Historia Zucha Szymona


Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!

Jestem szczęściarą. Rzadko to piszę, ale zdaję sobie z tego doskonale sprawę. Mam dwójkę cudownych dzieci, fantastycznego męża. Kochamy się. Miewamy problemy- kto ich nie ma?! I choć kłócimy się czasem jak szaleńcy, to za chwilę nam przechodzi. Ot, takie uroki małżeństwa z „wariatką”.

Z radością patrzę jak moje dzieci się rozwijają. Jestem dumna, że mogę być świadkiem tego wszystkiego. Że mogę uczestniczyć w ich życiu. Wspierać i pomagać osiągać im coraz więcej. Po części sielanka- bo choć nie zawsze mamy to czego chcemy, to jesteśmy zdrowi…

***

Mam do Ciebie pytanie. Czy zastanawiałaś się kiedyś… czy przeszła Ci przez głowę myśl, że w trakcie porodu mogło pójść coś nie tak? Czy jesteś w stanie sobie wyobrazić, że Twoje dziecko, od samego początku, walczy o życie- o każdy oddech? Jesteś w stanie? Ja… nawet nie chcę o tym myśleć.

Dopóki jesteśmy zdrowi, wydaje się nam, że jesteśmy niezniszczalni. Nieśmiertelni.

Dopóki bezpośrednio nie zetkniemy się z ciężką chorobą nie dopuszczamy do siebie myśli, że coś złego może przytrafić się akurat nam… Ja miałam szczęście. W 99% mogę obstawiać, że Ty również. Są jednak osoby, które tego szczęścia nie miały…

Chciałam Ci dzisiaj przedstawić Szymona Mitala. Chłopca, który od pierwszych minut musiał walczyć o życie- urodził się w głębokiej zamartwicy. Nie był w stanie samodzielnie oddychać. Doszło do niedotlenienia… Skutkami tego są padaczka, refluks, problemy z oddychaniem, częste infekcje dróg oddechowych. Szymon nie jest w stanie jeść. Ma założoną sondę… Dla Szymona każda czynność to niesamowicie ciężka walka. Tak ciężka, że nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić.

Wiesz, los jest potwornie niesprawiedliwy. POTWORNIE. Czegokolwiek bym tutaj nie napisała- będzie błahe i absolutnie nie odda tego, z czym zmaga się Szymon. Nie odda tego jak bardzo cierpi matka, której codziennie pęka serce i która dzień w dzień skleja to serce swoją matczyną miłością.

Szymon jest bardzo pogodnym dzieckiem. Jest! Naprawdę. Wiesz dlaczego? Bo otoczony jest ogromną troską i miłością. Rodzice są przy nim. Kochają. Trzymają w ramionach. Ćwiczą z nim, dbają o niego. On chce żyć! A jego rodzice chcieliby, aby żyło mu się lepiej. Niestety, jak to często w życiu bywa, przeszkodą w walce z chorobą są pieniądze…a właściwie ich niewystarczająca ilość.

Szymon wymaga leczenia, rehabilitacji. Tak wiele osiągnął. Może jeszcze więcej. Naprawdę. On walczy. On pragnie walczyć.

Ja wiem, że listopad to nie jest jeszcze ten moment, kiedy podświadomie czujemy zapach pierników, ale…jakby na to nie patrzeć, święta się zbliżają. A Boże Narodzenie to taki piękny okres, kiedy na świat zerkamy odrobinę inaczej. Bardzo bym chciała, żebyśmy dzisiaj popatrzyli na wszystko z tej- „innej” perspektywy… Bo możemy bardzo pomóc- Szymonowi i jego rodzicom- w walce o lepsze dni.

Bardzo bym nie chciała, aby ten post zniknął gdzieś w czeluściach internetu. Dlatego będę Ci niesamowicie wdzięczna jeśli udostępnisz i podzielisz się tym tekstem z całym facebookiem. Niech się niesie.

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!


Chcesz znaleźć pracę, ale nie wiesz, jak się za to zabrać?

...i bądź lepsza od innych kandydatów!

Instrukcja, jak skutecznie apikować o pracę

Cześć! Jestem Monika i piszę bloga. Zostań ze mną- razem raźniej!