Jak wyceniać posty na blogu

Psss... Stworzyłam "coś" świetnego! Najlepszą i JEDYNĄ taką instrukcję jak, krok po kroku, aplikować o pracę! Kliknij i aplikuj o pracę z głową!

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!

Dzisiaj, być może temat, który nie każdemu przypadnie do gustu lub nie każdego zainteresuje. Nie wiem ilu pośród Was to blogerzy (jeśli piszecie bloga- koniecznie napiszcie w komentarzu i dajcie odnośnik- chętnie Was poznam!!!!). Wiem na pewno, że dwoje, bo dwa maile na moją skrzynkę dotarły. Właśnie z takim zapytaniem: Jak wyceniać posty na blogu. Postanowiłam napisać coś od siebie w tej materii.

Ile reklam widzieliście na moim blogu?

No właśnie. Zero. (Skąd więc pytania o wycenę postów…?). Nie dlatego, że nie dostaję propozycji… Ale wybaczcie, jeśli pewna pani proponuje mi, w zamian za promocję w formie wpisu dwie bluzy, to szczerze- nie. Jest to poniżej mojej matczynej godności. Ubrań mam po korki. Wystawiam fakturę, podpisujemy umowę. Innej opcji nie biorę pod uwagę. Pełna profeska. Dlatego reklamodawcy mnie pewnie nie lubią. Ale wątpię, że ktoś w agencji reklamowej stworzy dla nich kampanię za parę skarpetek lub zestaw sztućców dla dzieci. Ja na pewno się na to nie zgodzę.

Dla porównania. Jakiś czas temu zadzwonił do Lubego wydawca gazetki z dziecięcymi akcesoriami i ubraniami, aby mój mąż zareklamował tam swój Sklep Mamowy. Nakład takiej gazety to 4000. Tak więc gazeta dociera do czterech tysięcy osób w realu (i osoby te otrzymywać miały gazetkę za darmo!)- w internetach znanych pod ksywką unikalnych użytkowników (mniej więcej 4 x mniej niż na moim blogu). Za taką reklamę zaproponowano mu cenę- 1500 zł netto. Oczywiście w tym zawiera się projekt całej strony. Ale moment… przecież ja, gdybym chciała kogoś zareklamować, również- muszę napisać tekst, zrobić zdjęcia… Jeśli mam to robić za rzecz wartą 20 zł, to wolę nic nie reklamować, mieć dowolność publikacji i w nosie formalności. Dochodzi jeszcze zgodność z moimi przekonaniami. Są firmy, które koniecznie chcę Wam pokazać, ponieważ u mnie się sprawdziły, tworzą piękne lub ratujące życie produkty- i robię to, NIE BIORĄC za to pieniędzy (KLIK i KLIK). Nie zareklamuję też czegoś, co mi się nie podoba lub jest dla mnie bezużyteczne.

Jak wyceniać posty na blogu

Zadaj sobie pytanie: „Jak dużo czasu zajmie Ci przygotowanie takiego wpisu?”. Weź pod uwagę ile zarabiasz w tym czasie na stanowisku, które piastujesz np. na etacie w firmie. Kalkuluj. Czasem naprawdę szkoda czasu i Twoich nerwów. A ja, na przykład, nie lubię się denerwować.

Już przy 15 tysiącach UU można posty sponsorowane wyceniać w kwocie rzędu 800 zł do 1000zł. Liczy się każdy element bloga. Twoje zaangażowanie w tworzeniu kampanii. Jakość robionych zdjęć. Jakość tekstów. Dotarcie do odpowiedniej grupy docelowej. Przyjmowanie każdego prezentu, po pierwsze sprawi, że Ty, piszący bloga, zostaniesz zakwalifikowany do kategorii „barterowców”, po drugie- doprowadzi do tego, że dla czytelnika nie będziesz wiarygodny. Nie o to chodzi, by reklamować wszystko jak leci. Dla mnie mój blog, to mój blog. Nie katalog „sklepu dziecięcego”.

Szanujmy

Szanujmy pracę innych i swoją. Szanujmy ludzi, z którymi chcemy podjąć współpracę. Bo, gdy dostaję odpowiedzi zwrotne, w formie: „Nie. Za pieniądze nie chcemy. A w ogóle pani blog jest jednak nieodpowiednim miejscem. Nie chcemy reklamować naszych produktów w takim miejscu…”, albo „inni dobrzy blogerzy współpracują z nami na innych zasadach” macham takim na pożegnanie białą chusteczką i odsyłam do „innych blogerów”. Każdy człowiek poważnie myślący o blogowaniu musi wiedzieć, że blog sam się nie promuje. Promocja tego miejsca, jak wszystko na tym świecie, kosztuje. I nie zapłacisz za to kolejną miseczką z misiem. Wpisy same się nie pozycjonują- poświęciłam mnóstwo czasu na naukę pozycjonowania. Robię to teraz sama, ale gdybym musiała komuś za to płacić, kosztowałoby mnie to grube pieniądze. Dzięki temu, są wpisy, na które ludzie trafiają do mnie przede wszystkim z pierwszych stron w wyszukiwarce google.

Nie o przechwałki chodzi

Chodzi o wycenianie swojej pracy. O to, że te x złotych da Ci możliwość rozwoju. Zrobienia choć małego kroku do przodu. O to, że wykorzystujesz swój „know how”- którego osoba prosząca o reklamę „nie zna, nie posiada”.

Jeśli zadasz sobie kiedyś pytanie: „Jak wyceniać posty na blogu” podpowiem Ci, jak to zrobić: wyceń swoją pracę. Ale nie tylko tą „tu i teraz”. Chodzi o całokształt. Chodzi o te miesiące/lata, które pracowałeś/pracowałaś, aby osiągnąć to, co masz teraz.


Może spodobać Ci się również:

Jak zrobić ładne zdjęcie telefonem
Jak samemu pozycjonować stronę/bloga

Będę Ci wdzięczna za pozostawienie lajka, jeśli ten tekst pomógł Ci lub rozwiał Twoje wątpliwości. Polubienie, czy udostępnienie to dla mnie motywacyjny kopniak do działania. Dzięki temu wiem, że to, co robię jest przydatne.

Bądź na bieżąco, bierz udział w konkursach i darmowych warsztatach związanych z blogowaniem.  Zapisz się do naszej facebookowej grupy! Dołącz >>KLIK<<

Zapisz

Koniecznie polub fanpage dotyczący blogowania i bądź na bieżąco ze wszystkimi tekstami z tej kategorii! KLIKAJ TUTAJ, A ZOSTANIESZ PRZENIESIONY W WYMIAR FACEBOOKA

Jednocześnie, zapisując się do mojego newslettera będziesz mógł zobaczyć, na przykładzie moich anegdot, w jaki sposób pisać poczytne krótkie historie!

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!


Chcesz znaleźć pracę, ale nie wiesz, jak się za to zabrać?

...i bądź lepsza od innych kandydatów!

Instrukcja, jak skutecznie apikować o pracę

Cześć! Jestem Monika i piszę bloga. Zostań ze mną- razem raźniej!

Comments

  • Będę wracać do tej lokalnej gazety i portalu. Tekst 20 zł, materiał filmowy 50 zł. Tak płacą. Wyślę im linki to tego wpisu. 🙂

    29 września 2016
  • Ja na początek jako punkt odniesienia stosowałam przelicznik: 1.000 UU – 100 zł 🙂

    29 września 2016
  • I mnie się zdarzały już podobne propozycje, myślałam, że to z powodu tego, że mój blog mało popularny ciągle, a tu masz, niespodzianka taka. Najbardziej mnie trochę bawi, a trochę jednak wkurza święte oburzeni, kiedy odmawiam.
    Jedyne na co się zgadzam, to książki. Wiem, że niktórzy się ze mną nie zgodzą. Bo za pisanie recenzji nikt nie płaci inaczej, jak książką. Jednak to mi odpowiada, bo czytać kocham, a sama bym sobie ich wszystkich nie kupiła, bo jak mam wybór książka dla mnie, książka dla dziewczyn, to kupuję książkę dla dziewczyn. Taki krezus ze mnie. a ponieważ, jak już coś przeczytam, to i tak zaraz opisuję, bo lubię się dzielić wrażeniami z lektury, to w sumie wychodzi mi taki układ na plus.

    30 września 2016
  • reply
    Anna

    Kochana spadłaś mi z tym postem z nieba. Właśnie dziś otrzymałam propozycje współpracy z prośbą o wycenę. Po wejściu na Twojego bloga już nie mam skrupułów aby konkretnie wycenić swoją pracę. Nie tylko robię reklamę danej firmie ale poświęcam swój czas, wkładam w to całe serce. Trzeba się cenić.

    4 stycznia 2017
    • Dziękuję! A Tobie życzę, aby współpraca ułożyła się po Waszej (Twojej i reklamodawcy) myśli. Zawsze trzeba szukać złotego środka. Będzie dobrze i trzymam za Ciebie kciuki!!

      4 stycznia 2017

Post a Comment