Laktator Lovi Prolactis opinia- moja przygoda z karmieniem

 Klikając tutaj przejdziesz do najlepszej i JEDYNEJ takiej instrukcji- jak, krok po kroku, aplikować o pracę! Kliknij i aplikuj o pracę z głową!

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!

Dzisiaj wpis na temat trudów karmienia. Stworzony dla tych Mam, które przechodzą, lub dopiero przechodzić będą etap rodzicielstwa, nazwany przeze mnie wdzięcznym tytułem „Mobilna mleczarnia” (zapraszam tutaj, a zobaczycie jak to było ze mną- klik). Zapraszam Was na wpis o wdzięcznym tytule „Laktator Lovi Prolactis opinia”. Jest to moja subiektywna recenzja laktatora elektronicznego.

Bez lukrowania

Karmienie piersią jest trudne. Jest to czynność, której musisz się nauczyć. A właściwie Wy musicie- Ty i bobas. Bo mimo, że ssakami jesteśmy, to trochę ułemnymi. Początki bywają ciężkie, przez co łatwo można się zniechęcić. Bo mleka zbyt mało. Albo wręcz przeciwnie- zbyt dużo! Bo brodawki „trudnochwytliwe”. I o ile przy braku pokarmu odstawienie i przejście na mieszankę jest łatwiejsze (fizycznie łatwiejsze, psychicznie- różnie to bywa), o tyle przy nawale pokarmu początki stają się walką z nadmiarem mleka.

Jak to było w moim przypadku. Laktator Lovi Prolactis opinia

W pierwszej ciąży absolutnie nie spodziewałam się szalonych ilości pokarmu. Wręcz przeciwnie, wydawało mi się (nie wiedzieć czemu), że pokarmu miała nie będę. Dlatego nie wyposażyłam się w ani w laktator, ani w maści. Nawet stanik do karmienia kupiłam w maleńkim rozmiarze. Jak ogromne więc było moje zdziwienie, gdy w drugiej dobie po porodzie obudziłam się w środku nocy, na szpitalnym łóżku, z dwoma głazami zamiast biustu. Do samego rana siedziałam na tymże łóżku, próbując co chwilę przystawić do piersi zupełnie niegłodne dziecko. Siedziałam i płakałam.

– Luby. MA-SA-KRA. Musisz mi kupić laktator. Jedź do apteki i niech coś ci doradzą.

…i w taki właśnie sposób, na chybcika, małżonek mój zakupił dla mnie pierwszy ręczny odciągacz. Po godzinnej walce pozbyłam się z biustu 700 ml mleka. Pamiętam, że nie mogłam później ruszać ręką 😀 Po dwóch miesiącach laktacja się unormowała, ja jednak nadal korzystałam z laktatora (na przykład, gdy musiałam gdzieś wyjść). Całe 11 miesięcy. Wyeksploatowałam laktatory za łączną kwotę ponad 300 zł. Przy każdym kolejnym mówiłam sobie, że to już na pewno ostatni i nie ma sensu inwestować w nic droższego.

Laktator elektroniczny laktator LOVI Prolactis– opinia

Kiedy zaszłam w drugą ciążę, wiedziałam od samego początku, że pierwszą rzeczą, w którą zainwestuję, będzie laktator elektroniczny. Nie ból porodowy, a ból związany z nawałem karmienia utkwił mi w głowie najbardziej. Nie miałam zamiaru robić z siebie cierpiętnicy, która, kolejny raz, z płaczem i zakwasami we wszystkich mięśniach prawej ręki, będzie przyjmowała na klatę- dosłownie i w przenośni, trudy karmienia. Przeszukałam skarbnicę wiedzy i wszelkich prawd współczesnego świata- internet, w celu odnalezienia sprzętu najlepszego dla matek hojnie obdarzonych. I tam, na pierwszych miejscach w większości rankingów, królował laktator elektroniczny LOVI Prolactis. Po długich namysłach zamówiłam tę machinę.

Moje wrażenia- laktator Lovi Prolactis

Laktator Lovi Prolactis ani raz nie odmówił mi posłuszeństwa. Korzystałam z niego od samego początku karmienia Młodej, do samego końca mojej przygody z karmieniem. Wszystko, absolutnie wszystko, jest w nim przemyślane. Stworzony został tak, aby maksymalnie ułatwić matkom życie.

Napiszę Wam krótką specyfikację wszystkich gadżetów, które znajdują się w zestawie. Dokładny opis znajdziecie na stronie producenta.

  • Cały laktator spakowany jest w specjalny kuferek z przegrodami. Dzięki temu, jadąc gdzieś, nie musiałam upychać sprzętu owiniętego w woreczki między ubrania w walizce. Miałam wszystko cudownie posegregowane.
  • Można z niego korzystać zarówno jako laktatora elektronicznego (czy to zasilanego prądem, czy bateriami), jak i laktatora ręcznego.
  • LOVI Prolactis posiada ważną funkcję, którą producent nazwał bardzo mądrym i pięknie brzmiącym sformułowaniem: dwufazowy sposób odciągania. Najpierw dochodzi do pobudzenia piersi, a następnie do głębokiego odciągania. Jest to odzwierciedlenie sposobu pobierania pokarmu przez malucha.
  • Po odciągnięciu pokarmu, da się go w łatwy sposób przechowywać. Wystarczy nałożyć na butlę dysk uszczelniający oraz nakrętkę.
  • Laktator posiada także funkcje, które ja nazywam „bajerami„. Jest: pokrętło (za pomocą którego jesteśmy w stanie dopasować optymalną dla siebie siłę ssania), wyświetlacz (na którym możemy obserwować m. in. czas odciągania, ustawioną siłę ssania, oraz godzinę) oraz przycisk (M), dający możliwość zapamiętania indywidualnych preferencji odciągania karmiącej mamy.
  • Oczywiście, LOVI zadbało o to, aby każda matka dała sobie radę ze złożeniem tego wehikułu. Mamy więc instrukcję obsługi z naprawdę wyraźnymi obrazkami.
  • Do zestawu dołączone zostały również wkładki laktatcyjne oraz Przewodnik  po karmieniu piersią

10 miesięcy karmienia

Piszę Wam o LOVI Prolactis dopiero teraz. Nie w momencie, gdy wyjęłam go z opakowania. Gdy pachniał nowością i zachwycał. Piszę o nim po jego maksymalnym wyeksploatowaniu. Piszę jako matka, która bardzo, ale to bardzo go potrzebowała i wykorzystała jego funkcje w 100%. Przeszłam razem z nim przez nawał pokarmu, kryzysy laktacyjne, zapalenia piersi. Korzystałam z niego, gdy musiałam wyjechać na dłuższy czas- aby nie stracić pokarmu i aby móc zostawić Młodej „coś” do jedzenia. W moim przypadku był to strzał w dziesiątkę!

Jeśli jesteś w pierwszej ciąży i nie wiesz jak wyglądała będzie Twoja laktacja, nie nakłaniam Cię do zakupu. Może się okazać, że aż taka machina nie będzie Ci potrzebna. Jeśli natomiast jesteś na początku swojej drogi, związanej z karmieniem piersią i okazuje się, że od początku nie jest ona usłana różami lub jesteś w drugiej ciąży, a po pierwszym porodzie, tak jak ja, miałaś „laktacyjną masakrę”- zachęcam. Dla mnie był to najlepszy wybór i absolutnie nie żałuję wydanych pieniędzy. Poza tym, nigdy nic nie wiadomo! Może jeszcze się przyda 😀

Laktator Lovi znajdziesz najtaniej na Ceneo- KLIK.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!


Chcesz znaleźć pracę, ale nie wiesz, jak się za to zabrać?

...i bądź lepsza od innych kandydatów!

Instrukcja, jak skutecznie apikować o pracę

Cześć! Jestem Monika i piszę bloga. Zostań ze mną- razem raźniej!

Comments

  • reply
    Paulina Fidala

    Polecam również. Może cena jest dość wysoka, sprzedawca nazwał go Mercedesem wśród laktatorów, ale sprzęt pierwsza klasa! Nam także pomógł, nie chciałabym innego. Wygodny, robi co do niego należy 😉 masuje, jak dla mnie najlepszy

    1 lipca 2016
  • reply
    Daga

    Ja używałam recznego z aventa i nie narzekałam. Do tego nie inwestowałabym w elektryczny. Także myślę że to wszystko kwestia upodobania 😉

    2 lipca 2016

Post a Comment