. Że Dżesika jest biedna, bo jest Dżesiką. Że jej rodzice są potworami, bo dali jej na imię Dżesika…

Ale masz Majeczko dziwną koleżankę w klasie. Nosi grube okulary. Jak Stępień. Hihihihihi.”

A Maja, nie wiedząc nawet kim jest Stępień, przyjdzie następnego dnia do szkoły i zabije śmiechem biedną Tosię, która walczy z wadą wzroku. I tak, powoli, z dnia na dzień, grono przyjaciół Tosi będzie się wykruszać. A ksywa „Stępień” pozostanie do końca życia. Nawet jeśli nie na ustach innych, to w głowie Antoniny.

EDIT (19.02.2018): „Jezu, popatrz, jakie ten chłopczyk ma ręce. Całe w krostach. Nie baw się z nim, jeszcze się czymś zarazisz.”

Następnego dnia, tak wyedukowany przez rodzica przedszkolak, krzyczy na całą salę: „Moja mama powiedziała, że to jest choroba. Nie możesz nas dotykać, ani się z nami bawić”. Po czym biedny alergik, traktowany jak odmieniec,  POTWÓR wręcz, przed którym ucieka reszta maluchów, wrzeszcząc jakby je obdzierano ze skóry, chowa się w kącie i nie odzywa do nikogo. Zaczyna powoli wierzyć, że jest zły i niefajny.

Co chcę przez to powiedzieć? Ano to,  że nie wystarczy być dobrym rodzicem. Rodzicem trzeba być mądrym. Mądrym czyli nie głupim. Tak. Bo budowanie poczucia własnej wartości na krzywdzie drugiego- co najgorsze, małego i bezbronnego, to doskonały przykład głupoty. Przecież należy uczyć wrażliwości na ludzkie cierpienie oraz problemy. Nie wpajać złych wzorców. Nie nakłaniać do złego. Chcemy, żeby nasze dziecko wyrosło na dobrego człowieka. Czy jesteśmy w stanie wyobrazić sobie nasze pociechy, jako te gnębione przez rówieśników? Serce pęka na samą myśl. Prawda? Nie uczmy, że inność jest zła. Dziecko tej „inności” nie widzi, dopóki mu jej nie wskażemy.

„Trzeba było go szturchnąć jak cię wyprzedzał! Może by się wywrócił. Wtedy byś wygrał. Nie potrafisz walczyć o swoje. Nie dasz sobie w życiu rady…”

Niektórym wydaje się, że jeśli kobieta nie jest „bezduszną suką” a mężczyzna „bezwzględnym chamem” nie poradzi sobie w życiu. Dlatego uczą dzieci, by do celu szły tylko po trupach. Zapewniam Was, to nie jest dobra droga. Znam wiele osób, które niczym szczególnym się nie wyróżniały, nikogo nie zabiły słowem, nie odgryzły palca, ani innej części ciała, a w życiu radzą sobie doskonale. Znam też takich, co przodowali w krzywdzeniu. Robieniu na złość. Obgadywali szybciej niż zobaczyli plecy koleżanki. Takich, co to nie tylko rówieśników, ale i własne matki od „pizd” wyzywali. W większości przypadków zawrotnej kariery nie zrobili.

Dobro nie jest modne.

Szkoda, że w dzisiejszym świecie bardziej imponuje idiota nagrywający swoje wojaże za kierownicą i wrzucający je do sieci, niż człowiek wyciągający pomocną dłoń. Media trąbią! O strzelaninie w szkole. O tym, że kolega odgryzł  koleżance kawałek palca. O tym, że facet poćwiartował i próbował spalić ciało niewinnej kobiety. To się doskonale sprzedaje. Kontrowersja to sposób na reklamę! Ale też od tego może się nieźle pomieszać w głowie. Dlatego tak ważne jest,  aby dziecko najlepsze wzorce miało właśnie w nas- rodzicach!

P.S.: Jeśli lubisz to, co piszę, może polubisz to, jak mówię. Zapraszam Cię na mojego Instagrama!

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!


Chcesz znaleźć pracę, ale nie wiesz, jak się za to zabrać?

...i bądź lepsza od innych kandydatów!

Instrukcja, jak skutecznie apikować o pracę

Cześć! Jestem Monika i piszę bloga. Zostań ze mną- razem raźniej!

Comments

  • reply
    Mama Ali

    Mądrze napisane 🙂 Chcemy, czy nie jesteśmy wzorem do naśladowania dla naszych dzieci. Niestety, nie zawsze dobrym …Warto czasem się zatrzymać i pomyśleć co jest dla nas ważne, jakie wartości chcemy przekazać najbliższym.
    Pozdrawiam 🙂

    21 marca 2016
  • Świetny artykuł, bardzo zdrowe podejście do tematu!

    8 maja 2016

Post a Comment