Igraszki małżeńskie

Porą całkiem wieczorową,
Kiedy dzieci zasną smacznie
Szturcha małż już swoją żonę
Melodyjnie mówić zacznie.

– Może byśmy tak… no wiesz.

– Mów otwarcie, co ty chcesz?

– Może byśmy zamiast spać
mogli sobie rozkosz dać…

Tak się zaczynają gierki,
W oczach palą się iskierki.

Tu miziaczek,
Tam buziaczek,
Tu chichranie,
Tam szturchanie…

Nagle: „Ciiiiiiiiiiii… No kurde, ciiiiiiiiiiiii”
Bo się otwierają drzwi…

-Mamo? Ja nie mogę spać…
Mogłabyś mi buzi dać?
I przeczytać mi bajeczkę,
Patrz! Ja niosę Ci książeczkę.

Małżonek tylko jęknął,
Trochę stęknął.
Lecz cierpliwie czekał w łożu,
Aż się żona z nim położy.
Kiedy wróci- oczywiście.

I na nowo Ci się czubią,
Powolutku ciuszki gubią…
Już buziaczki…ochy, achy…

– Tatoooooo! Tu są jakieś strachy!
Co tak jęczą…

Tak…. znów dzieć ich w drzwiach tam stoi
Mówiąc, że się bardzo boi.

Poszedł tata uśpić syna
A gdy wrócił- znów zaczyna.
Znów przytulił się do żony.
Już radości biją dzwony.
Ona gryzie go po uszku
Już szaleją po swym łóżku,
Wiedzą już, że to jest to…
Że oddają się rozkoszy,
Że już nic ich nie rozproszy…

Aż tu nagle, na paluszkach
Wskoczył syn im wprost do łóżka.

-Wiesz, ja mamo pomyślałem…
No bo skoro tak się bałem…
W swym pokoju, w swoim łóżku,
Raz na pleckach, raz na brzuszku…
Przecież tutaj mogę spać
I nie będę się już bać!
Czy cieszycie się jak ja?

– Taaaaaa….

  • O Boziuuuuuu….. Skąd ja to znam? 😛 W pewnym momencie to już frustracja człowieka bierze, że albo nie może wcale albo musi szybko szybko bo się zaraz któreś dziecko obudzi 😛 😀

  • Agata Filewicz

    Haha no poezja, po prostu poezja 😀
    I sama najprawdziwsza prawda oczywiście 😉