Nie wypada

Wiele razy słyszałam, że powinno mi być wstyd za to, co wypisuję na tej oto stronie internetowej. Że powinnam zająć się czymś konstruktywnym, znaleźć sobie hobby, które WYPADA uprawiać matce dwójki dzieci. Że będę żałowała każdego przelanego tutaj słowa, że będę pośmiewiskiem. Słyszałam pytania- po co to robisz, daje ci to coś. Co lepsze, słyszałam to od osób, z którymi w życiu raczej nie było  mi po drodze, a które to w nagłym przypływie troski poczuły, że zamiast po dwóch latach niewidzenia zapytać „co słychać”, wygłoszą zacne kazanie. A ja…? A ja unikałam odpowiedzi i zawzięcie pisałam, ucząc się tym samym swoją rzeczywistość pokazać tak, byście czytając czuli, że patrzycie na to wszystko moimi oczami.

Bo nie wypada

Oświećcie mnie. Błagam. Kiedy przekraczamy tę magiczną granicę zwaną „Teraz ci już nie wypada”. Bo choć mając prawie dwadzieścia osiem lat mądrzejsza jestem o doświadczenia wynikające z moich błędów i porażek, to nadal stan mojego ducha balansuje w zawieszeniu pomiędzy osiemnastym i dziewiętnastym rokiem życia. Tak samo będzie za 10, 20, 30 lat.

Granica

Sami sobie w naszych głowach wyznaczamy granice. I o ile zrozumiałe jest gdy sami trzymamy się stworzonych przez siebie schematów, o tyle próby wpisania ludzi żyjących dookoła nas w nasze osobiste wzorce, często są krzywdzące.

Nadużywamy sformułowania „nie wypada”. Bo nasza rola życiowa, nasze stanowisko pracy… A skoro nasze ciało, w związku z procesami starzenia, nakłada na nas pewne ograniczenia, po co tworzyć dodatkowe „hamulce” w naszych głowach. To nas blokuje. To nie pozwala się nam rozwijać. A co najważniejsze, nie pozwala nam wykorzystać naszego potencjału, który z biegiem lat staje się większy. Z roku na rok, z miesiąca na miesiąc, z godziny na godzinę, z sekundy na sekundę stajemy się coraz bardziej świadomi siebie. Na każdej płaszczyźnie. A skoro tak, to coraz łatwiej jest nam określić, czego od życia oczekujemy. Możemy być szczęśliwi. Musimy tylko pozwolić szczęściu przy nas trwać.

Jeśli coś kochasz

Nigdy nie jest za późno na zmiany. Nigdy nie jest za późno na szaleństwo i dziecięcą radość. Szczerą i prawdziwą. Nie jest za późno na rzewny płacz i rozpacz, do której mamy prawo. Nie będziemy na to za starzy. Pamiętaj- starość to stan ciała, nie umysłu. Tak więc nie pozwól swojej głowie się zestarzeć. Nigdy.

Nie jest mi wstyd

Nie wstydzę się tego miejsca. Uwielbiam je i jestem z niego dumna. Skłamałabym, gdybym napisała, że piszę tylko dla Was, że nie robię tego dla siebie. Robię to dla siebie. Ten blog to moja odskocznia, moja druga rzeczywistość. Mój azyl. Dzięki temu miejscu nauczyłam się słuchać. Słuchać ludzi, którzy mają tak wiele do powiedzenia, a nie zawsze ma ich kto wysłuchać. Nauczyłam się słuchać ciszy, słuchać emocji. Dzięki temu miejscu dostrzegłam, jak wiele szczegółów umykało mi za każdym razem, gdy w moim życiu działo się coś ważnego. Nauczyłam się słuchać od nowa. Bo okazuje się, że w którymś momencie słuchać przestałam.

Co wypada?

Przestałam oglądać się na innych (choć miałam moment, że starałam się być taka jak inni, pisać jak inni, żyć jak inni i u innych szukałam inspiracji). Jestem walnięta i doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Mam niewyparzony język, skłonność do przypadków maści wszelakiej i słabość do słodyczy. Z modelkami łączy mnie to, że ja mam w obwodzie uda tyle, co one w talii. Lubię pisać wiersze i robię to od dawna. Mimo, że wiersze nie są modne. Jestem człowiekiem o słomianym zapale, który to zapał mierzony w skali od 1 do 10 wynosi 100. I gdybym w tym momencie zaczęła analizować, co według dziwnych kanonów „mi wypada”, okazałoby się, że żyję na przekór światu. Ale w zgodzie ze sobą. W końcu. Po tylu latach.

W końcu czuję, że wypada mi żyć po swojemu. Być szczęśliwą. Żartować z życia. Wypada mi robić wszystko co sprawi, że poczuję się w pełni sobą. Przestałam myśleć o tym, co powiedzą inni. Tobie też radzę. Bo szkoda marnować swoje życie na życie po „czyjemuś”.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

  • Brawo! Moim zdaniem to, czego naprawdę nie wypada, to mówienie innym, że im nie wypada. A im człowiek starszy, tym odwazniejszy, by przeciwstawic się schematom, olać to, co myślą o nim inni i robić po swojemu.Ludziom i tak się nie dogodzi, a życie mamy krótkie i tylko jedno. Wszystkiego dobrego!

  • Jeżu serio ktoś Ci prawi tak a propos bloga? Po tym co osiągnęłaś? Po tym jak spodobało się to miejsce tylu tysiącom ludzi? Czytając te wszystkie rewelacyjne teksty ktoś ze znajomych potrafi jeszcze krytykować? Może to właśnie dobra okazja do tego, by przekonać się kto tak naprawdę jest wartościowym znajomym, a kto zawistną gnidą.
    Nie ma się co martwić co ludzie sobie myślą. Każdy znajdzie na każdego haka. Niestety gdy ktoś staje się poniekąd osobą publiczną to ludzie myślą, że mają pełne prawo do krytykowania go. Mówią, że to konstruktywna krytyka, a to tylko hejt tak naprawdę.
    Ja Ci powiem, że mam gdzieś co sobie znajomi myślą. Raczej ucinam wszelkie rozmowy na temat bloga. Wiem, że większość sobie wyobraża, że to leżenie z nogami do góry między jednym a drugim otworzeniem drzwi kurierowi z przesyłką prezentową od firmy. Cieszę się, że moją skromną działalność internetową docenili moi szefowie i mogę dzięki temu pracować w sposób o jakim zawsze marzyłam. Ich zdanie na pewno jest dla mnie ważniejsze niż jakiegoś znajomka widzianego głownie na fb 😉

  • Monika, uwielbiam Twojego bloga. Jak najbardziej mozesz byc dumna z tego miejsca. Dostarczasz nam tu tyle radosci i takiego rozluzniajacego spojrzenia na zycie. Dziekuje i serdecznie pozdrawiam Beata

  • Anna

    Och dziewczyno , olej malkontentow i zyj 🙂 Usciski 🙂

  • Pingback: Jak pisać bloga? Porcja motywacji i linki z sieci. - VADEMECUM BLOGERA()

  • Moniko, twój tekst trafnie obrazują zdjęcia.
    Pisanie bloga to takie trochę siedzenie na torach kolejowych:)
    Musisz jednak wiedzieć, że jesteś nie jakąś tam sobie lokalną ciufcią… 💗
    Na macierzynskim to już prawdziwe Intercity:)) Lubię ten blog za jego autentyczność i za twoją osobowość 🙂