Jestem Ci

-Jak ty masz na imię?
-Ciii.
– To jest imię? Jak to „Ciii”?
– Tak rodzice mi
mówili.
Zawsze.

Gdy malutki byłem taki,
Że nie mogłem nic powiedzieć
I płakałem.
Bo się bałem.
To przez zaciśnięte zęby
Syk słyszałem
I zmarszczone brwi widziałem
Mamy mojej,
Która tak mówiła:
Ciiiiiiiiiiiiii…
I zła była.

Gdy już trochę większy byłem
I pytałem,
Bo o świecie nie wiedziałem
Prawie nic,
To na każde me pytanie
Było zębów zaciskanie
I to: „Ciiiiiiiiii”
Co do dzisiaj w uszach brzmi.

Gdy na rower chciałem z tatą,
Tak jak Krzysiu spod dziesiątki,
Co z tych wypraw miał pamiątki
Na kolanach i na łokciu…
To mój tata wtedy prychał,
I odpychał.
Bo zajęty był.
A gdy ja
dalej nalegałem,
To słyszałem…
…tylko…
„Ciiiiiii”.
Ale tato…
CIIIIII!

Kiedy byłem w pierwszej klasie
I zadania zapomniałem,
Gdy się wytłumaczyć chciałem
w domu…
Że naprawdę…
Wyleciało mi to z głowy.
To słyszałem tylko „Ciiiiiii….”
I litanię pełną złości…
A na każde moje „ale”
I próbę zabrania głosu…
Uciszali mnie wytrwale
Wrzeszcząc głośno to ich:
Ciiiiiiiiii…

A gdy kiedyś, w czwartej klasie,
Się chłopaki ze mnie śmiali
I przyszedłem się wyżalić
To zajęta była mama,
Tata też coś robił wtedy.
I ty wiesz,
Że ja tak stałem…
I słuchałem.
Tego „Ciiiii”.
I ja wtedy zrozumiałem
Że nie wolno mówić mi.
Do nich.
Z nimi.
O mnie.
O nich.
Więc przestałem.

Ale przyszedł taki  moment,
Że zza mych zamkniętych drzwi
Usłyszałem głos mej mamy,
Która coś mówiła mi.
Że się stało coś dziwnego,
Że okrutnie się zmieniłem.
Że ja inny kiedyś byłem…

I słyszałem też jak tata
Krzyczał głośno: „Brak szacunku
dla rodziców”…

To był bardzo dziwny moment
I przez chwilę przystanąłem…
Pomyślałem.

-No i…co w końcu zrobiłeś…

-Otworzyłem wtedy drzwi,
Popatrzyłem prosto w oczy
I spokojnie powiedziałem,
To, co od nich ja słyszałem
Przez te lata…
„Mamo, tato.

Ciiiiiiiiiiii”

I zamknąłem drzwi.

Płacz

  • Hm, też się czasem na tym łapię, że uciszam dziecko, mówię „zaraz, mama skończy tu przy komputerze”… Czasem się opamiętam i sprzęt odłożę, bo dziecko przecież zapamięta że mama miała ważniejsze rzeczy na głowie niż poświęcić jej odrobinę uwagi.
    Myślę też, że z takich sytuacji jak wyżej wychodzą potem dużo gorsze nieszczęścia niż dziecko nieszanujące rodziców…. :/

    https://kobietadozadanspecjalnych.blogspot.com/