Halo Tato

– Halo Tato…
Słyszysz?
– Słyszę.
Nawet wspólną
Głuchą ciszę.

– Halo Tato,
Radę damy?
– Tak, my przecież
siebie mamy.

– Halo Tato,
Jak mam żyć?
– Ty masz sobą
Zawsze być.
Pamiętaj.

– Halo Tato.
Jestem inny.
– Lecz nie jesteś
temu winny.
Dla mnie jesteś „mój”.
Po prostu.

– Halo Tato…
Słuchasz?
– Słucham,
to, co mówisz mi do ucha.
Słucham.
Mową, czynem, gestem
pokazuję Ci, że jestem.
– I ja kiedyś będę taki.

– Halo Tato…
Jak to robisz?
Tatą jesteś,
a nie chodzisz…
– Ja po prostu
chciałem być!
W twym życiu.
A nie tłamsić gdzieś w ukryciu
Swego ojcowskiego
Ego.

– Halo Tato…
Jesteś?
– Jestem. Kocham.
–  I ja Ciebie też.
Wiesz?
– Wiem…


Ten wiersz to moja krótka odpowiedź na jedną z najpiękniejszych książek, jaką przeczytałam w swoim prawie dwudziestoośmioletnim życiu. „Halo Tato. Reportaż o dobrym ojcostwie”. Takie dzieła piszą ludzie, którzy naprawdę potrafią słuchać. A umiejętność słuchania to w dzisiejszych czasach „towar deficytowy”.

Tak mało mówimy o dobrym ojcostwie. Przestańmy to robić! Mówmy dużo.