Apogeum matczynej cierpliwości

Psss... Stworzyłam "coś" świetnego! Najlepszą i JEDYNĄ taką instrukcję jak, krok po kroku, aplikować o pracę! Kliknij i aplikuj o pracę z głową!

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!

Kochani. Dzisiaj mam dla Was zestawienie tych sytuacji, które mogą doprowadzić osiągnięcia przez matkę MAKSYMALNEGO WNERWU (żeby nie napisać brzydziej i bardziej wulgarnie). No to zaczynamy!

Nr 1

Środek nocy. Nie wiem, która godzina. Leżę na skraju łóżka. Moja połowa wyra (bez 10 cm, na których udaje mi się zdrzemnąć) zajęta jest przez Młodą. Druga część naszego łoża jest tzw. częścią nieruszalną. Zajmuje ją niezmiennie mój jedyny i ciągle ten sam małżonek. W takiej oto pozycji, stosując się do poleceń Chodakowskiej i starając się „tak spiąć brzuch, aby pępek prawie dotykał kręgosłupa” leżę i nasłuchuję.

– Mama…- prawie szeptem i to jęczącym słyszę z drugiego pokoju.

Nie reaguję, liczę na to, że uśnie.

– Ma-ma.- głośniej, ale nadal nie do końca przytomnie.

Jeszcze leżę.

– Maaaaaaaaaaaaammaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!- wrzask!

Biegnę do Młodego, coby Młoda nie obudziła się przez te krzyki. Wchodzę do pokoju i z matczyną troską w głosie pytam:

– Co się stało  kochanie?

– Przykjyj mnie.

<uczcijmy tę chwilę minutą ciszy>

Nr 2

Młody, oczywiście z rąk dziadka, dostał jakieś czekoladowe smarowidło i postanowił je jeść palcami. Jak to zwykle w takiej sytuacji, podszedł do lustra, żeby zobaczyć czy jest bardzo brudny. Postanowił dać soczystego buziaka swojemu odbiciu. W ten sposób połowa czekolady z rączek i z buzi pozostała na lustrze. Najpierw wyczyściłam dziecko. Przyszła kolej na wybrudzoną szklaną powierzchnię. Z racji tego, że w domu parownica stoi coraz mniej używana, postanowiłam ją wykorzystać. Pucuję lustro, wycieram ewentualne zacieki. Zajęło mi to dobre 15 minut. Złożyłam sprzęt. Odstawiłam na półkę. Wchodzę do hallu, a tam Młody. Zgadnijcie co robił? Lizał dopiero co umyte lustro…

Nr 3

Pora kąpania Młodego. W pierwszej kolejności sadzam Młodego na ubikację. W tym czasie nalewa się woda do wanienki. Syn krzyczy, że ma być dużo wody. Aby spełnić jego zachciankę nalewam pełną wanienkę.

– Doććććććć! Wycieamyyyyyyyyyyyyyyyy!- krzyczy z wu-ce-tu me dziecię. Idę więc posłusznie. Spłukujemy. Rozbieram go, wkładam do wanienki. On stoi w wodzie, patrzy na mnie i z najbardziej łobuzerskim spojrzeniem, jakie tylko możecie sobie wyobrazić mówi:

– Sikam…

I od nowa…nalewamy wodę.

Nr 4

Młoda po kąpieli. Wycieranie, nacieranie, ubieranie i cup! Pod kołderkę. Młoda „kop, kop, kop” i nóżki na wierzchu. Przykrywam ją. Ona znowu „kop, kop, kop” i nóżki na wierzchu. I tak dalej, i tak dalej…

Chodź na Instagram!
Udostępnij na Facebooku!


Chcesz znaleźć pracę, ale nie wiesz, jak się za to zabrać?

...i bądź lepsza od innych kandydatów!

Instrukcja, jak skutecznie apikować o pracę

Cześć! Jestem Monika i piszę bloga. Zostań ze mną- razem raźniej!

Comments

  • Z samego dnia dzisiejszego mogłabym wymienić miliony takich sytuacji…
    Odkurzyłam wykładziny dywanowe modląc się, by nie obudzić syna… poszłam odkurzyć podłogę w kuchni, wracam do salonu, a tam…. ciastka pokruszone w drobny mak! Nawet nie wiem skąd się tam wzięły! Nawet nie wiedziałam, że jakieś są w domu!
    Wyszorowałam stolik kawowy, bo córka „niechcący” pokolorowała go mazakami… 5 minut później musiałam robić to samo.
    Pół godziny nosiłam młodego na rękach, bo był mega śpiący i z tego wszystkiego wolał płakać niż strzelić sobie drzemkę. Przeszłam kilometry od kuchni do pokoju, z pokoju do kuchni i tak w kółko… Odkładam go na łóżko córki (bo w jej pokoju najciszej, w naszym najgłośniej!), wracam do kuchni zaparzyć kawę i słyszę RYYYYYK! Córka postanowiła poprzytulać brata i wycałować od stóp do głów, akurat wtedy, gdy ledwo zasnął!
    Sikanie do wody to też u nas norma… 🙂 Czasami mam wrażenie, że zaraz wybuchnę, wyskoczę przez okno, albo nie wiem co jeszcze… 🙂 Czasami, gdy usłyszę „MAMO!!!!!” zamykam oczy, biorę głęboki wdech i dopiero wtedy sprawdzam o co chodzi. 🙂 No ale są też takie dni, gdzie nie ma się czego doczepić! 🙂

    7 listopada 2015
  • reply
    Iwona

    Mój mały bombel ma dopiero 8 miesięcy a już mamy mnóstwo takich sytuacji, a co będzie potem a jeszcze jak kiedyś dojdzie i drogi bombel….??? Nie chce myśleć. Najbardziej kocham te sytuacje w których dopiero co posprzatany dywan zamienia się w pile bitwy na biszkopty albo nieskazitelnie czyste lustro staje się ulubioną zabawką bombla i taty który zachęca je do zaprzyjazniniania się ze swoim odbiciem ☺

    11 października 2016

Post a Comment