Komu machamy, wchodząc do garażu.

 Klikając tutaj przejdziesz do najlepszej i JEDYNEJ takiej instrukcji- jak, krok po kroku, aplikować o pracę! Kliknij i aplikuj o pracę z głową!

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!

Wstałam dzisiaj o czwartej. Nie dlatego, że lubię. Nawet nie dlatego, że chciałam poćwiczyć. Wstałam, by dziecku mojemu mleko zrobić. Biorąc pod uwagę fakt, że spać poszłam o drugiej, coby się z robotą (a przepraszam, z pracą) wyrobić w terminie- to ta czwarta była dla mnie zabójstwem.

I tak schodzę do kuchni. Wodę wstawiam, po mleko sięgam. Ręka moja wiotka puszkę białego proszku złapała. Za lekkie to pudło! Dobry Boże- ciśnienie mi się podniosło- w szafce mleka brak. Ale…coś Luby ostatnio wspominał, że NAN było na promocji. Wydedukowałam więc (a ciężka to była praca dla mózgu mojego w takich okolicznościach), że pewnie na półce w garażu, przy przetworach, znajduje się połowa zapasów hipermarketu, wykupiona przez mojego męża (bo na promocji). Tak więc do wspomnianego garażu się udałam, a CZWARTA TO BYŁA GODZINA (ałć…), więc i ciemno jeszcze na polu. Staję w drzwiach i…macham…

Tydzień wcześniej

– Heeeej!- woła Anka, wysiadając z samochodu.

– No witam!- odpowiedziałam.

Odwiedziła nas znajoma. Bliska. A że drzwi wejściowe były zamknięte, a ja z Młodym i Młodą na polu siedziałam, wprowadziliśmy naszą Annę garażem. Gdy tylko drzwi się otworzyły Młody…zaczął machać.

– Do kogo on macha…?- zapytała  przestraszona Anna.

Why?

Boisz się? No właśnie-  Anka również zaczęła się bać. Ale nie! Nie przechowujemy nikogo w naszym garażu. Nie mamy rodzinnej schizofrenii. Nie jesteśmy też nienormalni- choć momentami mogłoby się wydawać, że jest inaczej. Sprawa okazuje się być o wiele prostsza!

Otóż, jakiś czas temu, ktoś w naszym domu stwierdził, że światło w garażu jest… kijowe. Postanowiono więc kupić lampę. Później, ktoś zadecydował, by zamiast normalnej lampy kupić reflektor. Następnie ktoś ten reflektor zamontował i się okazało, że on z czujnikiem jest. A żeby było zabawniej, okazało się, że czujnik działa z opóźnionym zapłonem. Tak więc, przy każdym wejściu do garażu, światło zapala się automatycznie dopiero po paru sekundach. I aby nie tracić ani jednej dodatkowej sekundy, za każdym razem staliśmy jak ciołki w polu rażenia czujnika i machaliśmy- tak aby ten właśnie czujnik od razu wiedział, że jesteśmy. I, że czekamy. Oprócz tego, okazaliśmy się bardzo leniwi, bo nikomu z nas nie chciało się zmieniać ustawień tegoż czujnika.

Nastał w końcu moment, w którym ktoś stwierdził, że to rozwiązanie nie ma sensu. Po trzech miesiącach funkcjonowania w taki, a nie inny sposób, lampa w garażu została wymieniona na nową. Normalną. Na włącznik.

Aktualnie…? Po ośmiu sekundach machania przypominamy sobie, że jednak ten mechanizm już nie działa. Dopiero po tym czasie włączamy włącznik. Nadal machamy również wchodząc do garażu z pola. Dlatego całą naszą rodzinę, wszystkich znajomych, przyjaciół, dobrodziejów, chcę uspokoić- gdybyśmy, z różnych przyczyn, wprowadzali Was kiedyś do domu garażem machając od progu- nie bójcie się. To tylko odruch Pawłowa.

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!


Chcesz znaleźć pracę, ale nie wiesz, jak się za to zabrać?

...i bądź lepsza od innych kandydatów!

Instrukcja, jak skutecznie apikować o pracę

Cześć! Jestem Monika i piszę bloga. Zostań ze mną- razem raźniej!

Comments

  • reply
    Agni M

    A już myślałam, że macie duchy w garażu 😀 Albo jakiegoś sąsiada – rannego ptaszka, który wam w okna zagląda 😛 Całe szczęście, że to tylko czujnik 😀

    10 marca 2017

Post a Comment