Kawalerski


Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!

Możesz tego postu posłuchać! Wykonanie? Moje! 🙂

Nagranie powstało przy współpracy z http://audioblog.pl/ . Jeśli prowadzisz bloga i również chciałabyś przeczytać swój tekst/stworzyć swój podcast przy współpracy z profesjonalnymi lektorami- skontaktuj się z Jolą-> biuro@audioexpress.pl

***

Wieczór kawalerski? No przecież to normalne, że osobnik płci męskiej,  zanim popełni największy błąd swojego życia i powie sakramentalne „TAK”, koniecznie musi przeżyć swój wieczór kawalerski! Przeżyć…tak, to odpowiednie słowo.

Najważniejszy jest alkohol. Ba! Dużo alkoholu! Wódka, whiskey, dżin z tonikiem, piwo… do wyboru, do koloru! Co jeszcze? No dziewczyna! Najlepiej taka co się przed tą pijaną zgrają rozbierze. Popatrzą sobie chłopaczki na obce cyce za 500 zł i myślą, że są bogami tego świata! No cóż… A niech patrzą 🙂

Szczerze… Bałam się wieczoru kawalerskiego mojego męża! Chyba za dużo durnych filmów się naoglądałam i głupich gazet naczytałam w młodości. Bałam się do momentu, aż nie zobaczyłam go nad ranem… ale od początku.

Piękna to była sobota. Słoneczna. Luby rano wybrał się ze mną na zakupy, spędziliśmy czas razem. Wieczorem zaczął się szykować na imprezę swojego życia (tak, kochane! Jeśli któraś z Was myślała, że tym mianem określone zostanie wesele, była w wielkim błędzie!). Wyszedł z akademika, a za nim ciągnął się zapach „dolcze-and-gabana”.

Początkowo siedziałam jak na szpilkach. Trwało to jakąś godzinę. Później postanowiłam uruchomić swój zestaw kryzysowy: film+ dużo czekolady (zmartwiło mnie wtedy to, że po jednej tabliczce czułam słodyczowy niedosyt…ale bywają takie dni).  Położyłam się spać.

Nad ranem budzi mnie potworne pukanie do drzwi.

– No bez przesady, zostawiłam przecież otwarte.- pomyślałam, ale wstałam i poszłam otworzyć.

Za drzwiami stał mój narzeczony. Wyglądał…źle. Wzrok miał błędny, błędnik nie pracował, a zamiast czuć „dolcze-gabane” czułam mieszankę wszystkich znanych i nieznanych mi trunków.

– Co ty tutaj robisz?- zapytał mnie zdziwiony.

– Ja tutaj mieszkam…

– Aha.- i wszedł ledwo  mieszcząc się w drzwiach.

Usiadł na łóżku, oparł głowę na rękach i wpatrywał się w ścianę.

– Może weźmiesz prysznic?

– Tak. – i siedział dalej.

Po 10 minutach powtórzyłam pytanie. Podniósł swoje zwłoki i udał się do łazienki.

– Nie zamykaj się od środka.- powiedziałam i w tym momencie usłyszałam dźwięk zamykanego zamka.

Mój sponiewierany narzeczony wszedł pod prysznic. Właściwie to wtargnął z hukiem. Dobrze, że te akademikowe prysznice są dosyć wytrzymałe… Woda leci 5 minut. 10 minut. Zaczęłam się martwić więc stoję pod drzwiami i wołam:

– Hej! Żyjesz?

Cisza. Wyjęłam szybko pilnik do paznokci i otwarłam drzwi od zewnętrznej strony. Wchodzę, a tam mój Luby pod prysznicem w całym swym odzieniu. Naciera żelem koszulę, spodnie…

– Boże, chłopie, weź się rozbierz!

– Zaraz.- i opierając się głową o szybę kabiny zerka na mnie tym swoim dzikim, błędnym spojrzeniem.

Wyszłam postanawiając pozostawić mu odrobinę intymności. Po 10 minutach wyszedł z łazienki owinięty, nie wiadomo czemu, małym ręcznikiem do rąk… Ubrał się i usiadł na łóżku. Poszłam do łazienki, a tam podłoga wyścielona jego mokrymi ubraniami. Zrobiłam porządek, wysikałam się, a kiedy wyszłam zobaczyłam mojego męża zajadającego się cukierkami. Cukierkami?! I spojrzałam przerażona na kosze przygotowane przeze mnie jako prezenty dla rodziców. Na jednym z nich zobaczyłam rozdartą folię i ubytek słodkości…

Luby zasną. Po przebudzeniu nic nie pamiętał. Nie miał kaca, nie było mu niedobrze. Wstał w lepszej kondycji niż ja. Aczkolwiek wódą cuchnął dalej…

Tak sobie teraz myślę… Jaki to musiał był straszny widok dla striptizerki (jeśli w ogóle była, bo Luby utrzymuje, że nie było studentów stać na taki rarytas). Widok 12 nieogarniających chłystków…

Dzisiaj Luby w Krakowie u kumpla opija kolejne już pępkowe, a ja położyłam dwójkę naszych dzieciaków do spania. Sprawiedliwy podział obowiązków być musi! 😀

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!


Chcesz znaleźć pracę, ale nie wiesz, jak się za to zabrać?

...i bądź lepsza od innych kandydatów!

Instrukcja, jak skutecznie apikować o pracę

Cześć! Jestem Monika i piszę bloga. Zostań ze mną- razem raźniej!