Kilka minut samotności


Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!

Sobota rano. Godzina 6:23. Budzi mnie mała dłoń uderzająca z całej siły w twarz (z tzw. liścia). Chcąc nie chcąc otwarłam oczy. Patrzę i widzę 5 mm od mojej gęby małą mordkę ze smoczkiem (służącym aktualnie do ukojenia bólu ząbkowania- Panie Boże, proszę o szybkie wyrznięcie się tych nieszczęsnych piątek Młodego). Widok uroczy? Może i uroczy. Ale nie o 6:23. No i nie w sobotę. I nie po całej nieprzespanej nocy. Kolejnej. A tak się wszystkim ostatnio wychwaliłam- jak to moje dziecko nie śpi. Całe noce przesypia. Śpi samo w łóżeczku. Samo zasypia. I co? I następne zęby… I następny koszmar… Zwlokłam swoje coraz cięższe, grubsze i spuchnięte zwłoki z łóżka. Zwlokłam też Młodego. Zmieniłam pampersa- Młodemu rzecz jasna. Ubrałam jego, później siebie, zwłoki męża pozostały w łóżku (a co, dobra żona!). Poszliśmy do kuchni zrobić coś do jedzenia. Wtramboliliśmy płatki z mlekiem. Młody z szuflady wydobył jakieś ciastko, a ja pomyślałam: „Cudownie! Mam chwilę spokoju”. W takim momencie w głowie zaświeca się czerwona lampka, a głos wewnętrzny woła: „Zła matko!”. Odpowiadam sama sobie- „Nie jesteś złą matką, tylko trochę bardziej wyluzowaną. Lepszy cukier rano niż wieczorem”. Usiadłam przed ekranem komputera chcąc coś napisać. Już nawet poczułam nagły przypływ weny…

– Mama, mama, mama, mama…- woła Młody i ciągnie mnie za nogawkę do szuflady z ciastkami.

– Tam już Perełko nic nie ma. Dość na dzisiaj. Jedno ciastko- i to takie duże! Przecież to by każdego zamuliło (no może nie mnie, ale to przemilczałam).

– Mama, mama, mama, dać.

– Popatrz jaki super samochód. Ooooo! I traktor…- I tak przebawiliśmy się dopóki nie zszedł z góry tata.

– Młody, popatrz kto to przyszedł. Tata sobie zje śniadanie i będziecie się bawić.

Tak bardzo chciałam mieć chociaż pół godzinki. Tak tylko dla siebie. Żeby się ogarnąć, coś napisać. Coś króciutkiego. Ale z sensem. Luby zjadł, napił się kawy i wziął Młodego. Ja usadowiłam się przed starym, poczciwym laptopem i w tym momencie przybiega Młody:

– Lalalalala!

– Mama nie puści bajek. Idź na chwilkę do taty. Daj poczciwej matce 15 minut, proszę.

Duże, niebieskie, długorzęsiste ślepia popatrzyły na mnie jak na idiotkę, z wymownym: „Chyba żartujesz, jesteś moją matką, musisz się mną zajmować!”.

– Mężu mój- zawołałam- czy mógłbyś dać mi 15 minut i wziąć Młodego?

– No przecież się nim zajmuje- przyszedł z kuchni oznajmiając mi coś tak dla niego oczywistego.

Zabrałam laptopa i udałam się piętro wyżej. Podłączyłam grata do zasilania (bez energii długo nie pociągnie). Otwarłam kokpit i…

– Kochanie- otwierają się drzwi do pokoju.- Co robisz?

– Chciałam na chwilę pobyć sama. Ale tak na momencik tylko. Chcę coś napisać, możecie iść na chwilę pobawić się zabawkami?

– Nie no jasne, oczywiście.- odpowiedział Luby ze zrozumieniem w głosie.- Z tym, że Młody akurat w tym pokoju lubi bawić się najbardziej i to on mnie tu przyprowadził…

Zabrałam swoje rzeczy i udałam się jeszcze piętro wyżej. Czynności powtórzyłam. Zaczynam pisać. „Co to za wiosna, że u nas od rana sypie śn…”

– Mamamaamamamamamama!- słyszę biegnące po korytarzu małe stworzenie, które matczynej bliskości najbardziej potrzebuje akurat wtedy, kiedy matka na chwilę chciałaby się oddzielić od reszty świata.

Za nim wchodzi mój mąż, który też akurat mojej obecności najbardziej pragnie w momentach, kiedy ja potrzebuję odrobiny samotności. Mogę mieć taki dzień. Że na chwilę chce pobyć sama. Dom rodzice mają duży, ale i tak brakło mi pięter by uciekać dalej. Wzięłam Młodego, usiedliśmy na dywanie i bawiliśmy się klockami.

Młody wreszcie zasnął. Zrobiłam sobie kawę zbożową, usiadłam przed laptopem. Zaczęłam pisać: „Co to za wiosna, że u nas od rana sypie śnieg. Szkoda, że…”

– Kochanie, co robisz…?

Nosz kur**.

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!


Chcesz znaleźć pracę, ale nie wiesz, jak się za to zabrać?

...i bądź lepsza od innych kandydatów!

Instrukcja, jak skutecznie apikować o pracę

Cześć! Jestem Monika i piszę bloga. Zostań ze mną- razem raźniej!