Cztery lata.

 Klikając tutaj przejdziesz do najlepszej i JEDYNEJ takiej instrukcji- jak, krok po kroku, aplikować o pracę! Kliknij i aplikuj o pracę z głową!

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!

Cztery lata temu, pierwszego kwietnia, o godzinie 15:27 powiedzieliśmy sobie z Lubym sakramentalne „TAK”. W ten oto dzień, kiedy to 80% społeczności polskiej stroi sobie żarty z dalszych i bliższych znajomych i nieznajomych, my przysięgaliśmy przed Bogiem miłość, wierność i uczciwość małżeńską. Data naszego zażonwyjścia i zamążpójścia w pewnym stopniu determinuje nasze życie. Odnoszę bowiem wrażenie, że żart, w rozumieniu ogólnym, nie opuszcza nas nawet w dni, w które to mam ochotę ten właśnie kiepski nieraz żart, w dupę kopnąć i powiedzieć soczyste spier*****.

Robiąc rozrachunek czterech minionych lat zaczynam się bać, co będzie taki rachunek sumienia małżeńskiego zawierał za lat 5. 10. 15 !!!!!

Cztery lata. Lubego ominęły w tym czasie dwa porody (przy poczęciach był- dont łorrrryyyy), wszystkie jelitówki i największe zdrowotne rewolucje (ach te delegacje…). Mnie natomiast ominęły pierwsze kroki obydwojga dzieci i ich pierwsze słowa, kiedy to wybrałam się do sklepu po szynkę, albo śmieci wynieść przed dom,  coby ekipa zabrała. Aż żal mi siebie, gdy to czytam…

Cztery lata to szmat czasu.  W tym okresie dom wybudowaliśmy- a właściwie to ekipa zacna wybudowała. Podobno „jak  za darmo”, choć wyszczupliła nasz rodzinny portfel bardziej niż ja i moja wiecznie pusta, ale ciągle zbyt pełna szafa. Płytki wybraliśmy. Nawet zostały już położone. Ściany pomalowane. Na podłogi czekamy. I choć do mnie to nie dociera, to w tym roku przeprowadzka nam się szykuje. I tak mnie natchnęło w tym momencie, pisząc ten tekst podsumowujący, żeby spojrzeć za siebie. Spojrzałam więc- w celu ustalenia ilości rzeczy koniecznych do przetransportowania z jednej siedziby do drugiej siedziby. Mały risercze, rozumiecie. Na usta ciśnie mi się brzydkie słowo, którym Was nie uraczę. Pozostaje mi postawić na minimalizm i pozbyć się 70% dobytku oddając ubrania do Caritasu. Mam ich sporo. W 80% nie chodzę.

Cztery lata. Był to czas wielu prób. Błędów wielu. O Boże! Co ja mówię. To był czas mnóstwa błędów. Staramy się jednak każdy nasz nieudany krok traktować jako nauczkę. Patrzymy w przyszłość pamiętając skutki złych wyborów.

Cztery lata pełne kłótni i godzenia się. Cztery lata pełne miłości. Cztery lata przeplatane śmiechem i łzami. Cztery lata najwspanialsze w moim życiu, które wypompowały mnie psychicznie i fizycznie bardziej niż siedemnaście chodakowskich killerów pod rząd robionych w komorze- tej co odchudza szybciej.

Cieszę się. Że mnie znalazł ten mój Luby w gąszczu studentek A- Gie-Howskich. Choć urodą nie szastam, uśmiechem nie powalam. Cieszę się.

Jutro świętujemy. Po naszemu. Na kabarety idziemy. Z życia się pośmiać. I z nas samych się pośmiać. Bo jakbyśmy mogli inaczej!

Zapisz

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!


Chcesz znaleźć pracę, ale nie wiesz, jak się za to zabrać?

...i bądź lepsza od innych kandydatów!

Instrukcja, jak skutecznie apikować o pracę

Cześć! Jestem Monika i piszę bloga. Zostań ze mną- razem raźniej!

Comments

  • Najlepszego i oby więcej wzlotów niż upadków 🙂

    2 kwietnia 2017

Post a Comment