High need baby

Psss... Stworzyłam "coś" świetnego! Najlepszą i JEDYNĄ taką instrukcję jak, krok po kroku, aplikować o pracę! Kliknij i aplikuj o pracę z głową!

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!

Szczerze przyznam, że nie słyszałam wcześniej o określeniu „high need baby” (HNB). Chodzi tu o dzieci o bardzo wysokich wymaganiach. Wymaganiach stawianych rodzicom oczywiście. To takie dziecko, przy którym matka je obiad o 15, a zęby myje kiedy mąż wraca z pracy. Okazuje się, że takim egzemplarzem może być nasza Młoda (chociaż jeszcze łudzę się, że ten kiepski okres minie i wszystko się unormuje).

EDIT: Nerwowość Młodej w tamtym okresie była spowodowana prawdopodobnie moim stanem po wypadku Młodego. Kiedy doszedł do siebie (i ja również), wszystko wróciło do normy.

Czym charakteryzują się high need baby?

Ciężko jest je uspokoić. Ukojenie znajdują jedynie w ramionach matki (lub ewentualnie w ramionach innego opiekuna). W momencie odkładania dziecka do wózka/łóżeczka następuje głośny sprzeciw. Nie jest to jednak standardowe kwęknięcie. Nie ma tu czegoś w rodzaju stopniowania głośności domagania się. Tu natychmiast następuje wrzask. Krzyk, który ciężko opanować. Zero sygnałów ostrzegawczych. Kupka w pampersie- WRZASK, ból brzuszka- WRZASK, brak mamy w pobliżu- WRZASK, zła pozycja- WRZASK, razi słońce- WRZASK, wieje wiatr- WRZASK, ptaszek śpiewa- WRZASK… Dosłownie! Każdy bodziec zewnętrzny, który w danym momencie nie odpowiada młodocianemu wywołuje u niego WRZASK.

Świetnym rozwiązaniem jest w tym przypadku chusta. Muszę tylko nadmienić, że po godzinie plecy odmawiają posłuszeństwa. Dzięki niej jednak można chociażby ugotować obiad.

Nie ma mowy o samodzielnym usypianiu. Lulanie, przytulanie, śpiewanie- oczywiście wszystko jednocześnie. Tak, aby pociecha czuła, że ktoś jest obok. Jak już wcześniej wspominałam, próba odłożenia dziecka do łóżeczka kończy się płaczem. Spacer na świeżym powietrzu to katorga dla matki! Wózek można od razu spakować na strych (niech jest dla następnego- tym razem się nie przyda). Jeśli chodzi o długość drzemek- oscyluje ona między 10-40 minut. Może zdarzyć się, że dziecko śpi dłużej. Jest to natomiast tak niewiarygodne, że matka co 5 minut sprawdza, czy dziecko oddycha. W trakcie tej krótkiej drzemki można co najwyżej pójść do kibelka, umyć zęby lub zrobić sobie kawę (której człowiek już nie zdąży wypić). Jak sobie pomóc?

Oprócz chusty (o której wspomniałam wcześniej, a doradziła mi ją koleżanka) u nas sprawdza się skakanie na piłce do ćwiczeń. Bierzemy maluszka w ramiona (Młoda pozwala się trzymać tylko na prosto- pozycja leżąca odpada), siadamy na piłce i delikatnie odbijamy się wprawiając dziecko w jednostajne kołysanie.  W ostateczności pomóc może także jazda samochodem.

Jeśli już uda się uśpić dziecko przy piersi (w pozycji leżącej, można spróbować usunąć się z pola widzenia.) Dodatkowym utrudnieniem są wtedy drewniane podłogi… Macie takie w domu? I co? Da się przejść bezszelestnie? Bo u nas nie! Musieliśmy dokładnie zbadać teren i oznaczyć na podłodze miejsca najmniejszego trzeszczenia. Dokładnie w te punkty stawiamy stopy. Już nawet nauczyłam się skakać po pokoju niczym gazela, by jak najszybciej się ulotnić.

High need baby nie akceptuje smoczka/cumelka/nunusia (z różnymi określeniami się spotkałam). Nie ma opcji! Nie mamy prawa uciszać maluszka! On/Ona po prostu nie pozwala się uciszyć. Dziecko samo przestanie płakać wtedy, gdy niedogodność zostanie zniwelowana.

Co najważniejsze- w tych momentach, kiedy nie śpią, wymagają od opiekuna maksymalnej uwagi. Jeśli jest to pierwsze dziecko to mamy odrobinę z górki. Jeśli natomiast takie dziecko trafiło się nam któreś z kolei (tak jak Młoda) starsze musi niestety przywyknąć do tego, że mama przez jakiś czas musi w większej mierze poświęcać czas nowemu członkowi rodziny.

Trzeba się uodpornić na komentarze przechodniów na ulicy typu: „Boże, co pani robi temu dziecku”, „Może je coś boli”, „Może mu  zimno”… oraz przygotować na krzywe spojrzenia ze strony sąsiadów, którzy mogą zacząć się zastanawiać nad wezwaniem policji (w celu sprawdzenia czy „wszystko jest ok”). Nie bójmy się też prosić o pomoc i, jeśli mamy taką możliwość, korzystajmy z niej.

Pocieszający jest fakt, że takie dzieci wyrastają na bardzo kontaktowe i uparcie dążące do celu osobniki. 🙂

Czy Wam też trafiły się egzemplarze high need baby? Jakieś ewentualne rady dla innych rodziców?

Zapraszam Cię również tutaj- przeczytasz jak odstawić dziecko od piersi. Jeśli masz doświadczenie w tym temacie, będzie super, jeśli zostawisz komentarz. Innym Mamom z pewnością przydadzą się rady!

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!


Chcesz znaleźć pracę, ale nie wiesz, jak się za to zabrać?

...i bądź lepsza od innych kandydatów!

Instrukcja, jak skutecznie apikować o pracę

Cześć! Jestem Monika i piszę bloga. Zostań ze mną- razem raźniej!

Comments

  • Z taką nazwą (HNB) jeszcze się nie spotkałem, więc moje pojęcie tematu nie jest duże, ale chciałbym podpowiedzieć ogólną zasasdę, że dzieci wolą kołysanie na rękach w pozycji na brzuszku, a nie na pleckach. Może zadziała też w Waszym przypadku?
    Pozdrawiam.

    21 sierpnia 2015
  • Mój starszy egzemplarz był taki. Żeby ją uspokoić w wózku, musiałam albo iść na drogę z kocich łbów, albo potrząsać wózkiem na granicy wywrócenia. W chustę wkładałam najczęściej, jak chciałam wyskoczyć szybko na zakupy (chociaż zdarzyło mi się też wyjść kiedyś z takim tobołkiem do lasu na grzyby).
    Ja w pewnym momencie zaczęłam sobie z nią radzić w taki sposób, że przestałam przybiegać na pierwszy wrzask. Trochę pomogło, nauczyła się, że mama nie jest na każde zawołanie i czasami po prostu nie warto się wysilać 🙂

    21 sierpnia 2015
  • „Podnoszące na duchu” są te porady przypadkowo spotkanych ludzi … płacze bo może głodne, może mu zimno, może chory? 🙂

    21 sierpnia 2015
    • reply
      na_macierzynskim

      Ooooo, żebyś wiedziała! 😉

      27 sierpnia 2015
  • Piszesz o mojej córce! No słowo w słowo! 🙂 jak dobrze, że mam ten okres za sobą! Milion razy nosiłam ją na rękach nogami odpychając wózek. Łóżeczko stało i się kurzyło bo każda próba położenia tam dziecka kończyła się wrzaskiem. Musiała spać z nami! Pamiętam, że w domu miałam wieczny bałagan i nigdy na nic czasu… smoczek tylko ją rozdrażniał… dzisiaj jest juz przedszkolakiem, upartym, pewnym siebie, zawziętym… uwielbia jednak bałaganic i psuć wszystko co wpadnie jej w ręce no i nadal lubi być w centrum uwagi. 🙂 Musze jednak przyznać, że póki co jest wymarzoną starszą siostra 🙂

    22 sierpnia 2015
  • reply
    ~ed.sz

    Tak wiem coś o tym. Moja młodsza córka miała to samo. Spała tylko wtedy gdy cały czas była kołysana we wózku. Przerwa w kołysaniu oznaczała pobudkę. Gdy trochę podrosła cały czas musiała być noszona inaczej wrzask.Teraz ma już trzy lata i jest bardzo uparta. Wszystko musi być jak ona chce bo w przeciwnym wypadku w domu Armagedon. Najgorzej ma starsza córka bo w każdym przypadku gdy próbuje się sprzeciwić jej żądaniom dostaje porcję kuksańców. Próbujemy nad nią trochę zapanować ale wzorową dziewczynką w sukience z kokardką to ona nigdy nie będzie. Także życzę wytrwałości i mnóstwa energii.

    23 sierpnia 2015
  • reply
    Iwona

    Ach jak to czytam to widzę synka mojej koleżanki… no skubany tylko się darł i nikt ale to NIKT nie mógł go uspokoić no chyba że pierś mamy. Istny koszmar. Mój bombel spał, jadł i robił kupki a on tylko na rękach a jak nie to wrzask. Na szczęście ma już 9 miesięcy i się chłopak wyrobil- jest grzeczniejszy niż mój bombel ☺

    11 października 2016
  • reply
    KKK

    I ja to znam, jestem teraz w drugiej ciąży i szczerze powiem, że po przejściach że starszym boję się tego pierwszego okresu z drugim dzieckiem. U nas niestety nic nie pomagało, potrzeba było czasu aż wyrósł. Teraz jest żywym, ciekawym świata, usmiechnietym dzieckiem 🙂 ale dopóki nie zaczął chodzić to MASAKRA! Niech moc będzie z matkami takich dzieci. Mnie w najgorszych chwilach pocieszala tylko myśl, że to przecież wiecznie nie będzie trwać, kiedyś w końcu się wyprowadzi 😉 😛

    11 października 2016
  • reply
    Ola

    Moja córeczka do czwartego miesiąca nie dała nam normalnie funkcjonować. Pierwsza drzemka po przebudzeniu trwała 40, dokładnie tyle ile szumial miś. Wszystko w połączeniu z kolkami doprowadziło mnie do bólu żołądka. Teraz jest zmiana, choć dużo prób uśpienia kończy się krzykiem. Jedno co różni ją od poprzednich dzieci, to ona śpi w łóżeczku, a spacery uwielbia. Podsumowujac, za 10 dni kończy 4 mce, a charakterna jest strasznie 😍

    11 października 2016
    • reply
      Ania

      @Ola, czy Twoja córka to może…. Zosia?? 🙂 nasza też jest charakterna. Drzemki trwają 45min z zegarkiem w ręku. Zasypianie wieczorem na raty….a potem pobudki co 2h. Zasada jest taka. Jak śpi, to się nie wchodzi zobaczyć czy śpi. Skubana jest bardzo czujna. Mam jednak nadzieję, że z tego wyrośnie… 🙂

      18 października 2016
  • reply
    mama

    Witam.
    Cieszę się, że nie zwariowałam, moja pierworodna jest właśnie taka. Od chwili gdy się urodziła tak nam dała czadu, że nie wiedziałam na jakim świecie żyję. Tyle lat myślałam że to moja wina, nikt ze znajomych nie miał takiego urwisa. Słyszałam od obcych ludzi „co pani mu robi”, corka sąsiada mówiła mamie że trzeba nam pomóc bo dziecko ciągle płacze, tyle się nawstydziłam w sklepie u lekarza w parku. Nie mogliśmy wyjść do znajomych, na spacer…do drugiego pokoju. Kiedy dziecko spało bałam się oddychać. Słyszałam , że ją rozpieściłam noszeniem na rękach ale ona była taka od chwili narodzin. Lekarz uspokajał-dziecko rozwija się prawidłowo, teściowa dobijała-moje dzieci były grzeczne. Można popaść w obłęd! Ach, usłyszałam też słowa „ona ciebie poprostu nie lubi”.
    Na szczęście córka jest bardzo inteligentna, pojętna, pięknie mówi, śpiewa itd. ale to co przeszłam to moje (i mojej siwej głowy).

    18 października 2016
      • reply
        mama

        Dziękuję za dobre słowo 🙂
        Dziś zobaczyłam moje dziecko w zupełnie innym świetle, fakt ma już 4 lata i potrafi powiedzieć o co jej chodzi ale teraz moje myślenie na temat naszej relacji się zmieni. A ja głupia myślałam, że to moje błędy wychowawcze tak ją ukształtowały. Żeby było zabawnie to ja z wykształcenia jestem pedagogiem niestety w zawodzie nie pracowałam ale wiedzę posiadam (chyba przestarzałą). O pomoc nikogo nie prosiłam, chciałam stworzyć silną więź rodzinną, nie chciałam podrzucać komuś dziecka bo ono u mnie płacze. Gdyby u babci dziecko było grzeczne to bym dopiero dostała etykietkę „pedagog od siedmiu boleści, własnym dzieckiem nie umie się zająć”. Powiem Wam jeszcze,że mając ciężkie tygodnie myślałam co z tym dzieckiem, będzie miało tak podły charakter po babci, a może ją ktoś zauroczył?! Wiem głupie ale ja nigdy nie słyszałam o hnb. W internecie szukałam informacji o niesfornych dzieciach, niegrzecznych, o dzieciach które nie lubią mamy, o jakichś chorobach, o lekach które brałam w ciąży…
        A to nic takiego, mam dziecko które tak mnie kocha, że potrzebuje mnie ciągle i roznoszą je przy mnie emocje 😀
        Mam też drugie dziecko, modelowe, książkowe, kiedy się urodziła wszystko było inne niż za pierwszym razem, jakbym po raz pierwszy miała dziecko, jakby one dwie niby siostry ale od innych matek.
        Przepraszam za rozwlekłe wpisy ale do dzisiaj nie miałam tak naprawdę z kim o tym pogadać.
        Pozdrawiam!

        19 października 2016
          • mama

            To prawda, biega za mną krok w krok, gdyby mogła to chciałaby ze mną spać. Myślałam, że to zazdrość o młodsze dziecko a to nie to….teraz wszystko jest jasne. Zawsze chciałam mieć takie dzieci, które garnęły by się do mnie jak kurczaczki do kwoki, to taka moja sielankowa wizja macierzyństwa 😀 Może raczej zawsze JA chciałam być taką mamą, żeby moje dzieci się do mnie garnęły.

            20 października 2016
  • reply
    Monika

    Niestety też jestem mamą takiego dziecka. Przyznam że pierwsze miesiące to był koszmar. Zarówno w dzień jak w nocy ciągły krzyk. Do wozka lub łóżeczka dal się położyć tylko jak spał. Odkładam go jak tykajaca bombę. Całymi dniami i nocami na rękach. Jedyny pozytyw jaki zauważyłam to natychmiastowy powrót do wagi sprzed ciąży hehe. Na szczęście drugi jest inny. Ale musiałam odczekać 5 lat zanim zdecydowaliśmy się na powtórkę z rozrywki.

    18 października 2016
  • reply
    Lucy

    Opis w 99% zgadza się z tym co przeszliśmy z naszym maleństwem, z tą jednak różnicą, że nasza córeczka w dzień nie spała wogóle, nie miała ani jednej drzemki, noce natomiast przesypiała spokojne. Pocieszający jest fakt, że to mija i już się o tym nie pamięta. Trwało to od 3 tygodnia do około 4 miesiąca. Dzisiaj dzidziuś jest uśmiechniętym kontaktowym maleństwem.

    18 października 2016
  • reply
    Kawama

    Wypisz wymaluj mój syn. Od pocztku tylko na rękach i tylko u mamy. Gdy zostawal z tatą (a jeszcze gorzej z kims innym) to bywalo ze nie moglam 2 minutowego prysznica wziąć bo tak płakał a jak wychodzilam z domu to doslonale wiedzial ze sie oddalilam na wiecej niz 50m i dostawal jakiejs paniki. A nie bylo mnie z 15 min bo na dłużej nawet nie myslam zeby go zostawic. Gdyby nie mąż to padlabym z glodu po I miesiacu. I w dodatku mial potworne kolki. Teraz ma rok. Od dzis spi w lozeczku. Jak na razie godzine. Zobaczymy co bedzie do rana

    18 października 2016
  • reply
    ania

    Ja tak mam z moim darciuchem teraz ma 6,5 mies noce sa koszmarne wstaje do niego pierdylion razy bo co chwile wrzask juz go nawet do łóżeczka nie daje bo to sensu nie ma bujam nieraz wozkiem do granic możliwości sama przy tym tracac nerwy. W domu syf bo nic sie nie da zrobić bo wszystko jest co chwile „be” zabawki nudza jedynie chodzik troche podratowal sytuacje za dnia ale ogólnie dramat. Nie mam własnego życia nawet za potrzeba ide z krzykiem w tle. Czasem w duchu sie smieje ze on po prostu robi to po to żeby nie mieć rodzeństwa i miec wszystko dla siebie:) ahh gdzie te moje marzenia o 3 dzieci…

    18 października 2016
  • reply
    Mamcia

    Moja maleńka była identyczna ale spowodowane to było zwiekszonym napięciem mięśniowych. Po wizycie u neurolog i kilku rehabilitacjach problem zaczął zanikac:) teraz jest cudownie!

    20 października 2016
  • reply
    ola

    Jestem mamą dziewczynki HNB. Pierwsze 4 miesiące Jej życia najchętniej bym wymazała (teraz ma 6 miesięcy). Schudłam wtedy niemiłosiernie, na śniadanie jadłam suchą bułkę pchając wózek z rozwrzeszczanym niemowlakiem. Generalnie każdy spacer kończył się noszeniem na rękach/w chuście i komentarzami przechodniów, że „pewnie jej za gorąco” itp. Obiad i kąpiel zaliczałam po 18, jak mąż wrócił z pracy. W dzień nie spała prawie w ogóle, chyba, że noszona na rękach, przy odkładaniu do łóżeczka oczywiście wrzask. Od teściów słyszałam ciągle, że płacze (chociaż trudno było to nazwać płaczem, a nie wrzaskiem), bo głodna, albo pić Jej się chce (tyła kilogram miesięcznie, więc to niemożliwe). Niestety ja nie podołałam sytuacji, uważałam się za fatalną matkę, która nie umie się zająć dzieckiem. Jakoś umknął mi fakt, że nikt się nie umiał nią zająć. Skończyło się depresją poporodową, psychotropami itp. Teraz jest o niebo lepiej, nadal mało śpi w dzień – drzemki po pół godziny, a wczoraj zaliczyła 10 minutową. Czasami oczywiście płacze, ale już da się uspokoić – wcześniej krzyczała i nic nie dało się zrobić. Nadal jest emocjonalna – od śmiechu do płaczu w 2 sekundy 😉 Spacery też się polepszyły, ogląda drzewka, często marudzi, ale nie jest to już krzyk. Dodatkowo, miała również leciutko wzmożone napięcie mięśniowe i asymetrie. Zaliczyłyśmy rehabilitację. Być może to również pomogło – trochę się utęperowała i zobaczyła, że mama nie jest taka zła 🙂 Poprawiło się na tyle, że wizja 2go dziecka nie wydaje mi się niemożliwa 🙂

    14 listopada 2016
  • reply
    Natalia

    Zastanawiam się dlaczego osoba,która miała „chwilowe” problemy z dzieckiem pisze o hnb.. fajnie,że jest nagłaśniane to określenie zachowań dzieci jednak skoro wróciło do normy to pani dziecko nigdy hnb nie było.. u nas trwa takie zachowanie już 1.5 roku.. i mogłabym napisać o tym książkę.. pełną emocji,które aż się piętrzą w rodzicu,a nie suchy tekst niczym z Wikipedii.. pozdrawiam

    14 listopada 2016

Post a Comment