Detoks cukrowy?- historia bardzo osobista

 Klikając tutaj przejdziesz do najlepszej i JEDYNEJ takiej instrukcji- jak, krok po kroku, aplikować o pracę! Kliknij i aplikuj o pracę z głową!

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!

Poniedziałek wieczór.

– Halo!- odzywa się Luby- Kochanie, wracam z pracy. Kupić coś?

Podaję mu zapisaną wcześniej skrupulatnie listę zakupów.

– A chcesz coś słodkiego? Żeby później nie było…
– Absolutnie! Nic słodkiego!
– Ok.

Wtorek. Godzina 9:00.

– Tak przy wspólnej kawce może byśmy przekąsili coś słodkiego?- zastanawiam się głośno i patrzę na moje dzieci.
– Ja chcę! Ale trzy ciastka!- uaktywnił się Młody.

Młoda na wszystkie synonimy słowa „cukier” reaguje tak jak matka– jest szał.

Postanowiłam zamienić się w latawicę. Dom obleciałam z góry na dół i z dołu go góry. Ni ma nic!

– A nie!!!- wypowiedziałam niczym Archimedes „eurekę”- Młody z Młodą dostali przecież cukierki w prezencie!

Pobiegłam więc do garażu, w którym to, głęboko za słojami z przetworami, starymi łyżwami z podstawówki i garnkami, które czekają na swój nowy dom gdzieś hen, hen daleko, schowałam cukierki Młodego i Młodej. Sięgam tam ręką swoją, krótkawą jak się okazuje, ale jednak na tyle długą, aby poczuć szelest! Ten szelest, co to moje serce wprawił w stan przyjemnych drgań, porównywalnych do drgań odczuwalnych w momencie zakochania, czy pierwszego pocałunku. Udało mi się opuszkami kciuka i palca wskazującego złapać za woreczek.

– Kuwa!- wyrwało mi się.- Co on taki lekki?

Wyciągam, patrzę. W woreczku same papierki.

– I jeszcze gnój jakiś nie wyrzucił! Tylko włożył perfidnie kuwa! W to samo pieprzone miejsce. No co za przymuł tak zrobił, ja pitole!

Wracam do kuchni i oznajmiam dzieciom:

– Nie ma cukierków.- robi się głośno- CISZA! Mnie też jest smutno. Nawet nie wiecie jak bardzo! Ale spokojnie damy radę. Spokojnie.

Wyciągam mój zeszycik, w którym zanotowany mam przepis cudowny i absolutnie niezawodny, na najpyszniejsze w świecie i zawsze udające się muffiny.

– Upieczemy ciastka!- oznajmiłam czując lekką ulgę i napływającą na samą myśl o babeczkach ślinę do ust.- Mąka, cukier, kakao, proszek do pieczenia, jajka…. NIE MA JAJEK. Jak w domu może nie być jajek!?

Przeglądam szafki, aby upewnić się, czy aby na pewno nie ma ANI JEDNEGO CHOLERNEGO JAJKA.

Nie ma.

– Halo. Hej, ty zjadłeś te cukierki, co w garażu były na półce schowane?…<…> …NO TO NIE WIESZ, GDZIE SIĘ PAPIERKI WYRZUCA!?<…> O nic mi nie chodzi, tylko nienawidzę tego…Twojego zostawiania papierków. Skarpetek. I spodni dokładnie w tej pozycji, w której je zdjąłeś. <…> O NIC MI NIE CHODZI. Tylko zacznij w końcu zachowywać się jak dorosły, a nie żebym ja takie podstawowe rzeczy musiała ci tłumaczyć!

Rozłączyłam się lekko poddenerwowana. Wzięłam cukierniczkę i posłodziłam kawę, której miałam nie słodzić. Wzięłam łyk, dwa, trzy… Iiiii… jakoś tak lepiej się poczułam. Jakoś tak się uspokoiłam. Wyciszyłam z lekka. Emocje opadły. Serce zaczęło bić normalniej.

Brak zrozumienia 2

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!


Chcesz znaleźć pracę, ale nie wiesz, jak się za to zabrać?

...i bądź lepsza od innych kandydatów!

Instrukcja, jak skutecznie apikować o pracę

Cześć! Jestem Monika i piszę bloga. Zostań ze mną- razem raźniej!

Post a Comment