Jak, bez większego wysiłku, kupię sobie ekspres za 6000 zł

Psss... Stworzyłam "coś" świetnego! Najlepszą i JEDYNĄ taką instrukcję jak, krok po kroku, aplikować o pracę! Kliknij i aplikuj o pracę z głową!

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!

Marzę o ekspresie. Pisałam o tym tutaj (KLIK). Z tym, że nie o takim przelewowym marzę. Mnie podoba się model, który kosztuje ponad 6 tysięcy złotych. I nie, nie chodzi mi o wizualne podobanie (choć to też), a o jego parametry. Opinie internautów na jego temat są w 90% pozytywne (10% skarży się na wysoką cenę). Będą tacy, którzy złapią się za głowę i powiedzą: „głupiaś ty”. A ja i tak wiem swoje. Bo nienawidzę pić rozpuszczalnego syfu, który nawet nie jest kawą, a uwielbiam się rozpływać nad cudownym latte. Czasem lubię wypić super mocne Espresso. A jeszcze kiedy indziej zrobić sobie cappuccino z megapianką! Tak! Żadne instant. Jedni marzą o samochodach, inni o ubraniach. Ja marzę o ekspresie z prawdziwego zdarzenia. 6 tysięcy to dużo. Dla mnie baaaaaardzo dużo. Postanowiłam jednak przyjrzeć się swoim wydatkom. I tak, postępując zgodnie ze wskazówkami wszystkich coachów finansowych tego świata, doszłam do przerażającego  wniosku. Mianowicie, okazuje  się,  że KUPĘ KASY WYDAJĘ bezsensu!!! Wg moich przybliżonych obliczeń spokojnie jestem w stanie odłożyć 6 tysięcy w rok. JEDEN ROK. Bez bólu. Bez wielkiego i odczuwalnego zaciskania pasa. Napiszę Ci, co robiłam przez miesiąc i w jaki sposób wszystko zaplanowałam na następny rok. Zdradzę Ci jeszcze, że nie będzie o oszczędzaniu. Będzie o ograniczeniu wydawania. Czyli post o mądrych zakupach!

Nie chodź głodna do sklepu

O mój Boże. Ila ja razy weszłam do Biedry tylko po jabłko, a wyszłam z zestawem ciastek, torbą bułek, drożdżówek i w sumie…niczym konkretnym, zjadliwym i ZDROWYM. Głód jest najgorszym zakupowym doradcą!

Must have zakupowy- lista zakupów

Jakie to proste. Oczywiste! Ale co, jeśli lista zakupów jest sprzeczna z moją szaloną naturą?! Będę się musiała tego nauczyć. Bo kiedy patrzę na to wszystko z boku (a propos Z BOKU- KLIK)…widzę coś takiego…

Wpadam do sklepu. Spieszy mi się.

– Dobra… wezmę ser. Sałatę…. tak! Sałatę. Dawno nie jadłam. Awokado….tak! Zdrowe.

itd, itd. A kiedy przyjeżdżam do domu i otwieram lodówkę, okazuje się, że sałaty jest w bród! A na parapecie stoją dwa awokado z poprzednich zakupów. W ten sposób, nie ma opcji, aby w nadmiarze żywności krótkoterminowej, coś się nie zepsuło…

Od około miesiąca nie chodzę na zakupy, jeśli nie mam przy sobie listy (lub idę tylko po to, czego wiem, że nie ma). Walczę ze  sobą.

Szkoda, że nie mam tak, jak Luby. On, nawet kiedy mamy odbyć poważną rozmowę, ma w punktach napisane słowa kluczowe, które mu przypominają, co dokładnie chciał mi powiedzieć. Za to go kocham. I też z tego powodu, to on częściej robi zakupy 🙂

Słodycze- mój wróg

Nie będę się w tym punkcie rozpisywała. Wydajemy na słodycze średnio 200 złotych miesięcznie- po 1,67 zł dziennie/osobę. Dużo!!!!!! Bo samo to, to 2400 zł rocznie wydane bezsensu. Dobrze, że nie palimy. Że nie pijemy. Że innych nałogów nie mamy! Bo, wg moich obliczeń, poszlibyśmy z torbami! (zawsze lubiłam matematykę 🙂

Wyprzedaż to mój wróg nr 2

Ja nie mówię, bo lubię od czasu do czasu coś sobie kupić. Sukienka na wesele. Torebka- bo w starej ucha odpadły. Wyglądać też trzeba. I zrobić się czasem. Nie jestem z tych, co sobie odmówią, jeśli naprawdę potrzebują. Dzieci idą do przedszkola, a same dziurawe dresy w zanadrzu… Kupuję nowe, właśnie na wyprzedażach.

Ale jeśli idę do sklepu, a w głowie dźwięczy „może jest coś ładnego”, to wiem, że coś się dzieję.

Dlatego teraz, jeśli idę do sklepu się odmóżdżyć, pooglądać, to rzeczywiście tylko oglądam. Nie zabieram wtedy ze sobą karty bankomatowej. Mam tylko trochę gotówki w portfelu. A tę gotówkę mam „w razie w”- na paliwo, czy inne niespodziewane wydatki.

Płacę gotówką

Pieniędzy uciekających z konta nie czuję. Po zakupach nie pamiętam nawet, ile wydałam. Jeśli natomiast mam gotówkę w portfelu, widzę każdy wydany grosz. To potrafi zdziałać cuda. Wiem co mówię!

Pieniądze się mnie nie trzymały

Pamiętacie Robin Hooda? Tak, tak. Tego, co zabierał bogatym i dawał biednym. A pamiętacie go, jako kogo? Jako bohatera! A przecież to rabuś! Tak samo Janosik. I to właśnie przez takie wzorce (bohaterów-biedaków i bogaczy-gnojków) niektórzy ludzie, w tym ja, wzrastają w przekonaniu, że pieniądze są złe, a ci, którzy je posiadają to czarne charaktery. I dlatego w części z nas, podświadomie zakorzenił się stereotyp bogacza-  snoba. Może więc przez to, tak chętnie pieniędzy się pozbywam…

Co jest złego w tym, że kogoś stać nie tylko na spełnianie swoich marzeń, ale również zachcianek? No właśnie. Nic. Dlatego postanowiłam zrobić coś, aby pieniądze się mnie jednak trzymały 😉 Podobno, to może wejść w nawyk. Podobno…bo mnie jeszcze nie weszło i muszę się naprawdę bardzo pilnować, by na wyprzedaży nie zostawić całego swojego ekspresu.

Podsumowując cały mój oczywisty i trudny w zastosowaniu wywód, za rok, kupię sobie wymarzony ekspres. Jeśli będę trzymała się planu 😉 A taki mam zamiar.

A Ty, jakie masz, przyziemne marzenie, które chciałabyś spełnić? 🙂 A może masz dodatkowy pomysł na sprawienie, aby zakupy były „mądrzejsze” 😉 i robione bardziej z głową?

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!


Chcesz znaleźć pracę, ale nie wiesz, jak się za to zabrać?

...i bądź lepsza od innych kandydatów!

Instrukcja, jak skutecznie apikować o pracę

Cześć! Jestem Monika i piszę bloga. Zostań ze mną- razem raźniej!

Comments

  • reply
    Natalia

    Wszystko to prawda… pod warunkiem, że się kurczowo trzymamy założonego planu. Nie raz i nie dwa próbowałam robić listy, jeść przed zakupami, ale jakimś cudem w większości wracałam z „nadbagażem” 😉 chociaż jeśli się naprawdę przyłożyłam, to udało mi się wrócić z zakupami tylko i wyłącznie z listy. Pozdrawiam i życzę wytrwałości 🙂

    5 września 2016
  • reply
    Joanna

    Jakbyś pisała o mnie, tylko ja jeszcze wydaję mnóstwo na kawy na mieście :/ Wlasnie w tym tygodniu obiecałam sobie, że za każdym razem gdy zrezygnuje z kawy w kawiarni to odłożę do skarbonki na wypasiony ekspres szybciutko 🙂

    5 września 2016
  • reply
    Pati

    To, żeby nie iść głodnym to święta racja i też chodzę najedzona z listą zakupów, bo u mnie to wszystko się przyda 😉 Ale jak Ola wystawia rękę do zabawki bądź „czegoś” innego nie potrafię odmówić.. (myślę sobie.. dziecku będę żałować? Tato wydaje tyle na papierosy to na pewno nie!) 😀

    5 września 2016
  • reply
    Justynka

    Elo. Mnie się sie pieniadze tez nie trzymają Lecz moj mąż ma dobry wpływ na moje finanse i odkąd jesteśmy razem to zawsze na plusie. Mamy taką podobna maszynę do kawki. Naciskasz i masz. Zycze powodzenia w oszczędzaniu i spełnienia marzenia. Justynka

    5 września 2016
  • Mam świadomość tego wszystkiego ale niestety ciężko sobie zaciągnąć lejce i trzymać się w ryzach. Co nie zmienia faktu, że może czas zacząć 😊

    5 września 2016
  • reply
    Kasia

    Monia trzymam kciuki. Mam nadzieję, że uda Ci się w przyszłym roku kupić ten wymarzony ekspres 🙂

    5 września 2016
  • Ja mam prosty sposób 😉 Nie biorę ze sobą do sklepu Szkodników! Zawsze naciągają mnie na niepotrzebne wydatki. A tak na serio. Mam konto, które tnie mi końcówki do pełnych dziesiątek i wrzuca je na konto oszczędnościowe.. Tnie końcówki z zakupów płaconych kartą. I te kocówki po roku dają fajną sumkę. A o czym marzę. O wypadzie do Szkocji! Do jakiegoś miejsca gdzie produkują prawdziwą szkocką whisky, której jestem miłośniczką. Oczywiście wypad bez dzieci 🙂 Raz na 12 lat się należy 🙂

    5 września 2016
      • Mbank i usługa mSaver 🙂 Możesz ustawić, że zabiera ci końcówki zaokrąglając do 10 zł lub po np 5 zł od każdej transakcji 🙂

        6 września 2016
  • reply
    Marta

    Twój plan jest jak najbardziej wykonalny! Trzymam kciuki zatem👍😄 Ja dwa lata marzyłam o takim właśnie ekspresie do kawy z prawdziwego zdarzenia i wkońcu go kupiłam, jestem mega zadowolona ekspres sprawuje się dobrze a kawa jest przepyszna 😄 Tylko moja kalkulacja była inna, a mianowicie praktycznie codziennie kupowałam pyszna kawę w Coffe Heaven aktualnie Costa, która kosztuje 10 zł, czyli za półtora roku ekspres „się zwróci”. Od listopada mam wspomniany ekspres a kawę w Costa kupiłam może dwa razy. Mam pyszna kawę i to bez wychodzenia z domu 😄

    5 września 2016
  • reply
    Ilona

    Też od zawsze marzył mi się taki wypasiony ekspres, ale ponieważ są inne wydatki na które muszę odkładać
    to wpadłam na inny pomysł :)… Kupiłam spieniacz do mleka(taki zwykły za około 12zł) i kawiarkę do zaparzania espresso :)… Wydatek znaaaacznie mniejszy, a popijam swoje ulubione latte ;)… Jednak oczywiście życzę spełnienia marzeń o ekspresie 😉

    5 września 2016
  • reply
    Małgosia 8

    Hmmm Zamiast na ekspres chyba wydałabym na wakacje 🙂 Ale też kiedyś marzyłam o „wypasionym” 🙂

    6 września 2016

Post a Comment