Co ma kangur do zakupów

Psss... Stworzyłam "coś" świetnego! Najlepszą i JEDYNĄ taką instrukcję jak, krok po kroku, aplikować o pracę! Kliknij i aplikuj o pracę z głową!

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!

Zastanawiacie się pewnie co to za tytuł. Co ma kangur do zakupów? Przygotowałam, pokrótce, październikowe zestawienie dwóch naszych rodzinnych przygód. Także w jednym poście wystąpi kangur oraz opis zakupowy 😉

Wizyta w miniZOO (tym, którzy „lajknęli” mój profil facebookowy, historyjka ta mogła obić się o uszy 🙂 )

Wędrujemy między alejkami, oglądamy te wszystkie cudowne zwierzątka. Karmimy. Młody przeszczęśliwy, Luby podaje mu do ręki coraz to więcej paszy. Zabawę mają przednią. Ja, przerażona, co liźnięcie wielkiego jęzora, wycieram synowi ręce (tak! jestem tą matką, która jest uczulona na punkcie zarazków, pasożytów i wszystkiego przenoszonego różnorakimi metodami z pyska i z dupy zwierząt…). Kiedy udało nam się opuścić wrzeszczącego osła i szalejące stado saren, dotarliśmy do klatki z kangurem.

– Patrz, patrz! W torbie kangurzycy jest mały kangur! Wystaje ogon, widzisz!?- podekscytowany Luby pokazuje Młodemu.

Tak sobie stoją, patrzą, czekają, aż młode wyskoczy z kangurzej kieszeni.

– Kochanie, niestety ten kangur to Maciuś. Z tego co wiem samce nie posiadają toreb lęgowych…

<cisza>

– Kontynuując… Obawiam się też, że to, co obserwujecie, nie jest ogonem małego kangurka…

Zakupy z mężem

Musiałam się zmobilizować! Do zakupów! Tak. Ja. Ta, która, na dźwięk słowa shopping (i wszystkich synonimów) była od razu zwarta i gotowa do wyjazdu na wielkie zakupowe wojaże. Ta, która mogła nie jeść tydzień, żeby kupić sobie ciucha (może dlatego przed ślubem miałam więcej ubrań niż kilogramów…). Teraz zakupy to moja zmora. W niedzielne przedpołudnie, po odciągnięciu hektolitrów mleka dla Młodej Głodomorzycy, wsiedliśmy z Lubym w samochód. Przejechaliśmy może 20 km,a ja…

– Halo! Mama? Jak tam dzieciaki?  (i mina mojego męża- WTF, nie ma nas jakieś 15 minut!). * Dobrze? Yhyyy. * Młoda już jadła?* No dobra, no to jak chce spać, to pa.* No, no.* To jakby się coś działo, to zadzwońcie.* No, pa.

Udało mi się powstrzymać, przed kolejnymi telefonami w trakcie naszej podróży. Po 45 minutach, kiedy dotarliśmy do Bonarki, postanowiliśmy z mężem się rozdzielić. On poszedł kupić najpotrzebniejsze sobie rzeczy, a ja zapuściłam się w tej dżungli (w której czułam się bardzo nieswojo) w poszukiwaniu płaszcza. Po dwóch godzinach dzwonię do męża i pytam, co tam słychać? Ja już byłam, że tak powiem, załatwiona.

– Wiesz co, jeszcze nic nie kupiłem. Jestem TK-max’ie.

Wytłumaczcie mi, co ludzie widzą w tym sklepie? Ja się tam czuję, jak w drogim lumpeksie! Ciuchy średnio ładne, a jak mam grzebać za wszystkim, to mi się słabo robi. Może zbyt mało cierpliwa jestem…i się nie znam…

Szukam między wieszakami głowy męża. Ludzie na mnie dziwnie patrzą. Ale co tam. Szukam go dalej. Kiedy już udało mi się go znaleźć przywitał mnie słowami:

– Co ci się stało?

– Tzn?

– Masz mokrą sukienkę. Chyba…pora karmienia?

Popatrzyłam tylko w dół (pech chciał, że akurat miałam na sobie szarą dresową kieckę…) a tam, na jednym z moich pełnych już cycków, wielka plama. Jedna z wkładek laktacyjnych się przesunęła. Nie miałam ze sobą ani swetra, ani chustki! No niczego, czym mogłabym się zakryć. Ale nie ma tego złego- poszłam sobie kupić nową kieckę :D.

Chcesz się jeszcze pośmiać? Koniecznie zajrzyj tutaj- klik 😉

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!


Chcesz znaleźć pracę, ale nie wiesz, jak się za to zabrać?

...i bądź lepsza od innych kandydatów!

Instrukcja, jak skutecznie apikować o pracę

Cześć! Jestem Monika i piszę bloga. Zostań ze mną- razem raźniej!

Comments

  • dobrze widzieć, że jednak nie utonęłaś w tonie pieluch, kup i jedzenia dla Młodych. Fajnie widzieć znowu notkę od Ciebie 🙂

    6 listopada 2015
  • Hahahahaha i jeszcze raz ha! 😀 Trzeba było wyjść na taras i krzyknąć „Panowie, może się przyłączycie?” 😀

    7 listopada 2015
  • Jak Ty to robisz, że masz czas na fitness? 🙂 Mi niestety brakuje czasu na wiele rzeczy 🙁 Może zbyt bardzo przejmuje się porządkiem w domu…. i z wszystkim chcę zdążyć na czas, a czasem niepotrzebnie 🙂

    7 listopada 2015
  • reply
    ~Sylwia

    Co do ostatniego akapitu. U mnie maluchy 2 miesiàce i 15 miesiécy. Z czynnosci, które wymienilas to u mnie raczej tylko „nakarmiç, ululaç, przejsç kilometry na spacerach, znalezç chwilé na [czytanie w moim przypadku]”, bo ugotowaç czy posprzàtaç to tylko jesli mój Luby jest na tyle przytomny (pracuje na nocki) by zajàç sié maluchami.

    10 listopada 2015

Post a Comment