Ile masz lat Matko?

 Klikając tutaj przejdziesz do najlepszej i JEDYNEJ takiej instrukcji- jak, krok po kroku, aplikować o pracę! Kliknij i aplikuj o pracę z głową!

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!

Ile masz lat droga Matko? 20? 30? Nie Kochana. Tyle lat ma Twoje „Ja Kobieta”. Ty, Matko, masz lat tyle, co Twoje dziecko najstarsze. Bo gdy pojawia się na świecie ta niewinna, wyczekiwana przez dziewięć miesięcy istota, rodzi się jeszcze ktoś. Rodzi się „Ja-Matka”.

Już w momencie poczęcia Twoje ciało zaczyna przygotowywać się na przyjęcie nowego stanu. „Ja Matka”, o swoim nadejściu, sygnalizuje… Hmm. Coraz większymi piersiami. Patrzysz wtedy w dół i myślisz: „Hej! To nie moje!”. Sygnalizuje również coraz większym brzuchem. Patrzysz w dół i myślisz: „Ufff, dobrze, że tworzy się podpora dla moich coraz większych piersi”. „Ja Matka” sprawia, że płaczesz na reklamie czekoladek, a przeklinasz w duchu orszak pogrzebowy tamujący ruch. „Ja Matka” chce się wybić. Sadzi kopniakami wprost w  „Ja Kobieta” tak mocno, że ciężarna zaczyna myśleć: „Hej! To nie ja!! Nie znam tej kobiety, nie znam tego ciała. Jestem przerażona!”… I racja. Można się przestraszyć…

Przyzwyczajasz się. I trwasz. Trwasz w tym stanie, odmiennym od normalnego, czterdzieści tygodni. Czasem ciutkę krócej, czasem ciutkę dłużej. Ale trwasz. I nagle przychodzi „ten dzień”. W krzyżu łupie. Krocze boli. A Tobie, na dodatek, każą się zrelaksować.

– Chyba sobie ze mnie robicie kur** jaja.

Nagle (!) „coś” zaczyna Ci podpowiadać, że dasz radę. „Ja Kobieta” płacze, jęczy, wzdycha, klnie jak szewc, mówiąc: „Nie dam rady!”. A to „coś” znowu woła: „Dasz, dasz!”. To „coś”, to „Ja Matka”. Męczysz się. Dłużej, krócej. Aż wreszcie JEEEEEEEEEST! Trzymasz w ramionach swój największy skarb. Istotę wynoszoną w „nieswoim ale swoim” brzuchu przez dziewięć miesięcy. Masz. Cieszysz się. No dobra. Ale co dalej? Nie wiesz, co robić. I tak, „Ja Kobieta” chowa się w cień. Schodzi na dalszy plan. Teraz, panowanie nad kierownicą, przejmuje dopiero co urodzona „Ja Matka”…

Dopiero co urodzona „Ja Matka” nie potrafi jeszcze nic. Dopiero co urodzona „Ja Matka” stworzona jest po to, aby wszystkiego się nauczyć. „Ja Matka” różni się od „Ja Kobieta” tym, że nie uznaje zdania „Nie dam rady, nie potrafię”. I nie chodzi o Twoje własne życie. Osobiste. Takie ciut egoistyczne. O Twoje cele do zrealizowania. Chodzi o przyjęcie na Twoje delikatne kobiece ramiona ogromnej odpowiedzialności- za innego, bezbronnego człowieka. I tak to się zaczyna. „Ja Matka” rozpoczyna edukację. Uczy się, jak karmić. Uczy się, jak przewijać. Uczy się odczytywać potrzeby dziecka sygnalizowane kwęknięciami. „Ja Matka” troszczy się. Uczy się miłości innej niż każda inna. Miłości najsilniejszej, ale też najtrudniejszej. Bo, o ile macierzyństwo można nazwać „krainą mlekiem płynącą”, to miodem nie zawsze…. „Ja Matka” uczy się również być. Być zawsze. Nawet wtedy, gdy sama ledwie jest. Uczy się walczyć. Staje się silna. Tak mijają dni. Tygodnie. Miesiące. Macierzyństwo zawładnęło życiem. Pochłonęło do reszty. „Ja Matka” jest coraz bardziej pojętna. Coraz bieglejsza. Coraz sprytniejsza. Aż(!) w pewnym momencie, z cienia zaczyna wychodzić stara, poczciwa „Ja Kobieta”. Rany zagojone. Laktacja unormowana. I tak, znienacka, dawne przyzwyczajenia i nawyki zaczynają wplatać się w „mamowe” życie. Nawet nie wiesz kiedy dochodzi do przeobrażenia! Połączenia. Powstaje „Ja Matka Kobieta”. Stan najbardziej pożądany. Stan pozwalający nam być matką i kobietą. Sobą „tu i teraz”. Bez rozdwojenia jaźni. Czysta symbioza.

To żmudny proces dojrzewania. I chcę, żebyś pamiętała, że ten stan przyjdzie. Prędzej, czy później, ale przyjdzie! Proszę, pamiętaj. Coby się nie działo- pamiętaj!


– Mamo! Mamoooooooooooo! Gdzie jeśteś? Przyjdź tu do mnie, bo ciuję się taki siamotny!- woła Młody. A ja, w trakcie robienia obiadu, mycia podłogi wściekam się, bo nie potrafi ani przez chwilę pobawić się sam…CZYTAJ KOLEJNĄ HISTORIĘ>>>

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!


Chcesz znaleźć pracę, ale nie wiesz, jak się za to zabrać?

...i bądź lepsza od innych kandydatów!

Instrukcja, jak skutecznie apikować o pracę

Cześć! Jestem Monika i piszę bloga. Zostań ze mną- razem raźniej!

Comments

  • reply
    Weronika

    Czekam… Matka od 7 tyg kobieta odkąd pamiętam. Czekam na ta symbioze. Nikt mi tak tego nie wytłumaczył nawet moja Matka. Dziękuję!

    21 sierpnia 2016
  • Heh Ja Matka od 17 tygodni 🙂 i właśnie ten moment zaczyna następować. Wszystko coraz łatwiej, a i dziecko „prostsze w obsłudze „:) póki co 🙂

    21 sierpnia 2016
  • reply
    Asia

    Piękny tekst! Czuję, jakby ktoś opisał dokładnie to czego doświadczam, jakby ktoś wszedł do mojej głowy, odkrył moje myśli… Niesamowite…
    Ja, Matka od 5 miesięcy powoli zaczynam łączyć wszystko w całość. Wreszcie zaczynam oddychać starym-nowym powietrzem. Symbioza.

    21 sierpnia 2016
  • reply
    aura

    Tekst dający swego rodzaju siłę. Jestem mamą od 4.5 miesiąca i mam wrażenie, że nigdy tej symbiozy nie bede miała

    21 sierpnia 2016
  • reply
    Kate

    Nawet jeśli ktoś mi coś mówił o byciu Matka to chyba nie do końca rozumiałam jak to może być, a bywało różnie.. Teraz jak minęło już prawie 10 tygodni, zaczynam czuć tą symbioze 🙂
    Fajny tekst! Dzięki!

    21 sierpnia 2016
  • Ja matka od lat 10 jak i na nowo od miesięcy 9 😊

    24 sierpnia 2016
  • reply
    Kasia

    Rozczulił mnie ten tekst… Tak z serca do serc, z troską, z chęcią pomocy i wytłumaczenia… Dziękuję 🙂

    25 sierpnia 2016
  • reply
    Ania

    Dziękuję. Dałaś mi nadzieję. Ja Matka od 5 miesięcy. Jeszcze nie Ja Kobieta…

    25 sierpnia 2016
  • reply
    ada

    mnie również Twój tekst podniósł na duchu, że rodzi się ktoś kto dopiero ma się wszystkiego nauczyć. myślałam, że od razu musze być idealna, że każda jest, tylko nie ja. jak dobrze, że stworzona jestem po to żeby się nauczyć. 🙂 dziękuję Ci 🙂

    25 sierpnia 2016
  • reply
    pati

    Mam 3 letniego synka i 6 miesięcznego młodszego. I faktycznie, Jestem Ja Matką Kobietą. Początkowo Ja Matka i Ja Kobieta ze sobą walczyły o swoją pozycję. Od jakiegoś czasu zawarły pokój i się wspierają. Jak siostry. Pozdrawiam 😉

    28 sierpnia 2016
  • reply
    Natka

    Ja za 2 lub 3 tygodnie pęknę i bałam się, boję dalej jak cholera…. nie mam już własnej matki, niedługo sama nią zostanę i boję się, że nie podołam
    Ale Twój tekst mnie uspokoił. Kobieta odpuszcza, powoli rodzi się Matka. Wiem, że dam radę, że zaopiekuję się synem – ale gdzieś zawsze kryją się lęki…

    2 września 2016
  • reply
    Ania

    Fajne podejście 🙂 i prawdziwe… U mnie ja-kobieta obudziła się dopiero jak ja-matka miała jakieś 8 m-cy, a symbioza to tak faktycznie jak jakieś 15-16 m-cy współbytu 😉 Dopiero niedawno (po 19m-cach) wyszłam z koleżankami (choć nadal w dzień, a nie na imprezę) bez jakiegokolwiek poczucia winy czy nadmiernego myślenia o córci <3

    2 września 2016
  • reply
    Galla ;)

    Symbioza jest super.. tylko jedno. Dwoje dzieci po domu biega a ja wciąż czekam na te obiecane większe cycki – tom matka czy jeszcze nie 😉 ?

    2 września 2016
  • reply
    Michalina

    Matka od 5 tygodni, dziękuję za nadzieję połączenia tych dwóch pań 😉 czekam cierpliwie na ten moment. Pozdrawiam

    2 września 2016
  • Monika, myślę, że to tekst bardzo „w punkt”! Nie tylko dla obecnych matek. 😉
    A ten komentarz to pokłosie jednego z Twoich postów – też bardzo w punkt!
    Ściskam ciepło!

    6 września 2016

Post a Comment