„Nieee, jeszcze nie jestem na to gotowy”, czyli dialogi rodzinne w wydaniu czytelniczek!

Na Facebooku istnieje pewna grupa o zacnej nazwie „Grupa Na macierzyńskim„. Grupa ta jest absolutnie najlepszą grupą w internecie. Dlaczego? Ano dlatego, że to właśnie w tej grupie dziewczyny w większości  i garstka mężczyzn, publikują absolutnie fenomenalne dialogi z życia małżeńsko-rodzicielskiego. Za ich zgodą postanowiłam stworzyć tekst poświęcony ich dialogom i historiom. Przygotujcie się i zaczytujcie! No i oczywiście- udostępniajcie, toż to dzieło kapitalnych czytelniczek. Nagroda zdecydowanie im się należy!


Dostałam ustną reprymendę od mojego męża o treści: „Może byś tak posprzątała, bo nawet alkoholu nie można znaleźć…”

Agnieszka S.


Pierwsze tygodnie z naszym dzieckiem (pierwszym). Wiadomo, dziecko co chwile płacze, my nie wiemy o co chodzi, ciągle niewyspani, źli, zmęczeni. Którejś nocy już nie miałam siły wstawać po raz kolejny, więc budzę Tatusia:

Ja: Sprawdzisz? (W domyśle: czy kupa/siku/jeść?)
On (podnosi się na łóżku): Nie ma.
Ja: czego nie ma? (W myślach dodaję „k..”)
On: Kaftanika.
…i położył się z powrotem, a ja stwierdziłam, że jednak noce będą tylko moje…

Marta Buderecka


– Jesteś taka przeklęta!
– Jaka?
– A jak mam powiedzieć? Przeklinająca?
– Wulgarna?
– A no w sumie…
Dawid, lat 30…

Tereska Basta


Mój mężczyzna to zagorzały przeciwnik zmywarki. W czwartek przywożą maszynę. Wystarczyło nie myć naczyń przez pięć dni.

Tereska Basta


Godzina 1:36 skończyłam film. Dzieci przykryłam. Wtulam się w śpiącego męża. Oczywiście go przebudziłam więc szepczę….
-Misiu powiedz mi….
-Hhmmm. ..
-No powiedz….
-Ale co?
-No to, co się mówi do żony w nocy….
– IDŹ SPAĆ!

Monika Karpińska


Wczorajsza runda zasypiania wyjątkowo przypadła w udziale mnie (regulaminowo jest to sprawa między Tatą a Synem). Dziecko wypiło mleko, pokicało po okolicach, pokręciło się, aż w końcu przyjęło pozycję do spania. Ale, coś się oczko nie domyka temu misiu. Nucę, głaszczę, mija 15 minut, kolejne 15, GODZINA. Do sypialni wkracza Tata i mówi „idź się kąpać, ja dokończę”. Poszłam, minęły 3 minuty – nie zdążyłam odkręcić wody – mąż wychodzi z sypialni i z triumfem na twarzy obwieszcza: „bo ty nie masz Trybu Aktywnego Bujania”.

Justyna M.


Moja młodsza siostra robiła sama kopytka. Dzwoni do mnie i taką oto rozmowę przeprowadziłyśmy:
S(iostra): Paulina, a co mogłam zrobić nie tak, że mi kopytka wyszły takie…gumiaste?
J(a): Hmm…nie wiem. Dajesz ziemniaki, mąkę, jajko i zagniatasz…
S: Aaa ziemniaki…
J: No nie mów, że zrobiłaś kopytka bez ziemniaków????
S: Nooooo, jajka też nie dałam.
J: To jak ty je zrobiłaś??
S: No…woda, maka i olej…

Paulina Yüksel


Zebrała się rodzinka przy stole, wypytują mojej siostry (8l) o co poprosiła Mikołaja w tym roku.
– Poprosiłam Mikołaja, żeby przyniósł tacie nowe spodnie, bo ostatnio mu się podarły. A dla mamy czerwoną sukienkę.
– A dlaczego akurat czerwoną?
– Bo powiedziała, że w takiej chce umrzeć.

Natalia Gazda


Rozmowa z 5.5 latkiem.
S: Mamusiu, kto zrobił takie pyszne ciasto?
M: Ja synku
…Po godzinie…
S: Mamusiu, kto zrobił taki piękny bukiet z suszonych liści?
M: Ja synku. Widzisz jaką masz zdolna mamę? Wszystko potrafi!
S: Spawać nie umiesz…

Anka Szczesiul


-Mamusiu, kocham Cię naprawdziwie – wygłosił Tomasz.
– I naprawdziwie nie uderzyłem Kasi- dodał po chwili.

Joanna Latuszek


Synek miał wówczas 2,5 roku, bardzo zainteresował się literkami, prosił żeby mu mówić jak się nazywają, aż w końcu większość umiał rozpoznać. Przyczepiał na lodówkę magnesy i powtarzał kolejne literki. Przyczepiłam literki: K O T. Synek patrzy, myśli, w końcu mówi literki: ……K…….O…….T…….
Ja: No pięknie! I jakie to słowo?
– Pociąg!!!

Aleksandra Rezulak


Sytuacja z dzisiaj, siedzimy z synkiem na poczekalni u lekarza. Oczywiście masa osób, jak to w naszych przychodniach, i słyszę rozmowę może 5 latki z mamą:
Dziewczynka- Mamo plecy mnie bolą i brzuch mnie boli i głowa mnie boli…
Mama- To powiesz lekarzowi, że wszystko Cię boli.
Na co dziewczynka odpowiada- Nie mamo, nie wszystko, DUPA mnie jeszcze nie boli.

Marta Ostrowska


Robiłam dzisiaj pizzę na kolację. Na desce leżała pokrojona papryka. Do kuchni wszedł mój sześcioletni syn, totalnie antywarzywny, i pyta:
– Mama, a ta papryka to dobra jest?
– Spróbuj- odpowiadam.
-Nieee, jeszcze nie jestem na to gotowy.
-………..

Kasia Jeka


– Mama, a są naleśniki?
– Nie ma.
-a pizza z ciastem?
– Jest.
– To ja chcę pomidorową.

Monika Lisowska


Rozmowa chrześniak (6lat) z babcia.
Ch: Wiesz babcia, że ostatnio oszukałem rodziców?
B: Jak?
Ch: Pozwolili mi wejść do wody po kolana, a ja wlazłem po samą dupę.

AnuHa Ha


Z cyklu: pogawędki rodzinne.
– Mamo, a wiesz, że ja kiedyś miałam trochę pecha i trochę szczęście?
– ?
– No kiedyś po rozpoczęciu roku szkolnego jak szłam do taty, to się wywaliłam na mokrych liściach. Całą spódnicę miałam brudną.
– Aha…
– A wiesz, czemu miałam też trochę szczęście?
– Czemu?
– No mogłam się wywalić PRZED rozpoczęciem.

Beata Kaczyńska


– Mamo, wiesz – w przedszkolu są zasady – wygłosił pierworodny.
– Tak? A jakie?
– Na przykład nie wolno bawić się jedzeniem, popychać, trzeba mówić proszę, dziękuję i przepraszam. I nie wolno się bić.
– Świetnie! A wiesz Tomuś, że w domu też są zasady. I też np. trzeba być uprzejmym i nie wolno się bić.
– No tak, mamo. Ale w przedszkolu podpisałem, a w domu nie.

Joanna Latuszek


Grudzień. Spacerujemy opatuleni od stóp do głów.
– Mamo zimno.
– Gdzie Ci zimno synku?
– W oko.

Magdalena Ell


Maja (4 lata): Mamo, a jak ty umarniesz, to wezmę sobie twój telefon i portfel, dobra?
Ja: A bierz, dziecko, bierz. Telefon to złom a portfel pusty.
Maja: To ja wolę taty rzeczy, nowsze są. I tata jest starszy, krócej będzie żył… Taaaaato, kiedy chcesz umarnąć?

Monika Treska


Jeszcze bezdzietni znajomi pytają mnie, czym jest macierzyństwo, czy da się zamknąć całe to spektrum emocji, zdarzeń i przeżyć w jednym zdaniu. I tak oto:
Macierzyństwo jest wtedy, kiedy kąpiąc dzieci po całym dniu patrzysz na paznokcie i nie wiesz, naprawdę nie wiesz, czy to brązowe to kupa czy czekolada. I jest ci naprawdę wszystko jedno.

Monika Treska


Była sobota a ja spędzałam ją w pracy. Byłam tak wykończona, że marzyłam tylko o wyciągnięciu nóg na kanapie… ale same wiecie jak to jest. Po robocie szybkie zakupy. Miałam wziąć tylko parę rzeczy…oczywiście wyszłam obładowana jak mały fiacik na dzikie wczasy. Idę i pod nosem brzęczę. Wchodzę z tymi tobołami do domu, na co mój mąż :
M: A co Ty, na zakupach byłaś?
Ja: Nie kurde- na wczasach.
M: No…po Twoim tonie i minie widzę, że pogoda nie dopisała…

Marta Kaczmarek


Mąż do córki (7l): Szybko Misia zrobimy kawał!
Misia (z radością i ekscytacja ): Dobra!
Mąż: Wszystkie klocki szybko do pudła!
Skończyli…
Misia: No i jaki to kawał?
Maz: Kawał dobrej roboty!

Iwona Konieczna


Dialogi małżeńskie (rzecz działa się, gdy pierworodny miał rok):
Ja: Jak było na spacerze?
Mąż (dumny jak paw): Nauczyłem dziś Tomka pluć piaskiem!
J: ?!
M: No jadł piasek, więc go nauczyłem, żeby się nie zadławił. Wiesz, jak mu się podobało?!

Joanna Latuszek


Rozmowa z moim M. Właśnie siedziałam przed laptopem.
M: Co robisz?
Ja: A nic… tak sobie oglądam…
M: To lepiej już przestań oglądać, bo po twoim „oglądaniu” za dwa dni przyjeżdża kurier.

Ilona Kawula

Siusiajka

Wspomnienie z dzieciństwa

No i chodźcie na naszego Instagrama! Koniecznie. Tam codziennie na Insta Stories mega dawka dobrego humoru! (KLIK)